fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: Realizm, dosłowność i sceny łóżkowe

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Od pewnego czasu stopień realizmu odmierzam pewną małą srebrną łyżeczką.

Żona jednego z bohaterów powieści „Nie strzeżone progi" Heinricha Bölla miała w zwyczaju zostawiać na łóżku wszystko to, co każdy normalny człowiek odkłada na stół lub nocną szafkę. Jej mąż codziennie przed snem wyciągał z pościeli ołówki, gumki do włosów, szpulki nici, klucze, drobne monety. Pewnego dnia kobieta nagle zachorowała i równie szybko zmarła. Wszystko trwało kilka godzin – atak wyrostka, perforacja, śmierć. Rano byli jeszcze szczęśliwym małżeństwem, wieczorem mężczyzna wrócił do ich mieszkania sam. Przysiadł na brzegu łóżka i w tej chwili zsunęła się z niego mała srebrna łyżeczka. Ostatni pożegnalny ślad.

Realizm – w literaturze, polityce, życiu – równie mało wspólnego ma ze wzniosłymi, oderwanymi od ziemi uniesieniami co z przygwożdżoną do podłogi, wulgarną dosłownością. Nawet jeżeli zsuwa się czasami z krawędzi łóżka, to w grę wchodzi tam coś dużo więcej niż tylko prawa fizyki. Pojawiają się wokół oddanie, czułoś...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA