fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Przy drogach i w miastach dużo więcej ładowarek

Ponad 2 tys. punktów ładowania samochodów elektrycznych ma przybyć w 2021 roku. W roku 2022 ma ich być już 11 tys.
shutterstock
W tym roku mocno przyspieszy rozbudowa infrastruktury ładowania elektrycznych samochodów. W porównaniu z zeszłym rokiem nawet trzykrotnie

Jeśli w 2020 r. liczba ogólnodostępnych stacji powiększyła się o 36 proc. r./r. (uruchomiono 826 punktów), to przewidywane tempo budowy sieci na nadchodzące miesiące może pozytywnie zaskakiwać. Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), tylko w 2021 r. przybędzie ponad 2,2 tys. nowych punktów, a w 2022 r. ich liczba wzrośnie do ponad 11,2 tys. W końcu ub. roku było ich 2711.

Państwo dopłaci

Na tak dynamiczny wzrost wpłynie upływający termin obowiązkowego tworzenia punktów ładowania w dużych miastach, szykowany program dopłat do infrastruktury oraz usprawnienie procedur związanych z przyłączaniem ładowarek do sieci czy instalacji punktów w budynkach wielorodzinnych na wniosek mieszkańców.

Czytaj także: Kto kupuje samochody elektryczne w Polsce?

Powiększy się liczba stacji ładowania e-aut przy autostradach i drogach ekspresowych. W tym tygodniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) otworzyła oferty w przetargu na dzierżawę punktów pod budowę kolejnych 36 stacji na miejscach obsługi podróżnych (MOP) przy autostradach A1, A2 i A4 oraz drogach ekspresowych S3, S7 i S8. Ładowarki staną tam do końca przyszłego roku. Na razie e-auta można ładować na 17 MOP-ach przy trasach zarządzanych przez GDDKiA. W kolejnych 23 miejscach ładowarki są właśnie instalowane.

W tym roku przybędzie także ładowarek stawianych przez koncerny paliwowe na stacjach benzynowych. Orlen ma obecnie 83 ogólnodostępne stacje ładowania. – Rok 2021 chcemy zakończyć ze 150 stacjami ładowania działającymi w sieci PKN Orlen – informuje Joanna Zakrzewska, rzecznik spółki. Lotos ma 12 stacji w ramach projektu Niebieski Szlak, mającego umożliwić swobodny przejazd samochodem elektrycznym autostradami A1 i A2 pomiędzy Warszawą a Trójmiastem. – Nasza strategia zakłada rozwój sieci tak, aby cała sieć liczyła do 130 stacji ładowania – mówi Adam Kasprzyk, rzecznik prasowy Grupy Lotos.

Najwięcej ładowarek jest w dużych miastach – to ponad połowa stacji w Polsce. Liderem jest Warszawa. A w grudniu ub. roku zdecydowano o budowie kolejnych 408 ogólnodostępnych stacji, po dwa punkty ładowania każda.

Według raportu „Polish EV Outlook" przygotowanego przez PSPA, do 2025 r. w Polsce może powstać 48 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania samochodów elektrycznych. Infrastruktura prywatna i półprywatna może liczyć nawet 110 tys. punktów. Obecnie 27 proc. ładowarek znajduje się na publicznych parkingach, 22 proc. w galeriach handlowych, 19 proc. przy hotelach, po 10 proc. przy salonach samochodowych i na stacjach paliw.

– Dla rozwoju elektromobilności bardzo ważna jest nie tylko rozbudowa sieci w ujęciu ilościowym, ale też jakościowym, w ramach strategicznego planowania infrastruktury szybkiego ładowania – podkreśla Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA. Obecnie większość stacji to powolne ładowarki prądem przemiennym.

Utworzenie 200 hubów szybkiego ładowania w miastach zarekomendowała Polska Izba Rozwoju Elektromobilności (PIRE). Chodzi tu o wielostanowiskowe stacje oraz czasie ładowania liczonym w kilku–kilkunastu minutach. – Jedynie szybkie i zdecydowane działania pomogą nam pobudzić rynek elektromobilności i stworzyć bezpieczne warunki do użytkowania pojazdów elektrycznych – stwierdził Krzysztof Burda, prezes PIRE.

Problem całej Europy

Infrastrukturę szybkiego ładowania będą rozbudowywać Niemcy. Do końca 2023 r. zainwestują 2 mld euro w budowę tysiąca szybkich stacji. Na razie jednak niewystarczająca liczba szybkich ładowarek to problem całej Europy. – Europejscy producenci samochodów wyprzedzają się nawzajem, wprowadzając nowe samochody elektryczne. Jednak powodzenie tego ogromnego wysiłku jest poważnie zagrożone przez opóźnioną instalację infrastruktury ładowania – stwierdza Oliver Zipse, prezes stowarzyszenia producentów pojazdów ACEA i dyrektor generalny BMW.

Według szacunków ACEA liczbę szybkich ładowarek należy zwiększyć skokowo – już teraz czterokrotnie. W ciągu najbliższych dwóch lat w Europie potrzebnych jest milion takich stacji. Kolejne dwa miliony miałby się pojawić do 2029 r. Według Monique Goyens, dyrektor generalnej Europejskiej Organizacji Konsumentów (BEUC), ładowanie e-auta musi być równie łatwe jak tankowanie samochodu na benzynę. – Posiadanie wystarczającej i wygodnej infrastruktury do ładowania jest drogą do zaufania konsumentów i wzrostu liczby samochodów elektrycznych – podkreśla Goyens.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA