fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Bez badań możemy zapomnieć o innowacyjności

materiały prasowe
Nauka musi kształtować racjonalne postawy – mówi prezes Polskiej Akademii Nauk, biochemik z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. M. Nenckiego.
Rzeczpospolita: Pamięta pan swoje pierwsze słowa po wyborze na stanowisko prezesa Polskiej Akademii Nauk?
prof. Jerzy Duszyński: Nie słowo w słowo, ale sens pamiętam. Powiedziałem zapewne, że przede mną trudny okres, ale jestem optymistą. Uważam, że PAN jest bardzo potrzebna w systemie nauki w Polsce. Ale żeby była jeszcze bardziej potrzebna, musimy mocniej wejść w programy europejskie, w promowanie doskonałości naukowej, w wyrażanie opinii w kwestiach, które nurtują społeczeństwo.
Czego potrzeba, aby społeczeństwo doceniało PAN i naukowców?
Naukowcy cieszą się wciąż dużym prestiżem w społeczeństwie. Odnoszę jednak wrażenie, że decydenci mniej cenią naukowców. Bo ich stosunek do nauki najlepiej ilustrują zmniejszające się od lat fundusze z budżetu państwa przeznaczane na naukę. W tej chwili są one na jednym z najniższych poziomów w UE.
Co jest do poprawienia w pierwszej kolejności?
Poza finansowaniem? Widzę pilne wyzwania, przed jakimi stoi nauka. Nauka to nic innego jak systematycznie zgromadzona wiedza poparta dowodem eksperymentalnym lub teoretycznym. Znajomość podstaw nauki pozwala na rozpoznanie ludzi, którzy używając języka pseudonaukowego, szerzą bzdury. To wyjątkowi szkodnicy w każdym społeczeństwie. Naukowcy powinni uczyć społeczeństwo, jak rozpoznawać tych szkodników, i dążyć do tego, aby w społeczeństwie wygrywały poglądy racjonalne, naukowe. Musimy przecież pilnie odpowiedzieć na wiele pytań: jak oświetlić i ogrzać nasze domy bez niszczenia środowiska, jak wyżywić ciągle powiększającą się ludność świata, jak  zachować prywatność i bezpieczeństwo w cyfrowym świecie, czy można ingerować w materiał genetyczny człowieka, aby zwalczyć nieuleczalne dotąd choroby genetyczne lub czy i jak przyjmować uchodźców.
Tylko naukowe podejście pozwala odpowiedzieć na te pytania.
A konkretnie? Inne wyzwania, o których pan wspomniał?
Wielkim zadaniem nauki, wręcz misją, jest tworzenie klimatu dla innowacyjności. Byłoby dobrze, aby ludzie niejako w naturalny sposób odczuwali potrzebę innowacyjności i sprzyjali jej. Ale innowacje nie biorą się z powietrza, gruntem, z jakiego wyrastają, są badania podstawowe na wysokim poziomie. Bez nich zapomnijmy o innowacyjności. To, co naukowcy odkrywają na tym podstawowym poziomie – atomów, cząsteczek, nowych materiałów, komórek – gdy trafia na podatny grunt środowiska przedsiębiorców, sprzyja powstawaniu nowych materiałów, technologii, terapii, produktów itp. Jeśli nie dzieje się to sporadycznie, ale systemowo – przemysł rozwija się w dobrym kierunku, staje się konkurencyjny i innowacyjny.
Ale gdy dzieje się coś złego, gdy nadchodzi kataklizm, co wtedy, z naukowego punktu widzenia?
Wtedy potrzebne są racjonalne strategie i decyzje, aby sobie radzić z zagrożeniami i skutkami katastrof. Nie są one możliwe, jeśli nie opierają się na wiedzy naukowej. Katastrofy naturalne wywoływane zmianami klimatycznymi to niezwykle poważny problem. Naukowcy widzą go ostrzej niż inni. Rzecz w tym, że ci inni nie do końca korzystają z tego, co oferuje nauka. Na przykład, dla istnienia i rozwoju naszej cywilizacji niezbędne są nowe, korzystne dla środowiska, sposoby wytwarzania energii.
Natomiast tam, gdzie nowe sposoby z jakichś powodów na razie nie są możliwe – trzeba minimalizować środowiskowe koszty produkcji energii. To akurat dotyczy Polski, gdzie energetyka oparta jest głównie na węglu. Każdy sposób zmniejszania tych kosztów jest dobry. Naukowcy pracują nad takimi sposobami, jednak ważne, aby nie była to praca sobie a muzom.
Kłania się Boy? „Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz"?
Ciągle jeszcze nie jest tak, że nauka i przemysł z taką samą determinacją dążą do współpracy. Ale są oznaki, że idzie ku dobremu. Przykładem takiego programu jest badanie wpływu spalanego tytoniu na mitochondria. Inny przykład to projekt Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, którego beneficjentami byli: Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN oraz Centrum Naukowo-Badawcze Dr Irena Eris. Program zakończył się jesienią ubiegłego roku, jego wyniki opatentowano, a kilka tygodni temu na rynek trafił nowy dermokosmetyk do wyrównywania kolorytu skóry i leczenia bielactwa. Jednym słowem, z instytutu naukowego do aptek.
Chciał pan powiedzieć, z instytutu naukowego Polskiej Akademii Nauk...
Tak właśnie. PAN jest ważna nie tylko jako instytucja, w której jednostkach uprawiana jest nauka podstawowa na wysokim poziomie, ale już teraz wpływa na przemysł, sprawiając, że staje się on innowacyjny.  Zachęcona sukcesem dermokosmetyku, przed tygodniem moja grupa badawcza rozpoczęła następny duży projekt aplikacyjny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA