fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Domagalski: czy warto mieć pełnomocnika w sądzie

123RF
Zaczynając sprawę sądową, trzeba pomyśleć, czy nie zaangażować do niej prawnika, a gdy już jest, trzeba monitorować wykonywanie prawniczej usługi.

Wiele spraw sądowych trudno prowadzić, a tym bardziej wygrać bez dobrego prawnika. Powiedzenie adwokackie mówi, i nie jest to tylko reklama tej profesji, że osoba z prawnymi kłopotami, zwłaszcza sądowymi, sama sobie nie poradzi, że powinna wynająć prawnika.

To nie koniec. Mając prawnika, trzeba pilnować, jak przykłada się do pracy i w miarę możliwości być w sądzie na rozprawach. Prawnicy to tylko ludzie, a ich błędów nie da się zupełnie wyeliminować, zwłaszcza błędów prawnych. Tu raczej mówimy o niedołożeniu staranności. Zweryfikowanie tego nie wymaga w zasadzie nawet wiedzy prawniczej.

Niedociągnięcia zdarzają się najlepszym. Kiedyś obserwowałem w sądzie pracy znanego prawnika, członka władz jednej z korporacji prawniczych, który przyszedł na sprawę jako tzw. substytut za kolegę i na przekonywanie sądu poświęcił nie więcej niż dwa, może trzy zdania, natomiast na pewno trzy razy przypominał sądowi, aby zasądził drobną kwotę, o ile pamiętam 30 zł, jako zwrot kosztów sądowych, które nijak się miały do głównego roszczenia. Być może był to pełnomocnik z urzędu, ale on ma takie same obowiązki co wynajęty przez klienta i musi tak samo w pełni dochować staranności wymaganej w tym zawodzie.

Czasem nieprawidłowości są mniej jaskrawe, ale widoczne. Pewien wzięty adwokat przed Sądem Najwyższym, a tam nie ma drobnych spraw, pod koniec rozprawy uprzejmie zakomunikował, że z powodu innych ważnych obowiązków nie będzie na ogłoszeniu wyroku. – Ależ przecież obecność pełnomocnika na ogłoszeniu nie jest obowiązkowa – odparła sędzia, najwyraźniej zauważając to zaznaczenie dystansu pełnomocnika do sprawy, w której występował i którą zresztą przegrał.

I rzeczywiście, nie ma obowiązku obecności podczas ogłoszenia wyroku, choć są adwokaci, którzy bardzo o to dbają. Niezależnie od tego, jakie były intencje prawnika, nie powinien dać nawet powodu do domysłu, że mogą być jakieś inne sprawy ważniejsze niż ta, w której występował, i to w chwili najważniejszej dla niej, bo tuż przed udaniem się sędziów na naradę przed wydaniem wyroku.

Bywa też oczywiście zwyczajna niekompetencja bądź nieprzygotowanie do sprawy. Kiedyś obserwowałem w sądzie, jak pełnomocnik, raczej mało znany, tak chaotycznie i mętnie przedstawiał racje swego klienta, właściciela małej firmy spod Warszawy, że nie rozumiał go ani mocodawca, ani sąd. I w trakcie krótkiej przerwy w rozprawie przedsiębiorca zapytał mnie, coźmoże jeszcze w tej sprawie zrobić.

Nie jest rolą dziennikarza doradzanie stronie, nawet na tym najogólniejszym poziomie, jaka ma prowadzić swoją sprawę, ale wyrwało mi się, że powinien zmienić prawnika. Po jakimś czasie widzę go na sądowym korytarzu uśmiechniętego i dziękującego mi, że udzieliłem mu najlepszej prawniczej porady, jaką dostał. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA