fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Belgijsko-litewska awantura o przewozy piłkarzy

Facebook
Belgijska drużyna piłkarska, która brała udział w Euro2020 powinna latać Brussels Airlines z Brukseli, a nie obcym przewoźnikiem z niskokosztowego Charleroi — uważają zgodnie Brussels Airlines, stołeczne lotnisko Zaventem i związkowcy z Charleroi.

Awantura o przewóz belgijskich „Czerwonych Diabłów" , którzy w rozgrywkach Euro2020 dotarli do ćwierćfinał zaczęła się 30 czerwca po tym, jak litewski KlasJet wylądował na lotnisku Charleroi w rejsie z Monachium. I trwa nadal. Poszkodowana jest litewska linia czarterowa KlasJet wynajęta do wszystkich przewozów narodowej reprezentacji Belgii na Euro 2020, która została narażona przez Belgów na straty finansowe, a jej załogi na niepotrzebny stres.

Samolot KlasJeta, zakontraktowany przez belgijski związek piłki nożnej, został zatrzymany na ponad 3 godziny na Charleroi, a załodze nie pozwolono się skontaktować ani z prawnikami, ani z właścicielem linii, bo pojawiły się podejrzenia, że KlasJet wcale nie jest litewski i został wynajęty nielegalnie. W spór zostały już wciągnięte ambasady Belgii i Litwy, a teraz cała sprawa awansowała do rangi awantury międzynarodowej.

Za tą awanturą początkowo stoi związkowy audytor Charles-Eric Clesse, któremu nie spodobało się, że załoga KlasJeta jest wprawdzie narodowości litewskiej, ale została zatrudniona przez firmę z Dubaju, a więc działa nielegalnie . Nie mówiąc o tym, że płace Litwinów są z pewnością niższe, niż byłoby to w przypadku załóg Brussels Airlines . Natychmiast przekazał te informacje Litwinom, którzy uznali, że wszystko jest w porządku i samolot został zatrzymany nielegalnie, a załodze bezprawnie odmówiono dostępu do tłumacza. KlasJet ze swojej strony zapowiada, że będzie dochodzić odszkodowania od Belgów, ale z drugiej strony zapewnia, że będzie postępował w porozumieniu z władzami litewskimi i belgijskimi.

Dlaczego dla belgijskich piłkarzy wynajęto litewską linię, a nie skorzystano z Brussels Airlines? To proste. Bo było taniej i lepiej. Należący do Grupy Lufthansy przewoźnik lata maszynami w których jest wyłącznie klasa ekonomiczna i nie oferuje takich udogodnień dla podróżnych, jak wyspecjalizowana w przewozach biznesowych KlasJet. Poza tym VIP-owskie lotnisko w Brukseli, skąd odlatywali piłkarze nie jest w stanie przyjąć maszyn większych, niż awionetki, a w Charleroi nie ma z tym problemów.

Litewski przewoźnik został wynajęty przez belgijskie władze piłkarskie za pośrednictwem The Aviation Factory z Antwerpii i cała sprawa była mocno krytykowana w miejscowych mediach, a sam KlasJet przez miesiąc poprzedzający początek rozgrywek stał się obiektem skoordynowanych ataków prasowych. Zresztą i potem, kiedy turniej Euro2020 już się rozpoczął w mediach społecznościowych wywierano nacisk na piłkarzy, aby przesiedli się ba Brussels Airlines.

Jak na razie, poza audytorem z Charleroi nikt z Belgów nie wypowiedział się oficjalnie na ten temat. Z kolei Litwini nie mają żadnych wątpliwości, że akcja na Charleroi była nielegalna i stanowiła pogwałcenie zasady wolnego przepływu osób, towarów i usług zagwarantowanych między krajami członkowskimi Unii Europejskiej. „Jesteśmy zdeterminowani bronić dobrego imienia naszej linii i reputacji KlasJeta" — napisała w oświadczeniu Rita Domkute, prezes przewoźnika. Z kolei władze belgijskie przyznały w wypowiedziach dla prasy, że nie było jakichkolwiek podstaw do zatrzymania samolotu i ograniczenia praw załogi, to jednak KlasJet jest winien „pewnych nieujawnionych przepisów".

W każdym razie KlasJet chce teraz po pierwsze ujawnienia osób, które przyczyniły się do incydentu na Charleroi i przykładnego ich ukarania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA