fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Gdzie się rodzi przekleństwo?

Małgorzata i Grzegorz Bora – coachowie, trenerzy, lekarze; popularyzatorzy wykorzystania wiedzy o mózgu w biznesie i rozwoju osobistym
Krzysztof Niewiadomy
Mimo że ośrodki mowy znajdują się w lewej części mózgu, kiedy klniemy, aktywuje się prawa półkula – tłumaczą Małgorzata i Grzegorz Bora, trenerzy komunikacji.

Która część mózgu jest odpowiedzialna za mowę?

Grzegorz Bora: Ośrodki mowy u większości ludzi są zlokalizowane w korze w lewej półkuli mózgu. Dwa podstawowe to ośrodek słuchowy i ośrodek ruchowy mowy. To one są odpowiedzialne za to, jak rozumiemy i generujemy słowa w mowie intencjonalnej, świadomej, kiedy układamy myśli i artykułujemy je. Okazuje się jednak, że nie są to wszystkie obszary mózgu związane z wypowiadaniem słów. W niektórych sytuacjach również prawa półkula bywa zaangażowana w różne aspekty mowy. Lewa półkula – również w miejscach, w których zlokalizowane są podstawowe ośrodki mowy – to obszar, który bywa uszkodzony w trakcie udarów.

Małgorzata Bora: Ciekawe jest to, że kiedy mówimy, w lewej półkuli budujemy słowa i zdania, zaś prawa półkula odpowiada za generowanie słów w śpiewie. Tę właściwość mózgu można angażować w proces rehabilitacji osób, które przeszły udar z uszkodzeniem ruchowego ośrodka mowy. Okazuje się, że osoba z uszkodzeniem tego ośrodka, mimo że nie potrafi wyrecytować słów ulubionej piosenki, na przykład kolędy, może umieć ją zaśpiewać.

Czy to musi być piosenka, którą poznało się w dzieciństwie?

M.B.: Niekoniecznie. Najlepiej, aby była to piosenka, którą bardzo dobrze znamy i powiązana z jakimiś silnymi emocjami. Wspomniałam o kolędach, bo są one w naszej kulturze piosenkami najbardziej popularnymi i zazwyczaj niosącymi miłe wspomnienia. Równie dobrze mogą to być na przykład piosenki harcerskie. Fakt ten bywa wykorzystywany w rehabilitacji mowy po udarze. Potrzebny jest tylko terapeuta, który stopniowo, używając naturalnej melodii mowy, śpiewając wraz z pacjentem, jest w stanie nauczyć go komunikowania się ze światem słowami.

Czy to oznacza, że funkcje uszkodzonej lewej półkuli mózgu mogą zostać zastąpione przez prawą?

M.B.: Dokładnie tak. Gdybyśmy wykonali badania osoby, która wypowiada w ten sposób słowa, okazałoby się, że aktywne są ośrodki w prawej półkuli mózgu dokładnie naprzeciw tych uszkodzonych w lewej półkuli.

G.B.: Ludzie z takim uszkodzeniem ośrodków mowy w lewej półkuli, mimo że nie potrafią intencjonalnie wypowiadać słów, potrafią generować wulgaryzmy, szczególnie kiedy pojawią się silne emocje. Zbadano, że wtedy zaangażowana jest również prawa półkula mózgu, a nawet jej części podkorowe. To fenomen, że człowiek, który nie mówi, potrafi przeklinać.

M.B.: Nie używamy wulgaryzmów na co dzień, ponieważ mamy sprawne ośrodki hamowania, które znajdują się w prawej półkuli w zakręcie czołowym dolnym. To taka struktura w korze mózgu, która w momencie, kiedy jesteśmy sprawni, cały czas nas wspiera w kontroli sposobu wysławiania się. Kiedy dojdzie do jakiegoś uszkodzenia tych okolic mózgu, ośrodek ten przestaje działać i wówczas możemy mówić mniej parlamentarnie.

G.B.: Warto wspomnieć, że kora czołowa to struktura, w której najczęściej rozpoczynają się choroby neurodegeneracyjne mózgu. W tych obszarach zauważamy ich pierwsze objawy. W momencie, kiedy zaczynamy chorować na chorobę Alzheimera, może się okazać, że przestajemy sprawnie kontrolować mowę i człowiek, który dotychczas nie używał wulgaryzmów, zaczyna kląć.

M.B.: Skoro wspomnieliśmy o chorobach neurodegeneracyjnych, Polskie Towarzystwo Neurologiczne alarmuje, że w Polsce może już być nawet 15 milionów osób z chorobami mózgu. Wydaje się, że ze względu na nasz tryb życia oraz zwiększoną jego długość będzie to problem dynamicznie narastający w całym świecie. Ministerstwo Zdrowia zdaje się nie dostrzegać, że zbliża się swoiste tsunami chorób dotyczących mózgu.

Czy ta fala wiąże się z otępieniem starczym?

G.B.: Przyczyną otępienia w około 60 proc. jest choroba Alzheimera. Pozostałe przyczyny to inne choroby neurodegeneracyjne, również naczyniopochodne. Otępienie, zwane inaczej demencją, jest zawsze objawem choroby. Starość, fizjologicznie, nie wiąże się z otępieniem. Powinniśmy mieć rześki umysł nawet w wieku 80 czy 90 lat, natomiast jeśli pojawiają się objawy otępienia, musimy to wiązać z chorobą mózgu.

Kiedy jedziemy tramwajem czy autobusem, często słyszymy wielopiętrowe bluzgi, które składają się w spójną wypowiedź, a nie zawierają innych słów niż uznawane za obelżywe. Czy to oznacza, że używający ich ludzie mają uszkodzony ośrodek hamujący?

G.B.: To nie tak, raczej świadomie nie używają tych ośrodków. Tu zaczynamy rozmowę o funkcji wulgaryzmów w życiu, a jest ich sporo. Najchętniej używamy ich w funkcji związanej z ekspresją emocji, gdy coś się wydarzy, na przykład przy wbijaniu gwoździa uderzymy się młotkiem w palec. W sytuacji z autobusu możemy mówić o funkcji społecznej, przynależności do jakiejś grupy, formie slangu, w którym odpowiednio wulgarne używanie języka stanowi o przynależności lub statusie w grupie.

Wydaje się to nieintencjonalne. Użytkownicy wulgaryzmów nie zastanawiają się, jak ich użyć, tylko używają. To się dzieje poza ich kontrolą.

M.B.: Tak, to bywa nawykowe. To rodzaj społecznej umowy, że w tym środowisku posługujemy się slangiem. Nasz mózg uczy się społecznych zachowań dość szybko. Wystarczy krótki okres przebywania w jakiejś społeczności, a używanie języka grupy staje się nawykowe. Tu runie w gruzach cała gramatyka języka polskiego, bo wulgaryzm może znaleźć się w każdym miejscu. Jak w grze w karty, przekleństwo staje się specyficznym dżokerem językowym.

G.B.: Na polskim rynku pojawiło się tłumaczenie książki Benjamina Bergena „What The F.", która przygląda się wulgaryzmom z punktu widzenia naukowca. Jest to pozycja, która demitologizuje pewne zagadnienia związane z używaniem wulgaryzmów, opierając się wyłącznie na badaniach i opracowaniach naukowych. Ta książka w przystępny sposób wyjaśnia zarówno miejsce, jak i funkcje przekleństw w języku i stosunkach społecznych.

Wracając do osób z afazją mowy, czyli mową zaburzoną po udarze. Pacjent traci umiejętność mowy i zastępuje ją przekleństwami. Czy może być to spowodowane frustracją wywołaną niemożnością mówienia?

G.B.: Taki mechanizm może wystąpić, ponieważ okolica mózgu, w której zlokalizowano ośrodki zaangażowane w generowanie wulgaryzmów, to miejsca blisko powiązane z ośrodkami odpowiedzialnymi za emocje. Osobie, która nie potrafi wypowiedzieć myśli, łatwiej może być zareagować przekleństwem, niż nawet milczeć.

M.B.: Szczególnie gdy po udarze zaburzona jest funkcja ruchowa, a nie rozumienie mowy.

G.B.: W trakcie udaru nie wszystkie ośrodki związane z mową muszą ulec uszkodzeniu jednocześnie. Gdy ośrodek słuchowy mowy jest sprawny, ale nie działa ośrodek ruchowy mowy, pacjentowi wydaje się, że mówi wyraźnie i bardzo sprawnie, tymczasem otoczenie go nie rozumie, bo odbiera tylko bełkotliwe dźwięki. To może wywoływać silne emocje.

Czy przekleństwa wywołują jakieś reakcje fizjologiczne organizmu?

M.B.: Przyspieszają czynność serca, podnoszą ciśnienie krwi, zwiększają potliwość skóry, rozszerzają źrenice.

G.B.: Czyli wywołują reakcje organizmu, które są powiązane z emocjami. W wypowiadanie wulgaryzmów są zaangażowane emocje, a jednocześnie reagujemy emocjami, gdy słyszymy słowa wulgarne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA