fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

„Beria. Oprawca bez skazy" Françoise Thom - fragment książki

Zaciekli rywale równi w strachu przed dyktatorem. Warta honorowa przy trumnie Stalina, marzec 1953 r. Na okolicznościowej pocztówce (od lewej): Wiaczesław Mołotow, Nikita Chruszczow, Łazar Kaganowicz, Anastas Mikojan, Nikołaj Bułganin, Ławrientij Beria i Georgij Malenkow.
ria novosti/afp
Ławrientij Beria lubił mawiać, utrzymując, że powołuje się na Stalina: „Trzeba mieć bombę, ale to nie znaczy, że się nią posłużymy".

Polityka zagraniczna, jeszcze bardziej niż wewnętrzna, znalazła się w centrum sporu między Stalinem i Biurem Politycznym. Pierwsze oznaki starcia pojawiły się w październiku–listopadzie 1945 r. w czasie choroby Stalina. W miarę jak dyktator przesuwał się na pozycje ultralewicowe, aby odróżnić się od współpracowników, zdawał się też przyjmować coraz bardziej wojowniczą postawę wobec Zachodu, tracąc z wiekiem zwyczajową cierpliwość, rozwagę i pewność.

Wejście w posiadanie broni atomowej, zwycięstwo komunistów w Chinach w 1949 r. i porażki Amerykanów w wojnie koreańskiej rozzuchwaliły Stalina. Wprawdzie dostępne źródła dotyczące jego prawdziwych zamiarów są ograniczone, ale podejmowane przez niego decyzje świadczą same za siebie. W lutym 1950 r. służbę wojskową w siłach lądowych wydłużono z dwóch do trzech lat, w lotnictwie do czterech lat, a w marynarce wojennej do pięciu. W lutym 1950 r. Stalin zarządził pierwsze manewry w Arktyce, budowę kolei żelaznej pod kołem polarnym, założenie baz wojskowych i arsenałów broni na Czukotce, Kamczatce i wybrzeżu Oceanu Lodowego. Na Czukotce rozmieścił 14 armię powietrznodesantową, przeznaczoną do operacji na Alasce i zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W marcu 1950 r. zarządził budowę pierwszej radzieckiej łodzi podwodnej o napędzie atomowym. Dziewiętnastego sierpnia Biuro Polityczne powołało do życia radę naukową przy komisji specjalnej w zamiarze szybszego rozmieszczenia wokół stolicy systemu obrony przeciwlotniczej przewidującego zastosowanie rakiet – systemu „Berkut" – którego budowę miał nadzorować Beria. Do Gottwalda [Klementa – przyp. red.], czechosłowackiego przywódcy komunistycznego, oszołomionego nieco polityką Kremla, Stalin napisał 23 sierpnia 1950 r. uspokajający list:

Poza tym oczywiste jest, że uwaga Stanów Zjednoczonych skupia się teraz na Dalekim Wschodzie, a nie na Europie. Czy jest to na naszą korzyść z punktu widzenia równowagi sił na świecie? Niewątpliwie tak. Przypuśćmy, że rząd amerykański będzie dalej grzęznąć na Dalekim Wschodzie i wciągnie Chiny do walki o wolność Korei oraz o własną wolność – do czego może to doprowadzić? Po pierwsze, Ameryka, jak każde inne państwo, nie może poradzić sobie z Chinami, które dysponują ogromnymi siłami zbrojnymi. Wynika z tego, że Ameryka wyjdzie z tej walki nadwerężona. Po drugie, straciwszy siły w tym konflikcie, nie będzie w stanie w najbliższym czasie zaangażować się w trzecią wojnę światową. Czyli trzecia wojna światowa zostanie odroczona na czas nieokreślony, dzięki czemu zaistnieją warunki dla umocnienia socjalizmu w Europie. Nie wspomnę już o tym, że wojna Ameryki z Chinami zrewolucjonizuje całą Azję Dalekowschodnią. Czy jest to na naszą korzyść z punktu widzenia równowagi sił na świecie? Niewątpliwie tak.

Dziewiątego września 1950 r. Stalin utworzył w MGB Biuro nr 1, supertajny organ do organizowania sabotażu i zamachów terrorystycznych za granicą, a zwłaszcza zabójstw przeciwników ZSRR. Biuro Polityczne wyznaczyło Sudopłatowa [Pawła, funkcjonariusza służb specjalnych ZSRR – przyp. red.] i Korotkina do kierowania tym biurem. ZSRR stworzył sobie możliwości niespodziewanego zniszczenia wojskowych baz NATO, łączności nieprzyjaciela i zabicia głównych przywódców zachodnich – także w działaniach prewencyjnych. Najpierw Stalin kazał MGB przygotować zamachy w portach Stanów Zjednoczonych na wybrzeżu Pacyfiku, potem rozmieszczono grupy nielegalnych agentów mających zniszczyć bazy wojskowe w Bergen, Cherbourgu i Hawrze oraz system łączności Sztabu Generalnego NATO w Fontainebleau. Od 1950 r. Związek Radziecki zaczął opracowywać równolegle rakietę krótkiego zasięgu R-11, R-5 o zasięgu 1200 km i R-3, której zasięg miał wynosić 3000 km. W 1951 r. Stalin kazał wybudować na Dalekim Wschodzie stocznię zdolną produkować dwa krążowniki i cztery łodzie podwodne rocznie.

Ósmego stycznia 1951 r. odbyła się w Moskwie w obecności Stalina konferencja szefów partii komunistycznych i sił zbrojnych całego bloku komunistycznego. Sztemienko [Siergiej, generał armii – przyp. red.] wyjaśnił wówczas, że „do końca 1953 r. NATO ukończy przygotowania; należy więc dla zapewnienia równowagi rozwijać armie krajów socjalistycznych". Marszałek Rokossowski, wówczas minister obrony Polski, zauważył, że armię, jaką Sztemienko przewiduje na 1953 r., on przewiduje w Polsce na 1956 r. Stalin przerwał mu:

Jeśli Rokossowski może zagwarantować, że przed 1956 r. nie będzie wojny, można pozostać przy poprzednim planie, ale jeśli nie, lepiej przyjąć propozycję Sztemienki.

Po czym oznajmił ministrom obrony krajów „demokracji ludowych" swój zamiar wojskowej okupacji całej Europy, bo „wojna w Korei wykazała słabość militarną Stanów Zjednoczonych". Według niego „Amerykanie powinni zostać wypędzeni z Europy, zanim skonsolidują siły wojskowe i polityczne".

Kroki powzięte w wyniku tej konferencji są znaczące. W lutym 1951 r. powołano Komitet Koordynacyjny mający nadzorować programy wojskowe i produkcję zbrojeniową w krajach demokracji ludowej, co było pierwszym zwiastunem Paktu Warszawskiego. W listopadzie Związek Radziecki podjął się szkolenia wschodnioniemieckich pilotów wojskowych. Polski komunista Hilary Minc powiedział do swojego podwładnego:

Musimy być przygotowani na najgorsze. Wojna może wybuchnąć za rok, najdalej za dwa lata. Przestawiamy gospodarkę na produkcję zbrojeniową.

Komitet Centralny Czechosłowackiej Partii Komunistycznej zarządził gwałtowne zwiększenie celów planu, wzmocnienie centralizacji, likwidację rzemiosła i drobnego przemysłu prywatnego oraz kolektywizację rolnictwa. Kryzys gospodarczy, jaki na początku lat 50. pustoszył kraje demokracji ludowej, wynikał w znacznej mierze z nadzwyczajnych wydatków wojskowych narzuconych przez Stalina. Na przykład NRD na początku 1952 r. otrzymała rozkaz rozwoju przemysłu lotniczego, a jesienią przywódcy wschodnioniemieccy dowiedzieli się, że będą musieli znaleźć 2,7 miliarda marek dla sfinansowania tego przemysłu w 1953 r. i że zamiast 200 milionów marek przewidzianych dla budżetu wojskowego będą musieli przeznaczyć 1,26 miliarda marek, nie licząc 600 milionów marek przewidzianych na sfinansowanie wojskowo-patriotycznego wychowania młodzieży.

Jednocześnie Stalin nie przestawał nękać Berii, aby do maksimum przyspieszył produkcję bomby wodorowej, podejrzewając, że opóźnia prace w tej dziedzinie. Niewątpliwie słusznie, bo kiedy Zawieniagin zasugerował Berii zwiększenie produkcji uranu 235 w celu doścignięcia Stanów Zjednoczonych, Beria odpowiedział mu: „nasz przemysł budowy maszyn jest już na kolanach przed przemysłem nuklearnym" i nie jest zdolny wyprodukować potrzebnej ilości środków przenoszenia broni jądrowej. Beria nie śpieszył się z dostosowaniem najnowocześniejszych bombowców do przenoszenia bomby atomowej i lubił mawiać, utrzymując, że powołuje się na Stalina: „Trzeba mieć bombę, ale to nie znaczy, że się nią posłużymy". Stalinowi tak się śpieszyło, że nakazał seryjną produkcję broni, zanim przeprowadzono testy. W marcu 1951 r. zamówił ultraszybki międzykontynentalny bombowiec, zdolny dosięgnąć Amerykę i przewyższający amerykański B-52; bombowiec ten, Tu-95, o napędzie turbośmigłowym, został poddany próbie w listopadzie 1952 r., ale jego osiągi oceniono jako rozczarowujące. We wrześniu 1952 r. Stalin nakazał budowę atomowej łodzi podwodnej. Wydatki na zbrojenia zwiększyły się o 60 proc. w 1951 r. i o 40 proc. w 1952 r. natomiast stan liczebny Armii Czerwonej wzrósł z 2,9 miliona w 1949 r. do 5,8 miliona żołnierzy w 1953 r.

„W 1952 roku cały kraj spodziewał się rychłej wojny. Zadania formułowane przez KC były całkowicie jasne: przygotowywaliśmy III wojnę światową i będzie to wojna nuklearna. Zmobilizowano wszystkie środki", wspomina Sergo Beria. Plan na rok 1952 przewidywał znaczny wzrost produkcji rakiet, budowę nowych poligonów doświadczalnych i składów oraz utworzenie w Moskwie instytutu Fizyki Technicznej, mającego kształcić kadry dla przemysłu zbrojeniowego. Wiosną 1952 r. Stalin nakazał natychmiastowe sformowanie stu dywizjonów bombowców odrzutowych, a przemysł lotniczy miał wyprodukować w bardzo krótkim terminie 10 300 bombowców. Zdecydowano o budowie w latach 1953–1955 na terytorium radzieckim sześciu nowych aerodromów – szczególnie na Czukotce, gdzie zamierzano też wybudować koszary dla jednostek desantowych przeznaczonych do ataku na Stany Zjednoczone – oraz pięciu w krajach socjalistycznych. Stalin wydał swoim podwładnym rozkaz budowy śmigłowców bojowych. Biuro Polityczne dyskutowało nawet o możliwości budowy bazy lotniczej w Meksyku w celu zaopatrywania w paliwo radzieckich bombowców. W październiku 1952 r. były gotowe pierwsze elementy obrony przeciwlotniczej Moskwy. Pod koniec 1952 r. Stalin polecił Sztabowi Generalnemu przygotować rozwinięcie przeważających radzieckich sił pancernych w Europie Środkowej, mające na celu zdobycie lotnisk NATO, w czasie kiedy bombowce będą w akcji.

W październiku 1952 r. Stalin przyjął Czou En-laja [Zhou Enlai, pierwszy premier ChRL – przyp. red.], powiadomił go o swoich przygotowaniach do podboju i oświadczył, że według niego wojna w Korei potrwa jeszcze rok lub dwa. Potem „Chiny muszą stać się arsenałem Azji". Czou En-laj wspomniał wówczas o chińskich planach utworzenia armii liczącej 102 dywizje, czyli 3,2 miliona żołnierzy. To jest „minimum", odpowiedział mu Stalin. Czou Enlaj mówił o 150 pułkach lotniczych. „To za mało, wtrącił Stalin, potrzeba ich 200".

A tymczasem wszystkie te wojownicze plany mocno niepokoiły członków Biura Politycznego, świadomych ryzyka, jakie niosła ze sobą wojna nuklearna, i przekonanych, że bliskość konfliktu da Stalinowi pretekst do szeroko zakrojonej czystki. Sergo Beria wspomina:

Żaden z członków Biura Politycznego, nawet Chruszczow, muszę to uczciwie przyznać, nie chciał wojny. Żeby ją podjąć, Stalin musiał być absolutnie pewny zaplecza, co stawiało członków Politbiura w trudnej sytuacji. Często słyszałem tych czterech (Bułganina, Chruszczowa, Malenkowa i mojego ojca), jak dyskutowali, co zrobić, żeby za wszelką cenę zapobiec wojnie.

Odtąd taktyka Berii polegała na przekonywaniu dowódców wojskowych do przedkładania Stalinowi not dowodzących, że ZSRR nie jest gotowy do konfrontacji z NATO:

Ojciec wielokrotnie radził Bułganinowi, aby przedkładając Stalinowi raporty szefa Sztabu Generalnego i dowódców poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, postarał się zachęcić go do zwrócenia się do nich z zapytaniem, czy odpowiadają za swoje siły i środki, tak aby ci mogli dać mu do zrozumienia, że nasz sukces nie jest bynajmniej zapewniony.

Notatka z usprawiedliwieniami własnej osoby, którą Sztemienko przesłał Chruszczowowi 21 lipca 1953 r., a więc po upadku Berii, potwierdza wersję syna:

Pod koniec maja 1952 r. Beria zatelefonował do mnie i zapytał o sytuację w Ministerstwie Obrony. [...] Odpowiedziałem, że jest wiele nierozwiązanych problemów, zwłaszcza w Biurze Zbrojeń. [...] Beria powiedział mi: „Złóżcie towarzyszowi Stalinowi raport o tych problemach i połóżcie szczególny nacisk na fakt, że problemy związane z Biurem Zbrojeń nie są rozwiązane". Tego dnia lub dzień wcześniej towarzysz Wasilewski i ja postanowiliśmy złożyć raport o tych problemach towarzyszowi Stalinowi.

W swoich notatkach admirał n.d. Kuzniecow twierdzi, że 31 lipca 1952 r. sporządził „raport o niedostatkach naszej marynarki, która nas kosztuje miliardy. Raport ugrzązł w przepastnych korytarzach u Bułganina".

Trudno jest określić? rolę ?Berii w polityce zagranicznej ZSRR po zakończeniu wojny. Beria miał świadomość, że wszelka wzmianka o nim za granicą, zwłaszcza w kontekście pozytywnym, może mieć dla niego fatalne skutki. Litwinow i Majski popadli w niełaskę, bo byli dobrze postrzegani za granicą. Dlatego Beria starannie unikał jakiegokolwiek sam na sam z dyplomatami czy zachodnimi mężami stanu i nie zrobił nic, aby rozwiać swoją reputację „radzieckiego Himmlera". Działał zawsze za pośrednictwem osób trzecich, pozostając za kulisami i pociągając za niewidzialne sznurki, jak wspomina jego syn:

Ojciec dbał zawsze o to, aby pozostać w cieniu, kiedy próbował przeprowadzić jakieś przedsięwzięcie: czynił to, wysuwając innych na pierwszy plan; nigdy nie działał sam. Tak samo, kiedy realizował jakąś politykę czy strategię, starał się, aby nikt inny nie mógł zobaczyć całości obrazu.

Jego taktyka polegała na umieszczaniu swoich ludzi na stanowiskach pozornie mało znaczących, które przez swoją nieważność dawały pewną swobodę działania. Zadbał więc, aby mieć stale swoich ludzi w Komitecie Radiowym – na przykład Diekanozowa od czerwca 1952 do kwietnia 1953 r. – bo radio mogło odgrywać istotną rolę w rozpuszczaniu pogłosek. Od 1947 r. Mierkułow, Kobułow i Diekanozow byli usadowieni w Zarządzie Mienia Radzieckiego za Granicą, co pozwalało Berii utrzymywać tajemne wpływy w Niemczech i Austrii, tym bardziej że do lata 1951 r. zachował swoich informatorów w MGB. Inni współpracownicy Berii byli „zamelinowani" na Dalekim Wschodzie, ważnym regionie ze względu na możliwość przerzucania agentów: Goglidze w Chabarowsku od 1943 do 1951 r., Gwisziani we Władywostoku od 1941 do 1950 r. Beria miał swoich ludzi w Informbiurze, na przykład W.G. Grigorjana, naczelnego redaktora publikacji Kominformu – Pour une paix durable, pour une démocratie populaire – który, jak pamiętamy, został w marcu 1949 r. szefem Komisji Spraw Zagranicznych, powołanej na miejsce Wydziału Stosunków Zagranicznych Komitetu Centralnego, kierowanego przez Susłowa. Osiemnastego kwietnia Komisji powierzono kontrolę działalności zagranicznej organizacji masowych. Prowadzono w niej równoległą politykę zagraniczną, zakulisową, opartą na poufnych kanałach i niejawnych kontaktach, między innymi w światowym Kongresie Pokoju. Beria miał też kontakty z niektórymi wojskowymi: marszałkiem Wasilewskim, generałem Sztemienko, generałem lotnictwa P.F. Żigariewem i generałem Artiemiewem, dowódcą Moskiewskiego Okręgu Wojskowego.

W ten sposób naprzeciw Stalina wykrystalizowało się „stronnictwo pokoju". Tak jak w polityce wewnętrznej, konflikt między Stalinem i Biurem Politycznym przysłonił rzeczywisty przedmiot sporu. „Stronnictwo pokoju" próbowało wytyczyć pierwsze posunięcia epoki postalinowskiej, co wyjaśnia, dlaczego widziany z daleka ZSRR zdawał się tchnąć na przemian ciepłem i chłodem. Zachód zdawał sobie sprawę, że niektórzy przywódcy Kremla myślą o polityce odprężenia.

Książka „Beria. Oprawca bez skazy" Françoise Thom, w przekładzie Krystyny Antkowiak, ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA