fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Młody i zdolny, znaczy drogi

Krzysztof Piątek – korzyść z jego transferu Milan odczuł błyskawicznie
AFP, Miguel Medina
Zimowe okno transferowe potwierdziło mocny trend: kluby płacą coraz więcej za coraz młodszych piłkarzy.

Odkąd przed rokiem Paris Saint-Germain wykupiło z Monaco za grubo ponad 100 mln euro (z bonusami nawet 180 mln) Kyliana Mbappe, wartość rynkowa i oczekiwania nastoletnich gwiazd wystrzeliły w górę. Francuz jeszcze przed 20. urodzinami został drugim najdroższym piłkarzem świata.

W ubiegłym roku – rekordowym, jak podała kilka dni temu FIFA – za żadnego zawodnika nie zapłacono większych pieniędzy, choć wydatki na transfery po raz pierwszy przekroczyły 7 mld dolarów. W porównaniu z 2017 r. wzrosły więc o 10 proc. Prawie 80 proc. tej sumy stanowiły transakcje przeprowadzone w Europie. Ponad połowa była udziałem 31 klubów – każdy z nich wydał co najmniej 50 mln. Czy w tym roku przekroczona zostanie kolejna bariera?

Zimą tradycyjnie już powstrzymano się od szaleństw. – To nie jest dobry czas na zakupy – przekonują trenerzy, nie chcąc robić rewolucji w trakcie rozgrywek albo nie znajdując lepszego usprawiedliwienia dla swojej bezczynności. Jeśli już kupują, to często z myślą o przyszłości – jak Chelsea, która pozyskała w styczniu Christiana Pulisica, ale pozwoliła mu dokończyć sezon w Dortmundzie. Borussia otrzyma za niego aż 64 mln euro. Więcej zarobiła tylko na Ousmane Dembele (120 mln).

20-letni Pulisic stał się tym samym najdroższym amerykańskim piłkarzem. Jeśli z powodzeniem zastąpi szykującego się coraz mocniej do wyjazdu z Londynu Edena Hazarda, nikt mu tej kwoty wypominać nie będzie.

Tylko jeden zawodnik z pierwszej dziesiątki największych zimowych transferów ma więcej niż 25 lat – wracający z Barcelony do Chin 30-letni Brazylijczyk Paulinho. Ten sam, który kiedyś nie sprawdził się w ŁKS Łódź, a dziś Evergrande Kanton wydał na niego 42 mln.

Gdyby stworzyć osobną klasyfikację transferową dla młodych graczy, na jej podium – ze swoim nowym kolegą z Milanu Lucasem Paquetą – znalazłby się Krzysztof Piątek. Obaj kosztowali po 35 mln, obaj szybko znaleźli wspólny język. Reprezentant Brazylii zaliczył asystę przy golu polskiego snajpera w meczu Pucharu Włoch z Napoli (właśnie został wybrany przez kibiców z San Siro na bramkę miesiąca).

Piątek w tydzień sprawił, że w Mediolanie nikt już nie tęskni za Gonzalo Higuainem. Były król strzelców Serie A ma odbudować formę w Chelsea, u swojego byłego trenera Maurizio Sarriego. Wejście do nowej drużyny miał udane, zaczął od dwóch trafień w spotkaniu z Huddersfield. Za tydzień pierwszy wielki mecz – z Manchesterem City na wyjeździe.

Kto wie, czy największym sukcesem londyńczyków nie było jednak zatrzymanie Calluma Hudsona-Odoi. O 18-letniego Anglika zabiegał bardzo m.in. Bayern, szukający następców dla Arjena Robbena i Francka Ribery'ego. Mistrz Niemiec złożył kilka ofert, najwyższa opiewała ponoć na 40 mln. Chelsea o transferze słyszeć nie chce. Trzyma nastolatka w rezerwie, ale przekonuje, że prędzej czy później szansę mu da.

Czy Hudson-Odoi podzieli los innych angielskich talentów, które muszą uciekać za granicę albo wędrować po słabszych klubach?

Dominic Solanke został w Premier League, ale walczący o mistrzostwo Liverpool zamienił na średniaka z Bournemouth. Gdy przenosił się z Chelsea na Anfield, uważany był za jednego z najbardziej obiecujących napastników na Wyspach. Ale przez półtora roku uzbierał 27 meczów i jedną bramkę. To i tak niezły wynik, biorąc pod uwagę, jak wygląda atak drużyny Juergena Kloppa. Liverpool zrobił na 21-latku świetny interes: przychodził za darmo, odszedł za ponad 20 mln.

Coraz wyższe przychody z praw telewizyjnych sprawiają, że nawet słabsze kluby Premier League sięgają odważnie do kieszeni. Newcastle zapłaciło właśnie 24 mln za Miguela Almirona. Młody gwiazdor MLS z Paragwaju przebił już – przynajmniej pod względem ceny – Michaela Owena, który w 2005 roku trafił tu z galaktycznego Realu, i Alana Shearera, który przez dekadę (1996–2006) stał się ulubieńcem kibiców z St. James Park.

W Madrycie zimowe zakupy nie były ostatnio w modzie. Ale dla Brahima Diaza zrobiono wyjątek. 19-letni wychowanek akademii Manchesteru City przeniósł się do Realu za 17 mln. Porównywany do Leo Messiego Hiszpan o marokańskich korzeniach ma być inwestycją Królewskich w przyszłość. Ale nie po to wracał do ojczyzny, by znów siedzieć na ławce.

W głęboki zimowy sen zapadł Bayern. Wydawało się, że sześciopunktowa strata do Borussii po rundzie jesiennej będzie sygnałem do ruszenia na zakupy. Na zapowiedziach jednak się skończyło.

Do zespołu dołączył tylko Alphonso Davies. 18-letni reprezentant Kanady urodzony w Ghanie został pozyskany już wcześniej z Vancouver Whitecaps (10 mln). – Kiedyś to będzie piłkarz wyjątkowy. Zrobię wszystko, by pomóc mu w aklimatyzacji. Wiem, jak to jest, gdy w młodym wieku wchodzi się w wielki futbol – podkreśla Robert Lewandowski, który po tym, gdy Sandro Wagner przyjął propozycję z Chin, znów został bez zmiennika.

– Mamy wystarczająco silny skład. Kupowanie nowych zawodników nie ma sensu. Robert jest sprawny jak Adonis. Jeśli będzie potrzebował przerwy, to wystawię w jego miejsce Thomasa Muellera lub Serge'a Gnabry'ego – przekonywał w ubiegłym tygodniu trener Niko Kovac. Kilka dni później mistrzowie Niemiec przegrali w Leverkusen (1:3) i do Borussii tracą już siedem punktów.

„Bayern zrobił z siebie głupka" – nie przebiera w słowach dziennik „Bild". A działacze odpierają zarzuty, obiecując latem wielką rewolucję w szatni.

Kibice z Monachium z obawami czekają na dwumecz z Liverpoolem w 1/8 finału Ligi Mistrzów (Champions League wraca 12 lutego). Podobnie jak fani PSG, które zmierzy się z Manchesterem United. Kontuzjowani są Neymar i Marco Verratti. Nic nie wyszło z transferu Frenkie de Jonga. Utalentowanego i wszechstronnego Holendra sprzątnęła paryżanom sprzed nosa Barcelona (po sezonie zapłaci 75 mln).

Wychowanek Ajaksu był numerem jeden na liście życzeń Thomasa Tuchela. Trener PSG nie ukrywa rozczarowania brakiem wzmocnień. Chciał dwóch pomocników, dostał tylko Leandro Paredesa. Argentyńczyk zjawił się w Europie już pięć lat temu. Podróżował między Weroną, Rzymem i Empoli, aż wreszcie trafił do Sankt Petersburga, w którym spędził dwa ostatnie sezony. Grał regularnie, ale liga rosyjska to jednak inny kaliber. Pytanie, czy Paredes odnajdzie się w gwiazdorskim otoczeniu, jest jak najbardziej zasadne.

10 NAJWIĘKSZYCH ZIMOWYCH TRANSFERÓW, kwoty w euro

Christian Pulisic Borussia Dortmund > Chelsea 64 mln

Leandro Paredes Zenit Sankt Petersburg > PSG 45 mln

Paulinho Barcelona > Evergrande Kanton 42 mln

Lucas Paqueta Flamengo > Milan 35 mln

Krzysztof Piątek Genoa > Milan 35 mln

Miguel Almiron Atlanta United > Newcastle 24 mln

Dominic Solanke Liverpool > Bournemouth 21,2 mln

Jonny Castro Atletico Madryt > Wolverhampton 20,5 mln

Talisca Benfica > Evergrande Kanton 19,2 mln

Amadou Haidara RB Salzburg > RB Lipsk 19 mln

Źródło: Transfermarkt.de

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA