fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Aleksander Dębicz, Marcin Zdunik „Bach Stories"

materiały prasowe
Dawno już nie słuchałem płyty, w której byłoby tyle energii inspirowanej Janem Sebastianem Bachem, jak wydany kilka dni temu album duetu młodych polskich muzyków, Aleksandra Dębicza i Marcina Zdunika.

Tym bardziej że w lutym na rynku ukazała się płyta Rafała Blechacza, który pokazał niezwykły kunszt w interpretacji lipskiego kantora. Był to jednak kunszt pozbawiony emocji. – Chcemy wzruszyć publiczność. Chcemy czegoś, co będzie głębokie – mówią młodzi artyści na filmie promującym „Bach Stories". I trzeba przyznać, że im się to udało.

Artyści zamieniają się w trakcie gry rolami. Raz to instrument klawiszowy ciągnie barokowe wątki, a wiolonczela jest muzycznym ornamentem, innym razem to Zdunik smyczkiem interpretuje Bacha, zaś Dębicz ilustruje główny wątek. Chwilami ma się wrażenie, że to kompozycje napisane przez impresjonistę, innym razem romantyka, by po chwili dominować znów zaczęła barokowa forma.

Słuchając tej płyty, ma się chwilami wrażenie, że za moment zabrzmi perkusja i utwór przerodzi się w klasyczną jazzową interpretację. „Bach Stories" fragmentami przypomina też ilustracje filmowe (zresztą poprzednia płyta Dębicza „Cinematic Piano" to właśnie improwizacje inspirowane kinem). Dębicz i Zdunik każdym utworem malują różnorodne obrazy, posługując się rozmaitymi środkami i stylami.

Dwugodzinny album pozostawia niedosyt. Chciałoby się usłyszeć kolejne interpretacje i inspirowane bachowskimi motywami improwizacje. I choć w materiałach promujących płytę pojawia się dość wyświechtane słowo „świeżość", trzeba przyznać, że świetnie oddaje ono klimat płyty „Bach Stories". I nie tylko dlatego, że za oknami po raz kolejny wybuchła wiosna.

Aleksander Dębicz, Marcin Zdunik „Bach Stories", Warner Classics

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA