fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Tak zaczął się Czarny Sabat

Warner Bros. Records
13 lutego 1970 r. ukazał się debiutancki album Black Sabbath, który rozpoczął historię wielkiej gwiazdy i nowego gatunku.

Już okładka z tajemniczą, zaciemnioną kobietą na tle ponurego domu - jest to istniejący do dziś młyn z XV wieku nad Tamizą, robiła wyjątkowe wrażenie. Kobieta sama przedstawiła się muzykom na koncercie, była podobno modelką o imieniu Louise.

Okładka zapraszała do posłuchania muzycznego horroru, który rozpoczynał teatr grozy: dźwięk kropli deszczu, burzy, kościelny dzwon i piekielny gitarowy riff Tony’ego Iommi.
- Od razu wiedzieliśmy, że otwierająca płytę kompozycja „Black Sabbath” różni się bardzo od tego, co było w tym czasie grane - powiedział gitarzysta Tony Iommi o utworze, który nadał grupie nazwę.

Tymczasem wokalista Ozzy Osbourne, który swoim metalicznym i do dziś wyjątkowo brzmiącym głosem wciąż rządzi w świecie ciężkich brzmień, wydeklamował:
„Co to jest przede mną? / Figura w czerni, która wskazuje na mnie?” A potem wykrzyczał przerażonym głosem: „Och nie, nie, proszę, Boże, pomóż mi”. Znamiennie brzmią słowa „Czy to koniec, przyjacielu?”.
Co ciekawe, kompozycja tytułowa, była na płycie wyjątkowa. Reszta, choć hard rockowa, utrzymana jest w bluesowych klimatach.

Wiele komentarzy wywołał rewers okładki zaprojektowany przez Keitha McMillana, który prezentował opis płyty zawarty w polu czarnego krzyża odwróconego do góry nogami. Zespół miał się zdenerwować, gdy to odkrył ponieważ podsycało to przypuszczenia, że tworzą go  sataniści lub okultyści. Ozzy Osbourne wspominał:
„Nagle na koncertach pojawiło się wielu szaleńców”.
Pośród nich okultysta Alex Sanders, arcykapłan religii wickiej.

Podobnie wydawcy promowali zespół w USA, gdzie na rewersie pokazany został Anton Lavey, głowa Kościoła Szatana. Muzycy korzystali potem z symboli satanistycznych – głównie na „Sabbath Bloody Sabbath”, choć zawsze podkreślali, że z satanizmem nie mają nic wspólnego.

Co ciekawe, płyta miała złe przyjęcie w mediach. „Rolling Stone” pisał, że grupa brzmi jak The Cream, tyle że gorzej.

Prawdziwie heavy metalowe oblicze nadał grupie drugi album „Paranoid” wydany we wrześniu 1970 r. z przebojami tytułowym „War Pigs” i „Iron”.

A już za tydzień Ozzy Osbourne wyda nową solową płytę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA