fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sukces nie do zniesienia

materiały prasowe
Na kolacji w eleganckiej restauracji spotykają się dwie pary, które – jak łatwo wywnioskować – trzymają się razem od zawsze i funkcjonują w tym kwartecie według ustalonych wcześniej norm i reguł. Léa (Bérénice Bejo), skromna i spokojna sprzedawczyni w sklepie odzieżowym, zaburza ten ład. Oznajmia swojemu partnerowi Marcowi (Vincent Cassel), przyjaciółce Karine (Florence Foresti) i jej mężowi Francisowi (François Damiens), że pracuje nad książką. Wyznanie to zmienia wszystko, a czarę goryczy przelewa gigantyczny sukces debiutanckiej powieści.

Łaknący awansu w pracy Marc, mistrz manipulacji, nie może się odnaleźć w nowej sytuacji. Karine, ni stąd, ni zowąd, też zaczyna pisać, mając pewność, że piórem posługuje się znacznie sprawniej niż jej koleżanka, natomiast Francis chwyta się, czego popadnie, by zaspokoić swoje twórcze żądze: najpierw komponuje muzykę (polityczne elektro, skrzyżowanie Boba Dylana z Davidem Guettą, jak to określa), potem rzeźbi abstrakcyjne kształty i opiekuje się drzewkami bonsai, a w końcu bierze się do gotowania. Żadne z nich nawet przez chwilę nie myśli, że mogłoby po prostu nie mieć talentu na miarę Léi.

„Małe szczęścia" (2020) w reżyserii Daniela Cohena, inspirowane jego własną sztuką, to komediowa perełka, znakomicie na dodatek zagrana – do tego stopnia, że ludzie, którymi otacza się główna bohaterka, w pewnym momencie zaczynają dosłownie irytować. Ten film to zresztą studium człowieczej natury, opowiedziane niejako w myśl wywrotowo potraktowanego powiedz...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA