Reklama

Korzenie pozostały nienaruszone

Ostatnie lata dla fanów wyczekujących nowej płyty Pearl Jam były próbą cierpliwości. Wiosną 2018 r. w eter trafiło pierwsze od pięciu lat nowe nagranie. Singiel wymierzony w Donalda Trumpa „Can't Deny Me" zapowiadał jednocześnie 11. studyjny album piątki z Seattle. W kolejnych miesiącach temat jednak ucichł. Zespół wyruszył w trasę, w której po raz pierwszy w historii musiał odwołać koncert z powodu niedyspozycji wokalisty. Muzycy deklarowali brak czasu na prace nad nowym piosenkami, a basista Jeff Ament zapowiadał solowy projekt.
Korzenie pozostały nienaruszone

Foto: materiały prasowe

Ostatecznie prace nad płytą „Gigaton" rozpoczęły się dopiero w 2019 r. Po pierwszych nagraniach muzycy przyznali, iż ich nowa propozycja jednych fanów zainspiruje, ale innych na pewno zdenerwuje. Obietnicy dotrzymali. Singiel „Dance of the Clairvoyants" mógł przyprawić o palpitacje niejednego wiernego wielbiciela grupy. Ci najbardziej ortodoksyjni dopuszczali się nawet stwierdzenia: „grunge is dead". Pogłoski o przejściu Amerykanów na lżejsze granie były jednak przedwczesne. Co prawda na „Gigatonie" usłyszymy kilka śmiałych eksperymentów, ale korzenie zespołu pozostały nienaruszone.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama