fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Transport drewnianego domu tylko dla koneserów

Dom w Jadwisinie nad Zalewem Zegrzyńskim został zbudowany na kanwie starego domu kupionego na Mazowszu.
materiały prasowe
Pan Krzysztof z Warszawy zdecydował się na kupno drewnianego domu przeznaczonego do rozbiórki we wsi Sokoły na Mazowszu. Do zakupu skusiła go atrakcyjna cena nieruchomości.

– Zaintrygowała mnie oferta w lokalnej gazecie – przyznaje. – Mogłem mieć ładny dom za 10–20 tys. zł.

Kupując całkiem elegancką, starą wiejską chatę, nabywca myślał o swojej działce w Jadwisinie nad Zalewem Zegrzyńskim, gdzie utrzymany w rustykalnym stylu odnowiony dom prezentowałby się świetnie. Transport domu z jednej wsi do drugiej nie był problemem, dom przewożono w częściach na dwóch tirach. Usługa transportu kosztowała połowę wartości całego zakupu. Ale był to dopiero początek wydatków.

Narastające koszty

Inwestor z Warszawy zażyczył sobie, aby urokliwy dom sprzed dziesiątek lat (może stuletni?) stanął w Jadwisinie na fundamentach murowanych. W tym celu należało stworzyć odpowiednie warunki pod budowę.

Zatrudniony architekt rozrysował nowy rozkład pomieszczeń wewnątrz starego domu, tworząc m.in. otwartą kuchnię i dopasowując funkcje pomieszczeń do potrzeb nowoczesnej rodziny. Wygląd zewnętrzny budynku, w tym charakterystyczny ganek na piętrze, pozostał ten sam. Dom zachował dawne piękno.

Kosztowną inwestycją przekraczającą trzykrotnie koszta ścian okazał się dach, który należało zbudować na nowo; większość starych domów na wsiach pokryta była kiedyś strzechą lub eternitem.

– Podczas budowy i rozbudowy domu w Jadwisinie cały czas napotykaliśmy na nieprzewidywalne wydatki. Bardzo drogi okazał się podwieszany sufit, wydaje mi się, że w jego przypadku przepłaciłem – opowiada pan Krzysztof. – Z czasem zaczęliśmy tworzyć drugie piętro. Nie było ono jednak planowane w pierwotnym projekcie, co rodziło nowe problemy – tłumaczy.

Dziś jest właścicielem piętrowego domu w Jadwisinie, który urzeka klimatem. O takich miejscach mówi się: dom z duszą.

– Jestem zadowolony – stwierdza pan Krzysztof. – Choć jeżeli podliczyć wszystkie koszta, za te same pieniądze mógłbym mieć nowy dom drewniany, a nawet murowany – dodaje.

Niedawno w ogrodzie na terenie posiadłości odbyło się wesele córki pana Krzysztofa. Wyszła za Amerykanina. Goście ze wszystkich stron świata podziwiali dom. – Mówili, że wygląda jak milion dolarów – wspomina ojciec panny młodej. Teraz dom stoi pusty, przeznaczony jest na wynajem.

W poszukiwaniu autentyzmu

– Jeżeli ktoś poważnie myśli o kupnie używanego domu drewnianego i przetransportowaniu go na swoją działkę w celu rekonstrukcji, odbudowy, przebudowy, to powinien uświadomić sobie, że zaletą takiego rozwiązania nie jest aspekt finansowy. Taniej nie będzie – tłumaczy Piotr Olszak, architekt prowadzący firmę Drewniana Polska, promującą drewnianą architekturę, niekoniecznie tę z odzysku.

– Przenoszenie domu ma sens, gdy posiada on wyjątkową wartość estetyczną lub wartość sentymentalną. Znałem ludzi, którzy przenieśli drewnianą chatę pradziadka. Wtedy istotnie, nie zwracając uwagi na koszta, możemy transportować dom i przenosić tam, gdzie otrzyma drugie życie. Efekt bywa zachwycający – dodaje architekt.

Jednocześnie jako doświadczony specjalista uczestniczący w wielu transportach domów, ostrzega przed pochopnym podejmowaniem decyzji, często opartych na istniejących mitach.

Jednym z takich mitów jest przekonanie o wysokiej jakości drewna używanego kiedyś, i niskiej jakości drewna używanego obecnie. Tymczasem problemem wielu starych domów może być właśnie wiekowe drewno, bez gwarancji pochodzenia, często podniszczone, zaatakowane przez korniki czy nadpalone. W takich wypadkach drewno okazuje się jedynie tańsze, ale już nie lepsze czy bardziej wartościowe niż drewno z tartaku.

– Jakość drewna w starych domach jest bardzo różna i czasem bywa zła – ostrzega Olszak.

Rynek usług transportowych związanych z przenoszeniem domów drewnianych z miejsca na miejsce jest w Polsce skromny. Zwykle oferta transportu domu znajduje się w zakresie firm budowlanych tylko jako usługa dodatkowa, za którą cena wyliczana jest indywidualnie. Bywa, że w polskich firmach klientom odradza się tego typu operację.

– Odmawiamy nieraz transportowania domów. Godzimy się tylko wtedy, jeżeli stan techniczny materiałów jest dobry – mówią pracownicy jednej z firm.

Efekt jest taki, że od dłuższego czasu firma mająca w ofercie transport domów nie zajmuje się realizowaniem tej niszowej usługi. Ożywienie na rynku transportu domów wywołane bywa czasem atrakcyjną ceną budynku, który komuś się spodoba. Często jednak chęć kupna starego domu wiąże się z nieprzeliczalną na pieniądze tęsknotą człowieka do architektury nieodhumanizowanej, bardziej osobistej, wyjątkowej, autentycznej, takiej jak bywała dawniej.

Marzenia i formalności

– Przenosząc stary dom w nowe miejsce, zyskuje się mieszkanie, którego wartość nie jest jedynie materialna – podkreśla dr hab. Magdalena Rogalska z Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej. – Satysfakcja z ocalenia kawałka historii oraz przebywania w miejscu, które ma swoją małą legendę, jest godna uwagi – dodaje.

Jednocześnie wskazuje wyzwania, z jakimi zmierzy się każdy odważny inwestor próbujący przenosić w Polsce dom na duże odległości.

Proces inwestycyjny budowy domu z zastosowaniem elementów uzyskanych z rozbiórki jest traktowany przez przepisy prawne w Polsce jako budowa i podlega wszystkim restrykcjom z tym związanym.

– Dodatkowym problemem jest prowadzenie budowy w dwóch miejscach: na terenie rozbiórki i w miejscu wybudowania. Wiążę się to nieraz z zatrudnianiem dwóch firm budowlanych – relacjonuje Rogalska.

Według autorki prac naukowych na temat przenoszenia domów drewnianych: – Przystosowanie, wtopienie starych elementów w nowy dom z zachowaniem prawdy historycznej oraz współczesnych wymagań jest trudnym wyzwaniem architektonicznym.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie społeczeństwo jest bardziej mobilne, ludzie przeprowadzają się niejednokrotnie z własnymi domami. Częstym widokiem jest dom jednorodzinny przewożony w całości na lawecie.

– Przenoszenie domów amerykańskich zupełnie nie przystaje do realiów polskich – tłumaczy architekt Piotr Olszak. I dodaje: – Amerykańskie domy gotowe do transportu budowane są zazwyczaj z lekkich konstrukcji, bez fundamentów, aby można je było łatwo przetransportować do nowego miejsca zamieszkania. W Polsce nie ma takich domów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA