Nieruchomości

Opinia organizacji żydowskich na temat ustawy reprywatyzacyjnej

AdobeStock
Organizacje żydowskie krytycznie opiniują projekt przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Najważniejsze rozwiązania projektu już spotkały się z zastrzeżeniami wpływowych organizacji żydowskich. Zgłosił je Światowy Kongres Żydów i Światowa Organizacja ds. Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO). W piśmie do ministra sprawiedliwości „poważne obawy" co do niektórych założeń projektu wyraziła też ambasada amerykańska w Polsce.

Organizacje żydowskie krytykują zakończenie zwrotów nieruchomości w naturze, wysokość rekompensat za utracone mienie i rozłożenie ich w czasie, ograniczenie prawa do dziedziczenia roszczeń wyłącznie do osób z pierwszej linii pokrewieństwa. Oburzenie budzi przede wszystkim warunek, że prawo do rekompensat ma przysługiwać tylko tym osobom, które obecnie mają polskie obywatelstwo i znajdowały się na terytorium Polski w momencie przejęcia ich mienia przez władze komunistyczne.

Ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2018 r., ale na razie, po konsultacjach resortowych i społecznych, znajduje się w Komitecie Stałym Rady Ministrów. Jest więc jeszcze czas do dyskusji, nawet jeżeli nie będzie to dyskusja łatwa.

Dolary na roszczenia

O skali trudności mówi fakt, że obecny projekt ustawy reprywatyzacyjnej to już 21. próba rozwiązania kwestii, w której spiętrzyły się problemy prawne, moralne, społeczne, finansowe i międzynarodowe.

Złudne okazało się przekonanie, że finansowy wysiłek, na jaki zdobyły się komunistyczne władze Polski Ludowej, zawierając w latach 1948–1971 tzw. układy indemizacyjne, zamknie kwestię roszczeń. Nie zamknął, mimo że wartość odszkodowań, przekazanych przez Polskę 14 państwom, w których znaleźli się po wojnie właściciele przedwojennych majątków, wyniosła ponad 250 mln dol., co odpowiada obecnie kwocie 1,2 mld zł.

Taki układ, zawarty w 1960 r. ze Stanami Zjednoczonymi, przewidywał, że wszelkie roszczenia obywateli USA o odszkodowanie za nieruchomości pozostawione w Polsce mogą być kierowane tylko i wyłącznie do władz USA. Na ten cel polski rząd zapłacił amerykańskiemu 40 mln dol. na „całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych, zarówno osób fizycznych, jak prawnych, do rządu polskiego".

Odszkodowania wypłacono za ok. 22 tys. pozycji figurujących w wykazach. Wycen nieruchomości, za które wypłacano odszkodowania, dokonywały zespoły ekspertów. Elementem umów były wykazy wszystkich rodzajów mienia – instytucjonalnych i prywatnych – objętych odszkodowaniami. Polskie Ministerstwo Finansów zaniedbało jednak, ażeby na tej podstawie dokonywać wpisów w księgach wieczystych. Nie są więc rzadkością roszczenia, zgłaszane przez osoby figurujące na wykazach. Niektórzy twierdzą, że w ogóle nie otrzymali odszkodowania bądź że było rażąco niskie w stosunku do wartości pozostawionego mienia.

Pole do dyskusji

W Polsce przez wiele lat nikomu nic nie zwracano ani nie wypłacano odszkodowań. Wszyscy, którzy coś potracili, byli traktowani jednakowo, niezależnie od narodowości. Sytuacja zaczęła się powoli zmieniać w latach 90., gdy zwyciężyło przekonanie, że sprawy roszczeń reprywatyzacyjnych powinny załatwiać urzędy i sądy. Nie udało się, ze względu na skalę roszczeń.

Wprawdzie w żadnych aktach nacjonalizacyjnych nie stosowano kryterium narodowościowego, ale wydatki na odszkodowania zaczęły przerastać możliwości finansowe przede wszystkim Warszawy, gdzie przed wojną znajdowało się największe skupisko osób narodowości żydowskiej.

Rosnąca liczba zwrotów w nieruchomości w naturze, kamienic z lokatorami, i coraz wyższe kwoty odszkodowań doprowadziły w 2016 r. do uchwalenia tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej. Na jej podstawie miasto może odmówić przekazania w naturze budynków publicznych. Jest także przepis umożliwiający przejęcie przez miasto nieruchomości, jeżeli właściciel nie daje znaku życia, a obecnie przez pół roku nie odpowie na wezwanie.

Przynosi to już efekty, ale w grudniu 2017 r. Senat amerykański zaaprobował ustawę Act S. 447, czyli Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST). Ma ona wspierać przejmowanie przez organizacje żydowskie tzw. mienia bezspadkowego, które w Polsce stało się własnością Skarbu Państwa.

Wiele wskazuje więc na to, że obecny projekt i proponowane rozwiązania, wzorowane na ustawie zabużańskiej, mogą się spotkać z falą krytyki. Zwłaszcza że są też w nim rozwiązania, ocenione jako kontrowersyjne przez poszczególne resorty. Mimo to wydaje się, że jest ona konieczna. Inaczej budżet może się załamać pod ciężarem roszczeń i nasilających się negatywnych zjawisk spowodowanych jej brakiem.

Według WJRO do zaspokojenia wszystkich roszczeń potrzeba 60 mld dol. Mowa jest o pełnych odszkodowaniach, według obecnej wartości pozostawionych nieruchomości.

Projekt, nawet jeśli ma mankamenty, stwarza pole do dyskusji. Jej uczestnikami mogłyby stać się też środowiska żydowskie. Rozmowy nie powinny się jednak odbywać w atmosferze konfliktu i wzajemnych oskarżeń. Konieczny jest dialog i poszukiwanie kompromisowych rozwiązań.

OPINIE:

Dr Kamil Zaradkiewicz, dyrektor departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości, współautor projektu ustawy reprywatyzacyjnej

Mam nadzieję, że istnieje duża szansa na jak najszybsze uregulowanie problemów, z którymi się borykamy z powodu braku kompleksowych rozwiązań ustawowych. Jesteśmy jednak otwarci na uwagi nie tylko innych instytucji, ale także obywateli. Projekt ustawy waży różne wartości i interesy. Wyłączając możliwość zwrotu w naturze, przewiduje zadośćuczynienie za utracone mienie, ustalone według kryteriów i miar, które nie narażą państwa na drastyczne skutki budżetowe.

Arkadiusz Mularczyk, poseł na Sejm

Bez załatwienia kwestii reparacji wojennych od Niemiec nie będzie możliwe rozwiązanie spraw majątkowych środowisk żydowskich. I to nie Polska powinna być adresatem ich roszczeń. Mimo że to Niemcy ponoszą winę za Holokaust i za zniszczenie majątków żydowskich, roszczenia organizacji żydowskich kierowane są do państwa polskiego. Ale podczas gdy Izrael, organizacje żydowskie i osoby fizyczne uzyskały znaczne odszkodowania od Niemiec, płacone do dziś, Polska nie otrzymała żadnych reparacji wojennych za straty materialne i osobowe wywołane drugą wojną światową.

Dr Adam Sandauer, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, społecznik żydowskiego pochodzenia

Brak rozwiązań w prawie międzynarodowym dotyczących praw własności po obywatelach narodu, który przestał stanowić istotną część populacji państwa. To stało się z wymordowanymi Żydami. Ci, którzy przeżyli, w znacznej części wyemigrowali. Pojawia się pytanie, czy odszkodowania za majątki żydowskie powinno płacić państwo niemieckie, które zamordowało ich właścicieli, czy państwo polskie, które zgodnie z obowiązującym prawem ten majątek przejęło. To muszą być rozwiązania globalne, wypracowane w drodze negocjacji i kompromisu, takie same dla wymordowanych Żydów, Polaków, Ukraińców, Ormian czy Serbów i Chorwatów, a nie dla jednego narodu.

Dr Łukasz Bernatowicz, radca prawny

Środowiska żydowskie mogą postulować takie czy inne rozwiązania ustawowe, ale nie mogą ingerować w nasze ustawodawstwo i wysuwać zbyt daleko idących żądań. Mimo to przyłączam się do opinii, że obecny projekt ustawy reprywatyzacyjnej zawiera kontrowersyjne rozwiązania. Krytycznie oceniam wymóg posiadania obywatelstwa polskiego w chwili składania wniosku o wypłatę rekompensaty za utracone mienie. Wyłączenie niektórych kategorii osób na podstawie kryterium obywatelstwa jest niezgodne z europejską konwencją praw człowieka. Stawia to nasz kraj w nie najlepszym świetle.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL