fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Maciej Bernatt o przejęciu Polska Press przez PKN Orlen: Czy prawo konkurencji jest bezprzedmiotowe?

Fotorzepa, Piotr Guzik
Istotą państwa praworządnego jest respektowanie przez podmioty prywatne, w tym te najpotężniejsze, obowiązującego prawa oraz orzeczeń właściwych organów, nawet jeżeli są one dla nich niekorzystne.

Postawione w tytule pytanie, o to czy prawo ochrony konkurencji jest bezprzedmiotowe można uznać za prowokacyjne i pozbawione większego sensu. Prawo ochrony konkurencji ma bowiem blisko 130-letnią historię (w Polsce blisko 30-letnią) i funkcjonuje w większości krajów na świecie. Służy korygowaniu zachowań przedsiębiorców, które zagrażają konkurencji jako mechanizmowi, na którym oparte jest funkcjonowanie gospodarki wolnorynkowej. Tym samym przeciwdziała takim zachowaniom, które mogą negatywnie oddziaływać na ceny, jakość, innowacyjność, wybór i dostępność produktów i usług oferowanych na rynku (w tym ostatecznym konsumentom), a także ograniczać możliwości wejścia na rynek. W ten sposób ochrona konkurencji służy także demokracji, przyczyniając się do tego, że rynek funkcjonuje dla dobra społeczeństwa.

Do postawienia takiego nieoczywistego pytania skłaniają jednak wypowiedzi Daniela Obajtka, Prezesa Zarządu PKN Orlen S.A. formułowane na tle postępowania administracyjnego i sądowego dotyczącego przejęcia przez PKN Orlen kontroli na Polska Press. Daniel Obajtek stwierdził na Twiterze, że postanowienie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) wstrzymujące wykonanie decyzji Prezesa UOKiK wyrażającej zgodę na przejęcie przez Orlen Polska Press zostało wydane po dacie nabycia udziałów Polska Press i w związku z tym „jest bezprzedmiotowe i nie ma wpływu na nasze działania ani skuteczność nabycia tego podmiotu". Z kolei w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 21 kwietnia 2021 r. wyraził pogląd, że „sąd nie zablokował transakcji. To, co sąd zrobił, to nadużycie.". Podkreślił, że Orlen nie wstrzyma swojej aktywności w Polska Press i że nie jest możliwe wycofanie się z transakcji. Na koniec stwierdził, że „decyzji sądu nie sposób traktować inaczej niż w pewnym sensie w kategorii manifestu politycznego".

Choć trudno przypisać jednoznacznie taką intencję D. Obajtkowi, to jego wypowiedzi w istocie podważają potrzebę istnienia systemu kontroli koncentracji (kontroli łączenia się przedsiębiorców), drugiego obok przeciwdziałaniu praktykom ograniczających konkurencję, filara prawa ochrony konkurencji. Służy on sprawdzeniu – przed dokonaniem planowanej koncentracji (połączenia, przejęcia kontroli, powołania joint venture) – czy nie doprowadzi ona do ograniczenia konkurencji w szczególności poprzez powstanie bądź umocnienie pozycji dominującej (skutki jednostronne), zmianę sytuacji na rynku sprzyjającą koordynacji działań przez konkurentów (skutki skoordynowane), czy wykluczenia z rynku przedsiębiorców działających na innym szczeblu obrotu (skutki wertykalne). Elementem tego systemu przesądzającym w znacznej mierze o jego skuteczności jest obowiązek wstrzymania się przez przedsiębiorców z planowaną koncentracją do czasu uprawomocnienia się decyzji organu antymonopolowego w sprawie zgody na koncentrację. „Skonsumowanie" bowiem koncentracji (przeprowadzenie transakcji) jest procesem trudno odwracalnym i może prowadzić do wywołania negatywnych dla konkurencji skutków zanim właściwy organ (organ antymonopolowy i w razie wniesienia odwołania sąd) oceni, czy takie ryzyko występuje. PKN Orlen ma oczywiście prawo twierdzić, że odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich od korzystnej dla niego decyzji Prezesa UOKiK (wyrażającej zgodę na przejęcie Polska Press) jest błędne i dowodzić tego w odwoławczym postępowaniu sądowym. W sensie biznesowym można także zrozumieć niezadowolenie z postanowienia SOKiK wstrzymującego ww. decyzję Prezesa UOKiK do czasu rozpoznania przez sąd odwołania RPO. Nie można jednak zgodzić się na to, by przedsiębiorcy, w tym ci odgrywający kluczową rolę w polskiej gospodarce, negowali wyżej opisany zawieszający charakter kontroli koncentracji oraz nie respektowali orzeczeń sądowych.

W demokratycznym państwie prawnym działalność organów administracji podlega kontroli sądowej, co służy ochronie praw podmiotowych jednostki, zapewnienia obiektywny porządek prawny, przyczynia się do podniesienia jakości i przejrzystości działań administracji, a także pozwala eliminować błędy w jej działaniach. Jeżeli więc podmiot do tego uprawniony (taki jak RPO) uruchamia proces odwoławczy od decyzji Prezesa UOKiK w sprawie koncentracji, to przedsiębiorca, którego decyzja Prezesa UOKiK dotyczy, ma prawny obowiązek powstrzymać się od finalizowania planowanej koncentracji i wykonywania swoich praw właścicielskich do czasu wydania prawomocnego wyroku przez sąd. Taki obowiązek po stronie przedsiębiorcy powstaje w momencie dowiedzenia się o złożeniu odwołania przez uprawniony do tego podmiot. Jest zatem niezależny od tego, czy SOKiK wyda postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa UOKiK. Skoro, tak jak w sprawie Orlen/Polska Press, organ ten nie nadał swojej decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności, to samo wniesienie odwołania przez RPO wstrzymało z mocy prawa wykonanie tej decyzji. Ponadto postawić można pytanie o to, czy Orlen „konsumując" koncentrację i przejmując kontrolę nad Polska Press przed uzyskaniem prawomocnej zgody Prezesa UOKiK nie naraża się na karę pieniężną w wysokości do 10% obrotu z tytułu dokonania koncentracji bez uzyskania takiej prawomocnej zgody Prezesa UOKiK.

Podsumowując, należy jednoznacznie opowiedzieć się za integralnością systemu ochrony konkurencji (a w jego ramach uprzedniej kontroli koncentracji), którego immanentnym elementem jest kontrola sądowa decyzji organu antymonopolowego. Utrzymanie integralności systemu leży tak w interesie przedsiębiorców jak i społeczeństwa postrzegającego konkurencję rynkową jako wartość wartą ochrony. W konsekwencji nie można traktować czynności podmiotów państwowych powołanych do ochrony konkurencji (w tym zwłaszcza organu antymonopolowego i sądów) jako bezprzedmiotowych. Istotą państwa praworządnego jest respektowanie przez podmioty prywatne, w tym te najpotężniejsze, obowiązującego prawa oraz orzeczeń właściwych organów, nawet jeżeli są one dla nich niekorzystne.

Autor jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, pełni funkcję dyrektora Centrum Studiów Antymonopolowych i Regulacyjnych na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA