fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Tomasz P. Terlikowski: Świat różnic to świat rewolucji

materiały prasowe
Nagrodzonego dwoma Oscarami filmu „Nomadland" Chloé Zhao jeszcze nie widziałem (gdy tylko będzie to możliwe, zamierzam go zobaczyć), ale żeby być na czasie, przeczytałem w zamian książkę Jessiki Bruder pod tym samym tytułem.

I nie będę ukrywał, że wsiąkłem. „Nomadland. W drodze za pracą" to książka niesamowita, o marzeniach, o pragnieniu wolności, ale też o ucieczce, schronieniu się przed dopadającym także klasę średnią ubóstwem. To opowieść o tym, jak nowoczesny kapitalizm wyklucza całe grupy społeczne, jak prowadzi do zubożenia grup, które jeszcze kilkanaście lat wcześniej były jego beneficjentami, jak zmusza je do nieustannej walki o przeżycie, jak indywidualizm wydrąża przestrzeń społeczną.

To współczesne „Grona gniewu" Johna Steinbecka, tylko w nowym, reporterskim wydaniu. „Grona gniewu" to także niesamowita lektura na czasy kryzysu związanego z koronawirusem, bo ukazuje, dokąd może nas doprowadzić brak troski o zwykłych ludzi, o pracowników, o zadłużonych, o zwalnianych z pracy. Nie jesteśmy „oklahami" (akcja powieści toczy się wśrod farmerów z Oklahomy), ale prekariat intelektualny ma swoje problemy, a jako że spadać będzie z wyższego poziomu, będzie jeszcze bardziej wściekły. „Nomadland" tę właśnie wściekłość, a może bardziej rozgoryczenie, pokazuje doskonale. A jeszcze mocniej zaświadcza o tej wściekłości i rozgoryczeniu Timothy Snyder w znakomitej „Amerykańskiej chorobie".

Snyder – ze szpitalnego łóżka, złożony ciężką chorobą – mierzy się ze słabościami amerykańskiego systemu opieki medycznej. I choć rzecz dotyczy innych realiów, jest interesująca także z polskiej perspektywy. Po pierwsze, ukazuje bowiem, skąd tak potężne uderzenie Covid-19 właśnie w Stany Zjednoczone, ale po drugie – i to może ważniejsze – stawia fundamentalne pytania o sprawiedliwość w dostępie do opieki medycznej, o solidarność w obliczu pandemii i wreszcie o to, czy model państwa opiekuńczego (odmienny w różnych krajach, ale jednak jakoś wspólny Europie) staje się powoli narzędziem gwarantowania praw człowieka. Snyder oczywiście uważa, że tak, a ja zgadzając się z nim co do zasady, stawiam sobie pytanie, czy rzeczywiście go utrzymamy. Zmiany, jakie nadchodzą, mogą zachwiać nie tylko gospodarką, nie tylko polityką, ale i tym, co wydawało nam się nieutracalnym prawem człowieka, czyli poczuciem bezpieczeństwa, rozwojem medycyny, która sprawia, że każde pokolenie żyje dłużej. I wreszcie poczuciem, że państwo ma nam pomagać w obliczu trudności. Bardzo bym chciał, żeby moje dzieci żyły w świecie bezpiecznym, stabilnym i rozwijającym się, ale wcale nie jestem pewien, że tak będzie.

Te książki warto przeczytać także po to, by lepiej zrozumieć, o czym mówi i pisze papież Franciszek. By doświadczyć podłoża jego teologii społecznej, jego myśli o tym, że jeśli mamy przetrwać i się rozwijać, potrzebujemy więcej solidarności społecznej, więcej porozumienia, ekonomii, której celem nie jest jedynie zysk, i świadomości, że świat pogłębiających się różnic społecznych, przy gigantycznych zmianach politycznych i klimatycznych, prędzej czy później, dojdzie do rewolucji. A wtedy może nie być czego zbierać z naszego świata. Teologii politycznej, nauczania społecznego obecnego papieża (ale przecież także jego poprzedników, szczególnie Benedykta XVI, a i Jana Pawła II, jeśli wyjąć go z jednostronnej, neokonserwatywnej interpretacji), nie da się dobrze zrozumieć bez takiego właśnie opisu rzeczywistości. Chociaż wydaje się ona może egzotyczna, to wcale nie jest tak daleka od codziennego doświadczenia wielu Polaków. A pytania, które są tam zadawane, są dla każdego z nas istotne. 

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA