fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Oddychaj

Gdy powietrze dusi

AFP
Ciężkiego przebiegu zakażenia powodującego Covid-19 mogą spodziewać się chorzy z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc.

Epidemia koronawirusa szczególnie uderza w osoby cierpiące na dolegliwości ze strony układu oddechowego. Zaszkodzić może zwłaszcza osobom z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP).

Szacuje się, że boryka się z nią nawet ponad 2 miliony Polaków. Wielu jednak nie zdaje sobie z tego sprawy. Większość dowiaduje się o chorobie dopiero w zaawansowanym stadium.

Choroba ta prowadzi do zwężenia światła oskrzeli i tworzenia się pęcherzy rozedmowych, w wyniku czego zmniejsza się pojemność płuc. W efekcie dochodzi do pojawienia się poczucia duszności.

POChP to często konsekwencja palenia papierosów. Statystyki mówią, że co czwarty palacz będzie miał problem z POChP.

Paląc, wprowadza do organizmu kilka tysięcy szkodliwych substancji, które drażniąc nabłonek oskrzelowy, powodują rozwój stanu zapalnego w drogach oddechowych i miąższu płuc, prowadząc do przewlekłego zapalenia oskrzeli i rozedmy płuc.

W rezultacie chory boryka się z przewlekłym kaszlem i wykrztuszaniem. To dolegliwości często postrzegane przez palaczy jako konsekwencja nałogu. Wielu się wydaje, że jest to u nich normalne zjawisko. Tymczasem lekarze zwracają uwagę, że każdy kaszel świadczy o infekcji dróg oddechowych, która nieleczona może być przyczyną choroby przewlekłej.

Na rozwój choroby wpływa też smog. Z badań przeprowadzonych w Krakowie wynika, że POChP stwierdzono u 26 proc. badanych, którzy nigdy nie palili papierosów.

Sytuacja chorych byłaby lepsza, gdyby diagnozę stawiano wcześniej. Już osoby po 40. roku życia, które palą bądź paliły papierosy, powinny mieć regularnie wykonywane badania spirometryczne.

Jak z tym walczyć? Lekarze podkreślają, że pierwszym sposobem na złagodzenie skutków choroby jest rezygnacja z palenia i zadbanie o kondycję fizyczną. To trudne, bo ćwicząc, brakuje im tchu.

Warto też, by korzystali ze szczepień przeciwko grypie i pneumokokom. Każda infekcja to dla nich duże niebezpieczeństwo, które może prowadzić do śmierci. Wystarczy porównać: w przypadku osób z zawałem serca, które trafiają do szpitala, ryzyko zgonu sięga 1 proc., a w przypadku zaostrzenia POChP i hospitalizacji jest 11-krotnie większe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA