fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ustawa o IPN: A może jednak krok w tył? - komentuje Tomasz Pietryga

Tomasz Pietryga
Fotorzepa, Waldemar Kompala
Tego należało się spodziewać. Do pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej wpływają kolejne, składane przez obywateli, wnioski o ściganie z mocy ustawy o IPN. Przed ich wysypem przestrzegaliśmy kilka tygodni temu, kiedy ustawa miała wejść w życie. Wskazywaliśmy wtedy, że nie może być mowy o jej „zamrożeniu", co sugerowali niektórzy politycy PiS.

Wśród złożonych wniosków jeden dotyczy ścigania brytyjskiej telewizji BBC, producenta filmu „Auschwitz – fabryka śmierci", w którym użyto zwrotu „polskie getto żydowskie". Takie sformułowanie spełnia przesłanki ustawy i jego autorzy mogą być teoretycznie ścigani przez polską prokuraturę. Pewnie śledczy nie będą się wykazywali nadgorliwością w tej sprawie, obawiając się międzynarodowego skandalu, że oto Polska ściga zachodnich dziennikarzy, i sprawa trafi do szuflady. Przynajmniej do czasu rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego.

Ale sam fakt, że podobne wnioski mogą dotyczyć zachodnich dziennikarzy i polityków, utwierdza Zachód w przekonaniu, że nad Wisłą nie szanuje się wolności słowa i podstawowych praw obywateli.

Paradoks polega dodatkowo na tym, że wszyscy, z prokuraturą na czele, zdają sobie sprawę, że wykonywanie ustawy za granicą będzie niemożliwe. I nikogo – nawet najgroźniejszego oszczercy – na Wyspach, w Izraelu czy USA nie uda się ukarać. A utrzymywanie teoretycznej karalności obraca się przeciwko nam.

Sytuacja BBC tylko potwierdza, jak głupie, wręcz bezsensowne, stworzyliśmy prawo. Strategia polegająca na puszczaniu oka, sugerowaniu, że teoretycznie przepisy obowiązują, ale w praktyce nie zadziałają, doprowadziła donikąd.

A to wszystko w oczekiwaniu na zbawienną decyzję Trybunału. A co jeżeli i ona nie rozwiąże problemów, które wywołała nowelizacja ustawy o IPN? Czy śledczy pozbawieni argumentów rzucą się z kodeksem karnym na zagranicznych dziennikarzy?

Po co sobie fundować kolejny odcinek serialu „Ustawa o IPN", prowokując kolejne zamieszanie wokół Polski i jej wizerunku?

Kilku polityków partii rządzącej za mocno wzięło sobie do serca figurę retoryczną: ani kroku w tył. A przecież wykonanie go mogłoby się przysłużyć polskiej racji stanu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA