fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Smutne wieści z podbitej Temidy - komentuje Tomasz Pietryga

123RF
"Rzeczpospolita" postanowiła poznać sędziowski stan ducha. Stąd pomysł na stworzenie anonimowej ankiety, którą wysłaliśmy do wszystkich sądów rejonowych i okręgowych.

Mamy świadomość ułomności metodologicznej takiego badania, ale inaczej się nie dało. Środowisko sędziowskie jest zamkniętą grupą, a ich urząd narzuca pewien dystans do świata zewnętrznego. Dlatego przeprowadzenie anonimowej sondy na tak szeroką skalę jest bardzo trudne.

Reakcja przeszła jednak nasze najśmielsze oczekiwania. Ankiety wypełniło z zaangażowaniem i entuzjazmem ponad tysiąc sędziów. Odzew i mobilizacja były ogromne. Zostaliśmy dosłownie zasypani odpowiedziami, które przychodziły e-mailem, faksem, tradycyjną pocztą, kurierem. Byli też sędziowie, którzy przynosili ankiety osobiście do redakcji, co świadczy o tym, jak bardzo chcieli, aby ich opinia została wzięta pod uwagę. I tylko w kilku sądach prezesi odmówili nadania ankietom dalszego biegu.

Wynik, 1122 ankiety, robi wrażenie. Wypowiedziało się ponad 10 proc. sędziowskiej populacji. To największe nam znane badanie ankietowe w historii sądownictwa. Cieszy nas tym bardziej, że spotkało się z odzewem większym niż badania sędziowskich stowarzyszeń. Trudno zatem taki głos ignorować.

A jest on bardzo mocny i zdecydowany. Wnioski płynące z ankiety są niestety smutne. Po ponad dwóch latach ostrego konfliktu z władzą polityczną sędziowie bardzo krytycznie oceniają skutki forsowanych zmian. Zdecydowana większość uważa, że ich niezawisłość jest zagrożona, obawia się upolitycznienia Temidy i tzw. efektu mrożącego wskutek postępowań wyjaśniających prowadzonych wobec ich kolegów, którzy zabierają głos publicznie. To wszystko w konsekwencji może mieć wpływ na salę sądową i działalność orzeczniczą. Niepokoi również wskazanie blisko połowy ankietowanych, że słyszała o naciskach na sędziów w sprawach mających kontekst polityczny.

Nie są to głosy kilku aktywistów sędziowskich, którzy chętnie występują w mediach, bardzo ostro, przewidywalnie recenzujących działania władzy politycznej. Do tej krytyki wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Nasze badanie miało zaprezentować głos milczącej dotąd sędziowskiej większości, niezaangażowanej w debatę czy aktywność w sędziowskich stowarzyszeniach. Chodziło o sędziów zarówno z dużych miast, jak i mniejszych miejscowości, którzy na co dzień w sposób niemal niezauważony wykonują swoją pracę orzeczniczą, sprawując wymiar sprawiedliwości na swoim terenie. To ich głos był dla nasz ważny. Badania pokazały, że to, co się dzieje w państwie, tym ludziom nie jest obojętne, a toczony gdzieś w Warszawie spór o przyszłość Temidy dotyka ich tak samo, budząc obawy o przyszłość i niezawisłość.

Te badania to przede wszystkim sygnał dla rządzących, głośny i zdecydowany, że sprawy poszły za daleko. A niezależna trzecia władza, niezbędny element państwa, nie może być tak tłamszona i poniewierana przez polityków. Bo silne państwo to przede wszystkim silne instytucje. Nie może dojść do ich osłabiania w systemie. Bo efekty odczujemy wszyscy: zwykli obywatele, ale politycy również.

W Polsce trójpodział władzy zawsze miał płynne granice, a władza polityczna od zawsze wysyłała harcowników na terytorium swej najsłabszej siostry – Temidy. Siostry, z którą miała przecież współdziałać. Dziś władza sądownicza stała się terytorium podbitym, na którym prowadzi partyzancką wojnę z wszystkimi tego konsekwencjami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA