fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Politycy nie zainwestują lepiej niż firmy prywatne

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Plan budowy kapitału jest przede wszystkim planem kolejnego skoku na OFE, dalszego upolitycznienia gospodarki i powiększania zobowiązań emerytalnych państwa w szybszym tempie niż dotychczas – pisze główny ekonomista Plus Banku.

Plan Budowy Kapitału wicepremiera Mateusza Morawieckiego jest zapowiedzią ostatecznego demontażu kapitałowej części w obowiązkowym systemie emerytalnym. Plan ten przewiduje zwiększenie wpływu polityków na gospodarkę poprzez kolejny skok na pieniądze w OFE.

Otóż 25 proc. aktywów OFE (ok. 35 mld zł) ma być przeniesione do Funduszu Rezerwy Demograficznej. W praktyce nie będzie się to różniło od zabrania 150 mld zł z OFE przez poprzedni rząd. Równowartość tej kwoty ma wprawdzie powiększyć stan indywidualnych kont emerytalnych w ZUS, ale będzie to zapis księgowy, polityczna obietnica, a nie realne pieniądze. Pozostałe 75 proc. aktywów OFE (ok. 100 mld zł) ma z kolei trafić na nowe indywidualne konta emerytalne. Według zapewnień Morawieckiego te pieniądze mają być odtąd prywatne, tak jak środki w IKE, IKZE lub pracowniczych programach emerytalnych. Po osiągnięciu wieku emerytalnego będzie można wypłacić z nowego IKE jednorazowo do 25 proc. środków, a za pozostałą część wykupić emeryturę okresową lub dożywotnią.

Kluczowe jest to, czy rzeczywiście rząd PiS planuje uwłaszczyć Polaków. W obliczu problemów ze sfinansowaniem obietnic wyborczych i prawdopodobnie niższego od zakładanego przez rząd tempa wzrostu gospodarki w najbliższych latach lepiej do tego planu uwłaszczenia zbytnio się nie przywiązywać. W grudniu 2015 r. Henryk Kowalczyk [minister w Kancelarii Premiera] twierdził, że skok na OFE, który zrobił rząd PO–PSL, był absolutnie niedopuszczalny, i zapewniał, że rząd PiS nigdy nie pójdzie tą drogą.

Rządowa prowizja

Jak widać, zaledwie po pół roku rząd całkowicie zmienił zdanie. Jeśli PiS chciałby rzeczywiście sprywatyzować środki zgromadzone w OFE, to do nowego IKE powinny trafić wszystkie pieniądze zebrane obecnie w II filarze. W przeciwnym razie te 25 proc. aktywów OFE należy traktować jako rządową prowizję. To uwłaszczenie ma być zresztą kontrolowane. Pieniądze skierowane na nowe indywidualne konta emerytalne będą mogły być inwestowane wyłącznie w akcje polskich spółek. Z perspektywy przyszłych emerytów oznacza to istotne zawężenie możliwości inwestycyjnych. Zarządzający OFE uznawali w ostatnim czasie, że inwestycje na rynkach zagranicznych przyniosą wyższą stopę zwrotu niż inwestycje w akcje polskich spółek. Czy teraz mieliby podejmować decyzje sprzeczne z interesem przyszłych emerytów?

Twierdzenie Morawieckiego, że przejęcie przez FRD 35 mld zł z OFE „realnie wzmocni bufor finansowy systemu emerytalnego", to mydlenie oczu. Oczywiste jest, że te pieniądze pozwolą rządowi zmniejszyć dotację budżetową do FUS, a w efekcie umożliwią przejściowe finansowanie innych wydatków. Te pieniądze rząd może wykorzystać np. na sfinansowanie kosztów obniżenia wieku emerytalnego (wystarczy ich tylko na pierwsze kilka lat) lub na zwiększenie udziału państwa w niektórych obecnie prywatnych spółkach, np. w bankach.

Wicepremier Morawiecki twierdzi, że środki przejęte z OFE będą zarządzane przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) „z korzyścią dla polskiej gospodarki". To kolejny chwyt retoryczny. Czy pieniądze w OFE zarządzane dotąd przez prywatne PTE były inwestowane ze szkodą dla polskiej gospodarki? Z czego miałaby wynikać przewaga inwestycji zależnego od polityków PFR nad prywatnymi PTE we wzmacnianiu perspektyw wzrostu polskiej gospodarki? Czy po 26 latach udanej transformacji gospodarczej osiągniętej głównie dzięki prywatnej przedsiębiorczości nagle mamy przesłanki, aby sądzić, że politycy potrafią lepiej inwestować nasze pieniądze niż firmy prywatne? Oczywiście na te pytania wicepremier Morawiecki nie daje odpowiedzi, bo tych tez nie da się sensownie bronić. Nie można wykluczyć, że rząd wkrótce znów zmieni zdanie i stwierdzi, że największą korzyścią dla polskiej gospodarki będzie przejęcie całości środków z OFE.

Wprowadzenie propozycji rządu oznaczałoby, że obowiązkowy system emerytalny stanie się docelowo w pełni repartycyjny. Całość emerytur będzie finansowana z bieżących składek na ubezpieczenie społeczne powiększonych o dotacje z budżetu i środki z FRD. Dotychczasowy II filar kapitałowy całkowicie zniknie, bo zreformowane IKE (ma na nie trafić 100 mld zł z OFE) nie będą zasilane częścią składek emerytalnych tych osób, które mimo propagandy rządu PO–PSL zdecydowały się pozostać w OFE. Do wzmocnienia stabilności obowiązkowego systemu emerytalnego potrzebna jest dywersyfikacja źródeł wypłaty świadczeń, a nie ich ograniczanie. Nie zapewni jej utworzenie indywidualnych i pracowniczych planów kapitałowych. Ten system dobrowolnego oszczędzania na emeryturę będzie tylko dodatkiem do obowiązkowego. Zasadnym pytaniem jest też to, czy ten dodatkowy system uda się rozwinąć, co byłoby pożądane.

Jak tu ufać państwu

Częste zmiany w systemie emerytalnym zmniejszają skłonność do oszczędzania na emeryturę w jakiejkolwiek zinstytucjonalizowanej formie wspieranej przez państwo. Trudno oczekiwać, aby po zapowiedzianej częściowej nacjonalizacji oszczędności w OFE Polacy mieli wystarczająco silne bodźce do tego, aby ponownie zaufać politykom i pomniejszać swoje bieżące dochody w celu gromadzenia dodatkowych oszczędności emerytalnych. Jaką będą mieli gwarancję, że ich pieniądze zbierane tym razem w indywidualnych lub pracowniczych planach kapitałowych nie będą w przyszłości zabrane? Czy sparaliżowany Trybunał Konstytucyjny wciąż będzie chronił prawa własności?

Dobrowolne składki wpłacane do dodatkowych planów kapitałowych mają być przez dwa lata zarządzane przez upolityczniony PFR. To ten sam fundusz, który ma zarządzać 35 mld zł zagarniętymi z OFE. Dzisiaj wcale nie jest oczywiste, czy po tym okresie politycy przekażą te pieniądze w zarządzanie firmom prywatnym. Kierując się zwykłą przezornością, wielu Polaków może zakładać, że pieniądze, które mieliby wpłacać do nowych planów kapitałowych, spotka w przyszłości ten sam los, co środki gromadzone w OFE. Skoro dodatkowe oszczędności mają być finansowane głównie z uszczuplenia własnych bieżących dochodów i pieniędzy pracodawców, to może lepiej oszczędzać mniej, ale w bezpieczny sposób i na własną rękę.

Duża niepewność co do tego, co politycy zmienią jeszcze w systemie emerytalnym, najprawdopodobniej sprawi, że większość Polaków – pomimo przewidzianych zachęt fiskalnych – będzie masowo występować z dodatkowego systemu emerytalnego. Zabawne jest to, że rząd planuje finansować te zachęty z pieniędzy, które wcześniej chce zabrać z OFE. Kolejny skok polityków na OFE może nie tylko zniechęcić Polaków do oszczędzania w III filarze, ale w ogóle osłabić skłonność do uzyskiwania jakichkolwiek legalnych dochodów i płacenia składek emerytalnych.

Plan budowy kapitału jest przede wszystkim planem kolejnego skoku na OFE, dalszego upolitycznienia gospodarki i powiększania zobowiązań emerytalnych państwa w szybszym tempie niż dotychczas. Ten dokument nie jest odpowiedzią na wyzwania demograficzne związane ze starzeniem się społeczeństwa. Centralnym elementem takiego programu powinien być zdecydowany sprzeciw wobec obniżenia wieku emerytalnego. To byłby prawdziwy sposób na wzmocnienie stabilności systemu emerytalnego.

Wiktor Wojciechowski był szefem zespołu, który przygotował raport TEP o dodatkowym, dobrowolnym oszczędzaniu na emeryturę

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA