fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Pstrągi cieszą się z narkotyków

shutterstock
Czescy naukowcy przeprowadzili badania, z których wynika, że metamfetamina pochodząca z odchodów konsumentów narkotyków może uzależniać pstrągi.

Leki, które nie rozłożą się w naszych organizmach wraz z odchodami trafiają do oczyszczalni ścieków, a ponieważ nie są one zaprojektowane tak aby zatrzymać te pozostałości, razem z biologicznie oczyszczoną wodą trafiają do rzek. Tam mieszkają zwierzęta, które narażone są na kontakt z koktajlem medykamentów zawierającym wszystko od środków przeciwbólowych, przez antybiotyki, aż po antydepresanty.

Ta mikstura nie jest obojętna dla ich organizmów. Ostatnie badania wykazały, że organizmy wodne doznają zmian behawioralnych pod wpływem środków antydepresyjnych. Stają się bardziej śmiałe i agresywne. Inny eksperyment polegający na przetrzymywaniu ryb w sadzach w pobliżu oczyszczalni ścieków skończył się zmianą płci. Ryby płci męskiej w ciągu kilku tygodni stały się dziewczynkami z powodu związków chemicznych zawartych w pigułkach antykoncepcyjnych, które wpłynęły na ich gospodarkę hormonalną.

Wszyscy zażywamy jakieś leki, ale nie tylko. 269 milionów ludzi na całym świecie zażywa też narkotyki, które są wydalane z organizmu i trafiają do oczyszczalni, a później do rzek. W najnowszych badaniach opublikowanych w Journal of Experimental Biology naukowcy z Czech, pod kierunkiem Pavla Horký, sprawdzili, w jaki sposób metamfetamina - stymulant, którego liczba użytkowników na całym świecie rośnie - może wpływać na dzikie pstrągi gatunku salmo trutta. To do tego gatunku należy nasz pstrąg potokowy.

Metamfetamina zanieczyszcza rzeki na całym świecie, a stężenie narkotyku waha się od kilku nanogramów do kilkudziesięciu mikrogramów na litr wody. Biorąc pod uwagę globalne rozpowszechnienie mety w drogach wodnych, Horký i jego koledzy zastanawiali się, czy ryby mogą się uzależnić od tych małych dawek narkotyku.

Naukowcy umieścili 60 pstrągów w zbiorniku z czystą wodą i kolejne 60 w zbiorniku do którego wsypali 1 mikrogram mety na każdy litr wody, co miało symulować rzekę zatrutą narkotykiem z ludzkich odchodów. Ryby pływały w tym zbiorniku przez dwa miesiące. Następnie przerwano im ciągły „haj” i przeniesiono je do zbiornika z czystą wodą. Tam naukowcy obserwowali ich objawy odstawienne czyli głód narkotykowy. Okazało się, że pstrągi, którym odebrano metamfetaminę są mniej ruchliwe. Badacze zinterpretowali to jako oznakę niepokoju lub stresu - typowe oznaki odstawienia narkotyków u ludzi.

W następnym kroku naukowcy postanowili zweryfikować, czy 10 dniowa kwarantanna od narkotyków wyleczyła pstrągi z uzależnienia. W tym celu przenieśli je do specjalnie zaprojektowanego zbiornika. Wpadały do niego nie mieszając się dwa strumienie wody. Jeden czystej, a drugi zaprawiony narkotykiem. Pstrągi mogły między nimi swobodnie się przemieszczać. Wkrótce ryby podzieliły się. Te, które miały wcześniej do czynienia z metą szybko znalazły źródło euforii i jego się trzymały. Te z grupy kontrolnej wybrały abstynencję.
Procesy chemiczne w mózgach ryb poddanych działaniu narkotyku różniły się od tych z grupy „niebiorącej”. Zmiany te były podobne do tych jakie zachodzą w mózgu uzależnionego człowieka. Gdy ryby zostały skierowane na odwyk, mimo, że terapia przynosiła skutek, a zmiany behawioralne cofały się, markery chemiczne w mózgu były nadal obecne. Sugeruje to, że kontakt z metamfetaminą może mieć długotrwałe skutki, podobne do tych, jakie obserwuje się u ludzi.

To badanie sugeruje, że pstrągi „cieszą się” narkotyków. Lubią być na haju. Może to prowadzić do zmian miejsc bytowanie i przeprowadzki pstrągów w okolice rur zrzucających ścieki. Jedną z cech charakterystycznych uzależnienia od narkotyków jest utrata zainteresowania innymi czynnościami, nawet takimi, które dla normalnego człowieka, czy w tym przypadku ryby, są kluczowe, jak jedzenie i rozmnażanie. Czy możliwe jest, ze zaćpane ryby przestaną jeść i rozmnażać się, co w konsekwencji doprowadzi do ich wyginięcia? A może pod wpływem narkotyków staną się agresywne i zaczną atakować drapieżniki i wędkarzy? Może na wszelki wypadek nie zbliżajmy się do rzek, aby nie dostać w oko od „nawalonego” pstrąga.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA