fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Michał Romanowski: Świat w okresie i po pandemii - Państwo powinno wejść, aby jak najszybciej wyjść

Jesteś jak moneta, masz dwa oblicza, ale żadna nie ma orzełka...

Świat pandemii ma dwa oblicza: ekonomiczne i prawne. Ekonomia i prawo przenikają się. Ekonomiści i prawnicy budują stosunki społeczne szukając lekarstwa, aby były one zdrowe. Prawnicy dystansują się od ekonomistów a ekonomiści od prawników, ale ekonomiczna analiza prawa, której prekursorem był nasz rodak prof. Leon Petrażycki nie pozwala im na to.

Świat po pandemii to świat zmagania silnych i słabych. Wygrywają mądrzejsi. Symbolem jest walka Dawida z Goliatem. Król Saul powiedział Dawidowi: „Nie możesz walczyć z tym Filistynem. Przecież jesteś jeszcze chłopcem, a on już tyle lat jest żołnierzem'. Ale Dawid mówił: „Zabiłem niedźwiedzia i lwa, żeby ratować owce mojego ojca. Z tym Filistynem zrobię to samo. Pomoże mi Jehowa". Wtedy król się zgodził: „Idź i niech Jehowa będzie z tobą".

Dawid symbolizuje świat dramatu przedsiębiorcy prowadzącego: w Rzeszowie sklep z bielizną damską; w śródmieściu Warszawy zakład fryzjerski; w Krakowie osiedlowy gabinet stomatologiczny; sklepy odzieżowe w galeriach handlowych, ale również wydającego dziennik ogólnopolski; serwisującego sprzęt Apple. Dawid symbolizuje także dramat kelnera restauracji; klientów linii lotniczych i linii lotniczych; firm turystycznych; pacjentów, którzy nie są zainfekowani COVID-19, ale cierpią na choroby zagrażające ich życiu i wymagające nie tylko hospitalizacji, ale diagnostyki i kontaktu z lekarzami; ludzi, którzy tracą pracę. Przykłady te zaczerpnąłem nie z mediów, ale od tych, którzy zwracają się do mnie o pomoc.

Czytaj też: Gospodarka na wojnie z wirusem

COVID-19 wymaga rozwiązania typu no win – no win ...

Szokiem był dla mnie udział w zdalnym spotkaniu przedstawicieli galerii handlowych z dzierżawcami sklepów w tych galeriach. Tematem było ułożenie relacji w okresie zakazu handlu oraz w okresie rekonwalescencji po zniesieniu zakazu, w którym zakupy np. odzieży będą mogły być dokonywane w maseczce i w gumowych rękawiczkach. Wyobraźmy sobie zakup ubrania miłego w dotyku w gumowych rękawiczkach oraz jego przymierzanie w masce bez udziału osób bliskich. Pomijam pytanie kto w obliczu utraty pracy będzie kupował T-shirt, spodnie, spódnicę, buty, marynarkę, koszulę, buty itd. Galerie zaproponowały pracę nad kodeksem dobrych praktyk w zawieraniu umów najmu! Dzierżawców zatkało! Mnie też! Przecież chodzi o ocenę czy galerie nadal oferują 5th Avenue w Nowym Jorku, czyli dostęp właścicieli sklepów do masowego klienta, a jeżeli nie (a wystarczy obejrzeć w TV jak wygląda teraz 5th Avenue) to czy produkt, za który „brały" pieniądze od właścicieli sklepów nadal istnieje? Chodzi zatem o model rozliczeń finansowych w nowych warunkach gospodarczych, których żadna ze stron nie mogła przewidzieć. Prowadzący rozmowy w imieniu galerii zaznaczył, że o pieniądzach nie będzie rozmawiał. Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale tylko wtedy, gdy problem pieniędzy nie powstaje. Świat pandemii wymaga empatii, zrozumienia sytuacji drugiej strony, uczciwego porozumienia bez prowadzenia gier negocjacyjnych, których celem jest przechytrzenie drugiej strony. Świat pandemii wymusza poszukiwania rozwiązania nie typu win – win, ale typu no win – no win, bo nikt nie może być wygranym.

Przez koronawirusa może być więcej ofiar niż z powodu koronawirusa

Biznes ma prawo oczekiwać i żądać od Państwa mądrego odmrożenia gospodarki. Dlaczego? Dlatego, aby przez koronawirusa nie umarło więcej osób i nie ucierpiało życie większej liczby osób niż tych, którzy umarli zainfekowani koronawirusem.

Zamrożenie gospodarki to dramat społeczny i gospodarczy, bo ludzie tracą środki do życia, bo przedsiębiorcy bankrutują nie z powodu błędnych decyzji biznesowych, ale z powodu zamrożenia gospodarki. Wolna konkurencja zostaje stłumiona w imię ratowania życia. Zasada wolności gospodarczej (art. 22 Konstytucji) ustępuje zasadzie ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji). W imię ochrony przed koronawirusem wydaje się wyrok „śmierci" na tych, którzy nie są chorzy na koronowirusa. Konflikt wartości, z którym państwo musi zmierzyć się.

Ekonomia krzyczy, że trzeba odmrażać gospodarkę, bo skutki zamrożenia będą dramatyczne. Państwo ma obowiązek poszukiwania szczepionki na COVID-19, który zaatakował organizm przedsiębiorcy. Testy są zbędne. Organizm przedsiębiorcy nie przejdzie tego bezobjawowo, sam nie wyleczy się, a wskaźnik upadłości będzie nieporównywalny do wskaźnika umieralności ludzi.

COVID-1 wymaga holistycznego ministra zdrowia od życia i gospodarki

Nie jestem ekonomistą Mam jednak ponad 25 lat doświadczenia jako prowadzący biznes prawniczy, akademik, wykładowca i legislator. Wydaje mi się, że niezbędne jest wspieranie podaży, czyli przedsiębiorców dużych, średnich i małych, aby nie upadli. Wszak to państwo w dobrej wierze zamroziło biznes. Jest to decyzja globalna, bo podjęta nie tylko przez Państwo Polskie, ale i całą Europę, i świat. Państwo musi więc pomóc biznesowi odmrozić się. Biznes sam nie odmrozi się. To nie jest dyskusja jak ktoś radzi sobie w warunkach wolnej konkurencji rynkowej.

Wspieranie podaży oznacza wspieranie popytu, bo jak nie upadną przedsiębiorcy to nie tylko uratuje to produkcję i usługi, ale i miejsca pracy, a więc popyt. Nie jest to zatem problem sporu Keynes versus Hayek o zakres interwencjonizmu państwowego, który zdefiniował współczesną ekonomię. Nie chodzi tu tylko o pobudzanie popytu, ale o ratowanie podaży, aby było co kupować i aby miał kto kupować.

Problem od strony ekonomicznej wydaje się bardziej złożony. W świecie globalizacji na sytuację gospodarki kraju wpływa łańcuch dostaw. Nie wystarczy zatem wpompować środki do gospodarki krajowej, ale trzeba ją otworzyć na inne gospodarki przy założeniu, że one także otworzą się. Jedną kwestią jest zatem pomoc wewnętrzna, ale nie mniej ważne jest odmrożenie współpracy zewnętrznej. Doświadczają tego teraz Chiny, gdzie zasadniczym problemem gospodarczym jest zamknięcie świata, dla którego Chiny produkują. Jest to duży sprawdzian nie tylko dla polskiego rządu i NBP, ale i dla rządów innych państw, a także dla Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego, Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Równowaga budżetowa jest ważna. Ekonomiści spierają się czy dług publiczny jest dobry czy zły. Intuicja podpowiada, że równowaga budżetowa jest bezpieczna. Życie uczy, że nie należy żyć ponad stan. Jest to zasada dość oczywista w przypadku gospodarstw domowych i przedsiębiorców. Staje się ona bardziej złożona w przypadku państwa czego dowodzi spór Keynesa z Haykiem oraz wpływ ich poglądów na politykę rządów. Spór Keynesa i Hayka dotyczył poziomu interwencji państwa w gospodarkę. Ne mam wątpliwości, ż państwo powinno być regulatorem zasad wolnej i uczciwej konkurencji oraz arbitrem (przez wymiar sprawiedliwości) a nie agresorem podważającym grę wolnorynkową. Podzielam opinię Hayka, że nadmierna obecność państwa w gospodarce może prowadzić do totalitaryzmu. Państwa nie może być w nadmiarze w gospodarce, ale nie oznacza to, że państwo ma być zupełnie i zawsze nieobecne.

Covid-19 i wynikające stąd zakazy formułowane przez państwo zamrażają w interesie zdrowia obywateli wolną i uczciwą konkurencją w sposób, który powoduje, że wielu przedsiębiorców, ich kontrahentów i pracowników „umrze" przez koronawirusa nie chorując na koronawirusa. Warto mieć w tych czasach nie tylko ministra zdrowia od zdrowia fizycznego, ale także ministra zdrowia od zdrowia gospodarczego i ministra zdrowia od zdrowia społecznego. COVID-1 wymaga holistycznego ministra zdrowia.

Czas COVID-19 to czas uwalniania się od dogmatów zwolenników interwencji państwa i jej przeciwników. Warunki wolnej i uczciwej konkurencji zostały zaburzone. Interwencja państwa w takim przypadku nie jest naruszeniem zasad wolnego rynku, ale podaniem antybiotyku, bez którego Goliat może przeżyje, ale Dawid na pewno umrze.

Popyt i podaż nie mają sobie nic do powiedzenia ... Zamrożenie gospodarki spowodowało brak dopływu gotówki. Przedsiębiorcy zostali pozbawieni możliwości sprzedawania towarów i usług, a w konsekwencji otrzymywania zapłaty w zamian za oferowany towar i usługę. Powoduje to reakcję łańcuchową. Skoro przedsiębiorca nie ma przychodu to nie ma możliwości płacić swoim wierzycielom, w tym swoim pracownikom, a jego wierzyciele swoim pracownikom. Powoduje to brak środków, aby produkować i brak środków, aby kupować. Popyt i podaż spotykają się, ale nie po to, aby wymienić się dobrem za pieniądz (do ut des, czyli daję, abyś dał), ale po to, aby powiedzieć sobie, że ... nie mają sobie nic do powiedzenia, a więc nie są w stanie wymienić się, bo nie mają czym. Musi zatem interweniować państwo, które zamroziło popyt i podaż. Nie można stać na straży dogmatu równowagi budżetowej jako podstawowej wartość konstytucyjnej zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem TK. Było ono kształtowane w warunkach zwyczajnych, a nie w warunkach wojny. Rząd musi mieć tu elastyczność. Nie można dogmatycznie zwalczać udziału banku centralnego w rozwiązywaniu problemu poprzez pośrednie finansowanie długu państwa oraz zapewnienie płynności przedsiębiorcom (np. skup obligacji skarbowych, kredyt wekslowy). Po każdej katastrofie życie odrodzi się, ale żyjemy tu i teraz, a więc nie można zapominać o żyjących. Umiera słabszy organizm, a my mamy moralny obowiązek walczyć o słabszych. Tego m. in. uczył ojciec kapitalizmu Adam Smith w „Theory of moral sentiments". Państwo musi podjąć ryzyko ratowania obywateli, skoro zamroziło w trosce o nich ich źródła przychodu. Oczywiście trzeba bronić się przed inflacją, bo do tych którzy nie mają gotówki inflacja dołącza tych, którzy mają gotówkę, ale którą inflacja zjada powodując, że gotówki nie mają ci którzy jej nie mają i ci którzy nominalnie ja mają, ale ją tracą. Deflacja jako przewaga podaży nad popytem i niższa dostępność kredytów też jest groźna, bo prowadzi do obniżenia konsumpcji, a w efekcie do ograniczenia inwestycji, produkcji, obniżenia płac oraz zatrudnienia.

Świat po pandemii to świat konfliktów w warunkach paraliżu sądów ...

Świat po pandemii to świat konfliktów między przedsiębiorcami, państwem a przedsiębiorcami, przedsiębiorcami a ich klientami, przedsiębiorcami a ich pracownikami. Świat po pandemii to świat nie działającego wymiaru sprawiedliwości, który nie będzie w rozsądnym czasie rozwiązywać tych konfliktów. Prawo cywilne na stan nadzwyczajny daje instrumenty takie jak niemożliwość następcza świadczenia oraz klauzula rebus sic stantibus. Klauzula rebus sic stanitbus relatywizuje ze względów słusznościowych zasadę pacta sunt servanda. Jest ona stosowana w stanach nadzwyczajnych takich jak zaraza, wojna, zmiana stosunków gospodarczych, a więc wtedy gdy zakładany przez strony cel umowy obiektywnie nie może być osiągnięty. Umów należy dotrzymywać, ale żadna zasada nie ma charakteru absolutnego. Prawo cywilnego to prawo życia codziennego, które milcząco zakłada, że strony wykonają umowę tylko wtedy, gdy przesłanki jej zawarcia nie ulegną w przyszłości nadzwyczajnej zmianie. Klauzula rebus sic stantibus nie podważa zasady pacta sunt servanda, ale ze względów słusznościowych nakazuje adaptować ją do nadzwyczajnej zmiany stosunków. Słusznym sprawom prawo sprzyja. Umowa nie może być wykonywana bez zmian w warunkach wykraczających poza normalne ryzyko gospodarcze. CoVID-19 nie mieści się w normalnym ryzyku gospodarczym. Nadzwyczajna zmiana stosunków ma charakter ... zwyczajny w dziejach ludzkości, bo kataklizmy, zarazy, wojny towarzyszą ludzkości od zawsze. W przeszłości, zarówno w okresie braku klauzuli rebus sic stantibus, jak i po jej wprowadzeniu w art. 269 Kodeksu zobowiązań, uchwalano wiele ustaw, których celem było uwzględnienie nadzwyczajnej zmiany stosunków w interesie obu stron umowy. W okresie wojny były uchwalane tzw. ustawy moratoryjne odraczające dłużnikom pewnej kategorii terminy płatności, a po wojnie w okresie kryzysu gospodarczego były uchwalane ustawy o obniżeniu oprocentowania, o ulgach w stosunkach kredytowych, o ulgach w spłacie zobowiązań, o przerachowaniu zobowiązań prywatnoprawnych. Przyjmowano, że dla bezpieczeństwa obrotu korzystniejsza jest jasna norma niż tworzenie teorii prawnych prowadzących do sprzecznych rozstrzygnięć sądowych. Seneka Młodszy wyraził pogląd, że przesłanką wiążącą przyrzeczenia jest trwanie warunków, jakie istniały w chwili jego złożenia. Klauzula rebus sic stantbus została ostatecznie wypracowana w XVI w. z uzasadnieniem, że przyjęcie trwałości umowy może stanowić przypadek summum ius summa iniura iniuria, czyli najwyższego bezprawia w majestacie prawa.

Klauzula rebus sic stantibus nie rozwiąże w warunkach polskich problemu adaptacji umów do zmienionej sytuacji. Byłaby ona rozwiązaniem, gdyby prawomocny wyrok zapadał w ciągu miesiąca. W Polsce było to zawsze science fiction, a obecnie jest to science fiction z kategorii prognozy jak świat będzie wyglądał za 200 lat. Niektóre sądy już informują, że pierwsze rozprawy wyznaczą za 4 -5 lat, a więc sprawiedliwość będzie wymierzona za 14-15 lat. Spóźniona sprawiedliwość jest rażącą niesprawiedliwością, bo wygrywa ten kto ma cash, a nie kto ma rację. Jestem pesymistą, że problem rozwiąże arbitraż prywatny czy inne pozasądowe metody rozwiązywania sporów.

Państwo będzie musiało odblokować wymiar sprawiedliwości narzucając zgodnie z zasadą subsydiarności i dobra wspólnego modelowe sposoby rozwiązywania sporów, które w normalnych okolicznościach są domeną sądów. Państwo nie może pozwolić na paraliż wymiaru sprawiedliwości, bo to oznacza rozkład państwa, czyli naruszenie podstawowych praw i wolności obywatelskich. Nie ma darmowych lunchów. Płatnikiem paraliżu wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak płatnikiem zamrożenia gospodarki i służby zdrowia, będziemy wszyscy.

Państwowy wymiar sprawiedliwości zawsze musi być silny, bo bez niego dochodzi do anarchii. Państwo musi wkroczyć w rozwiązywanie konfliktów, bo upadłość spowodowana COVID-19 niweczy skutki pomocy publicznej np. w postaci dopłat do pensji pracowników w celu utrzymania zatrudnienia oraz pomocy za pośrednictwem PFR sfinansowanej przez NBP (emisja obligacji PFR obejmowana przez banki ze środków NBP). Państwo musi wkroczyć, bo w Polsce klauzula rebus sic stantibus jest martwa.

Ustawodawca musi myśleć systemowo, bo gospodarka i społeczeństwa to system naczyń połączonych. Państwo o słabym, niestabilnym, skonfliktowanym systemie stosunków gospodarczych i społecznych jest państwem słabym, co odbija się na uczestnikach obrotu, którzy są płatnikami słabości państwa. Wyzwania przed jakimi staje Państwo mają charakter bezprecedensowy co najmniej od czasu II wojny światowej. Jest zatem niezbędna w interesie wszystkich wyważona interwencja Państwa z uwzględnieniem takich zasad jak: zasada wyjątkowości, zasada proporcjonalności i pomocniczości. Celem jest ograniczeniu negatywnych skutków związanych z zamrożeniem gospodarki.

Państwo stoi zatem przed wyzwaniem ingerencji w stosunki kontraktowe i wypracowaniem kryteriów takiej ingerencji. Każda taka ingerencja powinna zakładać minimalizację jej skutków w treść umowy, a więc „poruszanie" się przez ustawodawcę w największym możliwym stopniu w ramach mechanizmów rozliczeń przyjętych przez strony w umowie z uwzględnieniem nowych warunków biznesowych w jakich umowy będą realizowane oraz sprawiedliwe rozłożenie niepewności co do przyszłych modeli biznesowych ery post-COVID-19.

Keynes czy Hayek w dobie COVID-19

W sporze między Keynesem i Haykiem najbliżej mi do Miltona Friedmana. Zalecałbym, aby rządzący myśleli „Friedmanem". Friedman w 1966 r. trafnie zwrócił uwagę, że „z jednej strony wszyscy jesteśmy teraz keynesistami, a z drugiej nikt już nie jest keynesistą". Friedman trafnie przyjął koncepcję Keynesa o kierowaniu gospodarką przez makroekonomię. Jednocześnie zgadzał się z Haykiem, że ilekroć Państwo mieszało się do gospodarki osłabiało to wolność wolnego rynku w budowania zamożności ludzi. Pompowaniu pieniędzy w gospodarkę nie powinno towarzyszyć podwyższanie podatków, bo w praktyce prowadzi to do skutków, które ilustruje przysłowie „kto daje i zabiera ten się w piekle poniewiera". Dzisiaj trzeba pompować pieniądze w gospodarkę i obniżać podatki przeciwdziałając inflacji i deflacji. Nie jest to sprzeczne, jeżeli tylko pomyślimy o tym zdroworozsądkowo, choć trudne do wykonania. Wymaga to podejścia systemowego ponad podziałami politycznymi i z udziałem ekspertów w imię dobra wspólnego. COVID-19 – miejmy nadzieję – zdarza się raz na kilkadziesiąt lat.

Potrzebne jest systemowe uregulowanie restrukturyzacji przedsiębiorstw. Stan faktycznej upadłości wielu przedsiębiorców jest faktem. Post-COVID-19 (rozmrażanie gospodarki) wymusi zmianę modeli biznesowych. Restrukturyzacja dotyczyć będzie więc większości przedsiębiorców. Rząd zamroził gospodarkę, a więc rząd zgodnie z zasadą pomocniczości i dobra wspólnego musi być partnerem (mądrym i rozważnym) w procesie rozmrażania. W dobie COVID-19 restrukturyzacja przedsiębiorcy jest zależna od restrukturyzacji całej gospodarki, a więc koło zamyka się. Nie można zostawić przedsiębiorców samych sobie i mechanizmom obowiązującego prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego, bo to jest jak wyrok śmierci. Może trzeba wdrożyć filozofię kredytów studenckich, a więc dostajesz pieniądze na naukę z możliwością umorzenia, jeżeli spełniasz kryteria ratunku gospodarki i miejsc pracy. Obyś żył w ciekawych czasach.

prof. dr hab. Michał Romanowski, Katedra Prawa Handlowego WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 2006-2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA