fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Miliony mieszkań w programach

Wszystkie partie skupiły się na obietnicach tanich mieszkań głównie dla młodych
shutterstock
Aneta Gawrońska
Renata Krupa-Dąbrowska
Wysyp tanich lokali, dopłaty do kredytów, zachęty dla inwestorów. Programy partii puchną od obietnic i rozdawnictwa.

Kontynuację programu Mieszkanie+ zapowiada PiS. Nowe inwestycje do 2030 r. mają dostarczyć nawet 1 mln mieszkań. Wynajmujący lokale będą nadal dostawać dopłaty do czynszu. Rządzący obiecują też ułatwienia dla przedsiębiorców: krótszy czas budowy i niższe koszty inwestycji.

Biuro prasowe PiS jako jedyne nie odpowiedziało na pytania „Rzeczpospolitej" o plany.

W partyjnym programie wyborczym czytamy, że Mieszkanie+ natrafiło na duże trudności, do czego przyczynił się „opór części samorządów". Partia podtrzymuje jednak ambitne zapowiedzi: chce rozpoczynać rocznie ponad 100 tys. więcej inwestycji niż poprzednicy.

PiS zapowiada też nową ustawę o planowaniu przestrzennym i nowe regulacje zawodów architekta i inżyniera budownictwa. Rozwinięty ma być program termomodernizacji i remontów, w tym bloków z wielkiej płyty. Łatwiej będzie też budować w tzw. kooperatywach. Ale wszystkie te projekty już istnieją.

REIT-y i kooperatywy

Bartosz Turek, analityk HRE Investments, komentuje, że zapowiedzi nie zaskakują. – Przez ostatnie lata program Mieszkanie + nie rozwinął skrzydeł – mówi. – Plusem jest to, że rząd dzięki niemu zauważył, jak skomplikowane jest przygotowanie inwestycji. Jest nadzieja, że w końcu dojdzie do realnych ułatwień w poszanowaniu ładu przestrzennego.

Według Turka dobrym ruchem jest też wspieranie termomodernizacji i remontów bloków z wielkiej płyty, w których mieszka kilkanaście mln Polaków.

– Propozycje PiS stanowią kontynuację Mieszkania+ – potwierdza Przemysław Dziąg, radca prawny Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Po trzech latach programu efekty są marginalne, stąd też konieczna rewizja jego zasad, która zaowocowała kolejną nowelizacją ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości. Weszła w życie miesiąc temu, dlatego trudno już dziś oczekiwać istotnych efektów – zastrzega.

A to, czy budowa 100 tys. lokali rocznie będzie możliwa w dwa czy dziesięć lat, zależy od tego, jak szybko wyeliminuje się bariery utrudniające sprawne budowanie.

Bogaty program ma Koalicja Obywatelska, według której największą słabością mieszkaniówki jest mały rynek najmu.

Poseł PO Cezary Grabarczyk podkreśla, że lokale na rynku wynajmuje mniej niż co dwudzieste gospodarstwo domowe. – Koalicja Obywatelska stworzy program dofinansowania z budżetu państwa samorządowych inwestycji w mieszkania na wynajem – zapowiada. Pojawią się spółki typu REIT, które za zachęty podatkowe będą inwestować w mieszkania na wynajem.

Na Mieszkaniu+ koalicja nie zostawia suchej nitki. Chce wrócić do programu „Mieszkanie dla młodych". Ocenia też, że jedną z barier jest Krajowy Zasób Nieruchomości. To ma zostać zmienione.

Analizując program KO, Bartosz Turek ocenia, że są lepsze sposoby na wydawanie publicznych pieniędzy niż „MdM". – Podstawowym problemem była pomoc w zebraniu wkładu własnego. Wszyscy podatnicy składali się na osoby, które i tak stać było na kredyt – wskazuje. – Droga do własnego „M" skracała się co najwyżej o okres, w którym odkładało się na wkład 20–30 tys. zł, bo taka była przeciętna dopłata.

Według analityka KNF mogłaby obniżyć wymagania dotyczące wkładu własnego dla kupujących pierwsze mieszkanie. Gdyby urząd uznał, że jest to ryzykowne dla banków, można udzielać młodym gwarancji państwowych na 10 proc. wartości mieszkania, aby banki mogły udzielać młodym kredytów na 100 proc., a nie jak teraz na 90 proc.

Konkurencja dla firm

„Własny kąt" to program PSL. Adam Jarubas, szef zespołu programowego partii, wyjaśnia, że ma on umożliwić kupno mieszkania lub domu młodym, którzy chcą wziąć kredyt, ale nie mają wkładu własnego. Partia obiecuje 50 tys. zł wkładu. – Zainteresowanych może być ok. 100 tys. rodzin rocznie, co daje 5 mld zł – szacuje Jarubas. Kryterium: wiek do 35 lat i nieposiadanie nieruchomości.

A Bartosz Turek komentuje, że „Własny kąt" wydaje się być kalką „MdM". – Z założenia program jest o tyle sensowny, że pozwala młodym kupującym pierwsze mieszkanie zdobyć pieniądze na wkład własny. A dla wielu osób właśnie jego brak jest problemem – mówi. – Warto się jednak zastanowić, czy wydawanie 5 mld zł ze wspólnych pieniędzy na dopłaty do zakupu mieszkań jest słuszne.

Nic odkrywczego w programie PSL nie widzi Przemysław Dziąg. – PSL nie zamierza eliminować deficytu mieszkań, ale reaktywować „MdM". Dofinansowanie zakupu mieszkania, jakkolwiek społecznie właściwe, to jednak w dłuższej perspektywie może spowodować istotny wzrost i tak już wysokiego popytu. A to przy niezmiennej podaży mieszkań może doprowadzić do kolejnych podwyżek cen – ocenia.

Lewica z kolei oferuje „Tanie mieszkania na raty". – Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w latach 2021–2031 zapewni 1 mln mieszkań na terenach Skarbu Państwa – mówi Dariusz Standerski, szef zespołu programowego Lewicy. – Koszt najmu nie przekroczy 20 zł za mkw. Państwo nie będzie sprzedawać lokali drożej niż koszty budowy. Mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3 proc. – zapowiada.

Jedna ze spółek SP stanie się publicznym przedsiębiorstwem mieszkaniowym koordynującym inwestycję. – Nie tylko obniżymy marże, ale zagwarantujemy, że nowe osiedla będą miały odpowiednią infrastrukturę, m.in. szkoły, przychodnie, tereny zielone – mówi Standerski. – Działalność przedsiębiorstwa, które zapewni mieszkania na tani najem i sprzedaż, będzie miała pozytywny wpływ na rynek prywatny. Najem lokali będzie bardziej popularny, a deweloperzy obniżą swoje marże.

Zdaniem Bartosza Turka Lewica twórczo rozwija program Mieszkanie+. – Plusem jest plan dbania o pełną infrastrukturę rekreacyjno-oświatowo-usługową – ocenia. – Niestety, propozycja zdaje się być nastawiona znacznie mocniej na konkurencję z branżą deweloperską i bankową – komentuje. – Widzę tu plan wejścia na rynek państwowego przedsiębiorstwa, łączącego kompetencje dewelopera i banku hipotecznego. Twór ten, korzystając z mechanizmu cen dumpingowych i wspólnego majątku (ziemia Skarbu Państwa i finansowanie budżetowe), stanowiłby nieuczciwą konkurencję. Jest ryzyko, że ta mogłaby doprowadzić do bankructwa części przedsiębiorców. Upadłość takiej firmy niesie poważne konsekwencje dla osób, które kupiły mieszkania w budowie.

Zdaniem Polskiego Związku Firm Deweloperskich propozycja Lewicy jest zbliżona do pierwotnych założeń ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości przewidującej powołanie Narodowego Operatora Mieszkaniowego, który miał zapewnić większą podaż mieszkań z niskim czynszem przy kosztach budowy mieszkań 2,5 tys. zł za mkw.

– Pomysł został skonfrontowany z rzeczywistością – mówi Przemysław Dziąg. – Nieprzystosowanie go do warunków rynkowych sprawiło, że nie przyniósł pożądanych rezultatów. Nie wydaje się realne, by taki podmiot państwowy mógł zrewolucjonizować rynek mieszkań, szczególnie gdy przyjmuje się, że koszty budowy będą takie, jak założyli autorzy programu. Taka koncepcja była i się nie sprawdziła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA