fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Kabaret w Koronie Kielce

Trener Maciej Bartoszek zakończy współpracę z Koroną po obecnym sezonie.
PAP, Piotr Polak
Gdy wydawało się, że w końcu w Kielcach – po latach działań nawet śmiesznych – jest szansa na poważną piłkę, zaczął się prawdziwy kabaret.

Korona przyciąga kłopoty jak mało który klub w Polsce. Najpierw przez lata pozostawała na garnuszku miasta, ale niemal co roku ogłaszano, że oto pojawił się inwestor, który za chwilę klub przejmie.

Raz był to reprezentujący tajemnicze konsorcjum mężczyzna w dżinsowej koszuli, który nawet zorganizował z przedstawicielami ratusza konferencję prasową, ale osłupiałym dziennikarzom nie odpowiedział na żadne z wielu pytań.

Innym razem była to grupa Senegalczyków, którzy nawet podpisali dokumenty, ale nie byli w stanie zrobić przelewu, bo nie mieli pieniędzy.

W końcu jednak w kwietniu Korona została sprzedana – kupcem okazał się były bramkarz Werderu Brema Dieter Burdenski. Od 10 listopada szkoleniowcem klubu z Kielc jest Maciej Bartoszek, którego zadanie było proste – utrzymać Koronę w ekstraklasie. Bartoszek przejmował zespół na przedostatnim miejscu w tabeli, tuż po zakończeniu serii sześciu porażek z rzędu. Tymczasem gdy przyszło do podziału ligi na dwie grupy, okazało się, że Korona nie tylko zapewniła sobie utrzymanie, lecz jest nawet w górnej ósemce.

System z dzieleniem ligi obowiązuje w Polsce czwarty sezon i nigdy wcześniej Korona w mistrzowskiej grupie nie występowała. Zawsze do końca walczyła o utrzymanie. W tym sezonie piłkarze Bartoszka potrafili nawet zremisować z Legią w Warszawie.

Tymczasem Burdenski na jednej z najbardziej kuriozalnych konferencji prasowych w historii polskiej piłki obwieścił, że „mimo iż to nielogiczne", Bartoszek wraz z końcem sezonu zakończy swoją misję w Kielcach. Ogłosił też, że w ramach oszczędności klub likwiduje drugą drużynę, w której mogli grać wyróżniający się wychowankowie czy zawodnicy dochodzący do siebie po kontuzjach. Padła też zapowiedź rewolucji personalnej w składzie latem. W Gdańsku, dokąd w niedzielę przyjedzie Korona, na tak rozbity psychicznie zespół czekają z otwartymi ramionami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA