fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Szybko drożeją zarówno auta nowe, jak i używane

ceny samochodów
Adobe Stock
W ciągu ostatnich trzech lat średnia cena sprzedaży nowego samochodu osobowego wzrosła w Polsce o prawie 30 proc. Teraz tempo podwyżek jeszcze bardziej przyspiesza.

W styczniu średnia ważona cena sprzedaży nowego samochodu osobowego na polskim rynku sięgnęła 129,1 tys. zł – wylicza Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. To o prawie 12 proc. więcej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. W ciągu ostatnich trzech lat średnia cena wzrosła o blisko 30 proc. – w 2018 r. tylko nieznacznie przekraczała poziom 100 tys. zł.

A to nie koniec, bo na cenową stabilizację wcale się nie zanosi. W ub. roku średnia cena sprzedaży wzrosła o 10 proc. r./r., sięgając 122,9 tys. zł. W samym grudniu było jeszcze drożej – 125,3 tys. zł. Przy tym tempo podwyżek wyraźnie przyspiesza, bo przy porównaniu lat 2019 i 2018 miesięczne wzrosty nie przekraczały 6 proc. Według Samaru już wkrótce można się spodziewać pobicia cenowego rekordu z kwietnia 2020 r., gdy po raz pierwszy średnia ważona cena sprzedaży nowego samochodu osobowego przebiła poziom 130 tys. zł.

Kosztowne normy

Na polskim rynku ten wzrost to m.in. efekt rosnącej popularności samochodów segmentu premium, kupowanych głównie przez firmy. Jeśli w całym 2019 r. miały one 14-procentowy udział w rejestracjach, to w styczniu 2020 r. wzrósł on do 20 proc., a średnia cena sięgnęła 234,4 tys. zł. Ale najważniejszą przyczyną wzrostu cen – nie tylko w Polsce – są coraz wyższe koszty produkcji. – Wzrosty cen samochodów są zgodne z zapowiadanym przez nas trendem, który będzie się utrzymywać, szczególnie w odniesieniu do aut z napędem spalinowym. Jest to związane z rosnącymi wyzwaniami dotyczącymi dostosowania do norm emisji CO2 i spalin, ale też rosnącymi wymaganiami dotyczącymi bezpieczeństwa nowych samochodów – mówi Łukasz Paździor, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

W 2020 roku dodatkowym elementem kosztów było osłabienie efektywności produkcji przez kurczenie się rynku z powodu pandemii. W 2020 r. w UE rejestracje nowych aut osobowych zmalały do 9,9 mln z 13 mln rok wcześniej. – To nie tyle kwestia popytu i podaży, ile warunków, w których przychodzi nam funkcjonować. A te są droższe: zatrudniani w sektorze pracownicy, którzy wcześniej produkowali określoną liczbę samochodów, teraz produkują o prawie 25 proc. mniej. W rezultacie efektywność ich pracy spada – tłumaczy Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems zajmującej się badaniem jakości w branży motoryzacyjnej.

Zaostrzane wymogi wymuszają na producentach nie tylko kosztowne zmiany technologiczne. By spełnić wyznaczone normy czystości spalin, koncerny motoryzacyjne muszą obniżać średnią emisję zwiększaniem produkcji samochodów elektrycznych. Ponieważ ich produkcja rośnie, to przynajmniej e-auta powinny tanieć. Choć nie jest to wcale pewne: – Na ceny będą wpływały trendy rynkowe. Z jednej strony efekt skali może zapewnić obniżkę, ale z drugiej – obserwowany wzrost cen surowców może doprowadzić do zwiększenia cen aut elektrycznych – uważa Paździor.

W tym roku we Francji jeden z popularniejszych modeli e-aut – Tesla Model 3 – potaniał o 12 proc., w Niemczech – o 10 proc. Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) na spadkowy trend – prócz skali produkcji – wpłyną obniżki cen baterii oraz postęp technologiczny. – Do 2025 r. wyrównanie cen pojazdów elektrycznych i spalinowych stanie się faktem w przypadku większości modeli – twierdzi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

W Polsce e-auta na razie zajmują śladową część rynku. Ale jak podaje organizacja producentów pojazdów ACEA, w 2020 r. w całej UE udział aut z elektrycznym napędem w sprzedaży samochodów osobowych podskoczył do 10,5 proc. z 3 proc. rok wcześniej. – Przy odpowiednim wsparciu politycznym, w tym zwiększeniu infrastruktury ładowania we wszystkich państwach członkowskich UE, ten pozytywny trend może się utrzymać – prognozuje Oliver Zipse, prezes BMW i szef ACEA.

Używane też droższe

Tymczasem na razie ceny samochodów w Polsce rosną także na rynku wtórnym. Według sieci autokomisów AAA Auto pandemia mocno go wydrenowała, bo z obawy przed transportem publicznym wzrósł popyt na własny pojazd. – Ceny samochodów używanych, które w czasie pandemii były najłatwiej dostępne, wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 10 proc. Bardzo podobnego scenariusza spodziewamy się również w tym roku – powiedziała Karolina Topolova, dyrektor generalna Aures Holdings, operatora sieci AAA Auto.

Koniec załamania, popyt będzie rósł

Sprzedaż nowych samochodów na rynkach UE wzrośnie w 2021 r. o 10 proc. – prognozuje organizacja europejskich producentów pojazdów ACEA. To dobra wiadomość, bo 2020 rok przyniósł największy w historii spadek sprzedaży nowych samochodów w Unii Europejskiej. Przyczyną jest pandemia, która doprowadziła do załamania sprzedaży na nienotowaną wcześniej skalę. Popyt zmalał w porównaniu z rokiem 2019 o 23,7 proc. Oznacza to, że rynek skurczył się o 3 mln samochodów. Ubiegłoroczna sprzedaż okazała się najniższa od 2013 r., kiedy przemysł motoryzacyjny odnotował sześć kolejnych lat spadków wskutek globalnego kryzysu w latach 2008–2009. Pod względem zmiany procentowej był to najostrzejszy spadek w historii europejskiego sektora motoryzacyjnego.

Dariusz Balcerzyk ekspert Instytutu Samar

Ze wzrostu cen można wysnuć dwa pozornie przeciwstawne wnioski. Z jednej strony rozdźwięk między cenami a poziomem wynagrodzeń jest coraz większy, więc Polacy muszą dłużej pracować na nowe auto. Ale z drugiej strony średnia ważona cena jest pochodną struktury sprzedaży. Im kupujemy więcej aut z wyższych segmentów lub z bogatszym wyposażeniem, tym średnia ważona cena jest wyższa. A z tej perspektywy droższe zakupy oznaczają, że rosną wymagania nabywców wobec nowych aut i dlatego są oni w stanie ponieść wyższe koszty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA