fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Obrót ziemią: grunt spółdzielni można sprzedać bez ograniczenia

Grunt spółdzielni można przejąć, nie będąc rolnikiem i bez zgody Agencji Nieruchomości Rolnych.

Restrykcyjne przepisy dotyczące obrotu gruntami rolnymi można ominąć. Wystarczy przejąć spółdzielnię rolniczą. Ile ich jest dokładnie – nikt nie wie. Wiadomo, że tych produkcyjnych jest 400.

Taka forma przejmowania ziemi przez firmy staje się coraz bardziej popularna, bo nie wymaga zgody Agencji Nieruchomości Rolnych. Nie obowiązują też inne ograniczenia z ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego dotyczące tego, komu się sprzedaje ziemię i na jaki cel. Ustawa ogranicza bowiem nabycie nieruchomości, ale nie przejęcie spółdzielni, będącej często właścicielką atrakcyjnych hektarów.

– Znam co najmniej kilka firm, które skorzystały z tej możliwości – mówi Maciej Obrębski, adwokat.

Spółki w spółdzielni

Zasady przejmowania spółdzielni są proste. Prawo spółdzielcze przewiduje, że członkami spółdzielni rolniczej mogą być trzy osoby prawne lub dziesięć fizycznych.

– Przedsiębiorca zainteresowany gruntami spółdzielni zakłada więc cztery jednoosobowe spółki z.o.o.: trzy spółki córki, a jedną matkę – tłumaczy Maciej Obrębski. – Następnie stają się one członkami spółdzielni, a dotychczasowi członkowie się wycofują. Nowi wpłacają wpisowe i wnoszą udziały, które odpowiadają cenie gruntu, którym włada spółdzielnia – wyjaśnia.

Spółkę matkę zakłada się z czystej ostrożności. Chodzi o to, by spółki córki uniknęły prawa pierwokupu ANR w razie sprzedaży udziałów. Prawo pierwokupu przysługuje ANR, tylko gdy spółka jest właścicielką gruntów. A spółka matka ma tylko udziały w spółkach córkach, sama nie jest właścicielem ziemi.

Firma musi mieć tylko świadomość, że przejmuje całą spółdzielnię, a nie jedynie wybrane jej składniki.

Nie wszyscy jednak uważają, że istnieje możliwość obejścia ograniczeń.

– Spółki stają się spółdzielcami, ale nie właścicielami gruntu. To rolnicy wnieśli ziemię jako wkład do spółdzielni, jeśli więc się z niej wycofają, to razem z gruntem. Spółki obejmują więc spółdzielnię wydmuszkę – uważa Łukasz Bernatowicz, radca prawny.

– To prawda. W wielu jednak spółdzielniach tylko nieznaczną część gruntów rolnicy zabierają z powrotem, nie wszystkie – kontrargumentuje mecenas Obrębski.

Tylko dla starych

– Luka w prawie dotyczy tylko istniejących spółdzielni – uważa Przemysław Litwiniuk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Z całą pewnością nie tych dopiero zakładanych.

Jego zdaniem więc dziesięciu rolników indywidualnych nie może się już skrzyknąć w celu założenia spółdzielni po to tylko, by wyzbyć się ziemi. Okazuje się bowiem, że wniesienie wkładu gruntowego do spółdzielni powoduje, że na tych gruntach zostaje ustanowione ograniczone prawo użytkowania na rzecz spółdzielni. Można wprowadzić zmianę do statutu, że właścicielem gruntów będzie spółdzielnia, ale będzie ona sprzeczna z obowiązującymi przepisami.

Zgodnie z ustawą o kształtowaniu ustroju rolnego nabywcą gruntu bez zgody ANR mogą być rolnicy indywidualni.

– Skoro pojawiła się praktyka przejmowania spółdzielni, to wyraźnie widać, że przepisy wymagają doprecyzowania – uważa Przemysław Litwiniuk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA