fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notariusze

Notariusz zalegający z PCC musi odejsć z zawodu - wyrok SN

Adobe Stock
Notariusz, który przywłaszcza państwowe pieniądze, nie może nadal pełnić tej funkcji – uznał Sąd Najwyższy.

Ponad 360 tys. zł niezapłaconych podatków przywłaszczyła sobie notariuszka z Katowic. Sąd Najwyższy uznał właśnie, że sądy korporacyjne słusznie zdecydowały o wyeliminowaniu jej z zawodu. Dopuszczono się haniebnego zachowania – mówił sędzia sprawozdawca.

Najprawdopodobniej gdyby nie rutynowa wizytacja w kancelarii notarialnej Iwony P., nie doszłoby do wykrycia, że jest winna Skarbowi Państwa setki tysięcy złotych, które pobrała przy wykonywaniu czynności notarialnych między 2016 a 2018 r. Jak się okazuje, w referacie rzecznika dyscyplinarnego Krajowej Izby Notarialnej takich spraw jak ta ze Śląska jest więcej.

Po prostu nie odprowadzała

Zgodnie z przepisami każdy notariusz jako płatnik podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) ma obowiązek wpłacić pobraną daninę na rachunek organu podatkowego do siódmego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym ją pobrano. Dokumentów świadczących o rozliczeniu się z fiskusem przez Iwonę P. nie mógł się doszukać wizytator, który przeprowadzał kontrolę w jej kancelarii (prowadziła ją od 2010 r. – wcześniej była sędzią). Gdy okazało się, że potwierdzeń wpłat podatku nie ma, bo prawniczka po prostu go nie odprowadziła, ruszyła machina notarialnego sądownictwa dyscyplinarnego. W pierwszej i drugiej instancji uznano Iwonę P. za winną niedopełnienia obowiązku odprowadzenia do urzędu skarbowego w Katowicach pobranych podatków PCC w kwocie nie mniejszej niż 363 tys. zł. Za owo przewinienie otrzymała najwyższą z kar – pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

W kasacji złożonej do Sądu Najwyższego pełnomocnik notariuszki podkreślał, że kara jest niewspółmierna, m.in. z tego powodu, że nigdy nie było zarzutów do sposobu świadczenia usług przez kancelarię notarialną Iwony P. Ujmując rzecz w skrócie, klienci byli zadowoleni z jej pracy. Zdaniem obrońcy sądy dyscyplinarne przy wymierzaniu kary powinny wziąć pod uwagę również to, że obwiniona uzgodniła z urzędem skarbowym plan spłat zaległych podatków, który realizowała.

Obecna na posiedzeniu prawniczka podkreślała, że do września zeszłego roku (kiedy to doszło do pozbawienia jej prawa wykonywania zawodu) co miesiąc spłacała fiskusowi po 10 tys. zł. Po zawieszeniu nie była natomiast w stanie regulować zaległości.

Nieskazitelny i uczciwy

Przedstawione argumenty nie przemówiły do składu orzekającego.

– Notariusz jest jednym z najważniejszych z punktu widzenia funkcjonowania państwa zawodów zaufania publicznego. Kiedyś był urzędnikiem, teraz jest funkcjonariuszem publicznym. Funkcję w postępowaniu wieczystoksięgowym pełni w majestacie i w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Ta funkcja oznacza spełnienie określonych wymagań. Oczywiste jest, że notariusz musi być nieskazitelnego charakteru, a przede wszystkim uczciwy – zarówno wobec klientów, jak i państwa – akcentował przewodniczący składu Sądu Najwyższego sędzia Ryszard Witkowski.

I przypominał, że zadaniem korporacji notarialnej jest właśnie eliminowanie osób, które są niegodne sprawowania tego ważnego z punktu widzenia społecznego i państwa zawodu.

– Tutaj doszło do popełnienia czynu najpoważniejszego z możliwych. Czynu hańbiącego osobę, która się go dopuszcza – sprzeniewierzenia się istocie tego zawodu poprzez przywłaszczenie powierzonych środków majątkowych, nad którymi notariusz w imieniu państwa czuwał i powinien je przekazać urzędowi skarbowemu – podkreślał sędzia Witkowski.

Bez usprawiedliwienia

Zdaniem SN nie wystąpiły żadne okoliczności, które mogłyby doprowadzić do złagodzenia kary.

– To, że obwiniona podjęła czynności prowadzące do naprawienia zła, które wyrządziła, w żaden sposób nie może mieć wpływu na ocenę jej zachowania i nie może jej ekskulpować. A tym bardziej nie uzasadnia tego, by dalej mogła funkcjonować w korporacji – uznał przewodniczący składu. – Czy kara jest surowa? Rzeczywiście jest. Zdaje się jednak, że każda inna byłaby rażąco łagodna – dodał.

Z orzeczeniem zgadza się Roman Czernikiewicz, rzecznik dyscyplinarny Krajowej Izby Notarialnej. – Nawet jedno postępowanie dyscyplinarne dotyczące notariusza, który przywłaszcza pieniądze należne urzędowi skarbowemu, to o jedno postępowanie za dużo. Takie sprawy mają miejsce w głównej mierze w efekcie deregulacji i otwarcia zawodu. Rynek zrobił się za ciasny. Problemy finansowe w żadnej mierze jednak nie usprawiedliwiają kradzieży, a tym właśnie jest przywłaszczenie pieniędzy, które notariusz musi odprowadzać do Skarbu Państwa – komentuje.

W tej chwili w referacie rzecznika dyscyplinarnego czekają trzy inne sprawy dotyczące podobnej sytuacji jak ta byłej już notariusz z Katowic (biorąc pod uwagę, że liczba wszczętych postępowań dyscyplinarnych w 2018 r. wobec notariuszy z całej polski wyniosła 37, to sporo). Kiedyś było ich jednak więcej.

– Zmniejszenie liczby postępowań to efekt surowej polityki karania, którą wprowadził samorząd notarialny. Piony dyscyplinarne nie pobłażają nawet tym, którzy zalegają z daninami publicznymi o miesiąc – informuje rzecznik dyscyplinarny Krajowej Izby Notarialnej.

Sygnatura akt: II DSI 38/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA