fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Koronawirus: LOT zawiesza rejsy do Chin

Bloomberg
Zarząd Polskich Linii Lotniczych LOT podjął decyzję o tymczasowym zawieszeniu rejsów do Pekinu do 9 lutego.

Jak informuje przewoźnik decyzja ta jest podyktowana troską o zapewnienie pełnego bezpieczeństwa pasażerom i członkom załogi LOT-u. Zarząd podjął decyzję w związku z ogłoszonym przez Międzynarodową Organizację Zdrowia (WHO) komunikatem dotyczącym rozprzestrzeniania się koronawirusa 2019-nCoV i po konsultacji z Ministerstwem Zdrowia i sztabem działającym przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Czytaj także: Amerykańscy piloci domagają się wstrzymania lotów do Chin

Samolot, który wyleci z Warszawy do Pekinu w piątek 31 stycznia br., przywiezie do Polski członków załogi LOT-u pozostających w Chinach oraz tych pasażerów z Polski i Unii Europejskiej, którzy zdecydują się wrócić do kraju. LOT jest w stałym kontakcie z przedstawicielami rządu przy organizowaniu  dodatkowych rejsów dla Polaków, gdy będzie taka potrzeba.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - wracają też rodziny z dziećmi polskich dyplomatów. MSZ nie podjął jeszcze decyzji o zielonym świetle dla wyjazdów samych dyplomatów

Jak na razie bez zmian między Warszawą i Pekinem latają samoloty największej chińskiej linii lotniczej Air China. Piątkowy rejs wystartował zgodnie z rozkładem o godz. 13.10.

Czytaj także: Pakistan zawiesza wszystkie połączenia lotnicze z Chinami

Dwa dni temu wszystkie loty do Chin kontynentalnych zawiesiły British Airways, ograniczenie lub zawieszenie lotów ogłosiły także linie United Airlines, American Airlines, Air Asia, Cathay Pacific, Air India, IndiGo, Lufthansa i Finnair, informuje CNN. Od wtorku 4 lutego wszystkie bezpośrednie loty zawiesza też Ukraina, poinformował Ołeh Struk, przedstawiciel lotniska Boryspil pod Kijowem.

Personel bał się lotów do Chin

Zawieszenia lotów chciał dziś zacząć oficjalnie domagać się personel pokładowy LOT. Pracownicy coraz bardziej boją się kilkunastogodzinnych lotów z Chin z pasażerami, którzy mogą okazać się zarażeni koronawirusem.

Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego informował na Twitterze, że załogi nie chcą ryzykować swojego i swoich rodzin. – Rzeczywiście rozważamy taką opcję, jesteśmy coraz bliżej przekonania że trzeba to zrobić – powiedziała przed południem „Rzeczpospolitej” Agnieszka Szelągowska, wiceprzewodnicząca związku.

Związek zastanawiał się nad takimi żądaniami w reakcji na obawy personelu, który obsługuje pasażerów na pokładzie podczas lotów z Chin. – Dzwonią do nas członkowie załóg, którzy mają obawy i nie chcą tam latać. Z naszego punktu widzenia sprawa jest poważna. Mamy maski z filtrem i rękawiczki, ale problem w tym, ze nie da się w nich wysiedzieć 10 godzin – mówi Szelągowska. Dodaje, że członek zarządu linii LOT poinformował ją, że samoloty będą odkażane po każdym locie.

Personel pokładowy podczas lotu z Chin do Polski spędza kilkanaście godzin na pokładzie z pasażerami, wśród których może znaleźć się osoba potencjalnie chora, oddychając tym samym powietrzem. – Kiedyś może się okazać, że podejrzenie choroby było zasadne, załogi potem wracają do domu, mają rodziny, dzieci. A wirus rozwija się nawet dwa tygodnie i długo może nie dawać objawów – tłumaczyła Szelągowska.

– Zadzwoniła koleżanka. W niedzielę ma zaplanowany lot do Pekinu. Boi się lecieć, nie śpi, martwi się...Czy nie można zawiesić tych lotów? Czy trzeba narażać pracowników i ich rodziny na takie nerwy? Zza biurka łatwo czyimś zdrowiem szafować – napisali dziś rano związkowcy na TT. Zapowiedzieli też, że od dziś będą zdawać relacje z trudnych momentów na pokładzie, „w których kompromitują się wszystkie służby i narażają na niebezpieczeństwo nas i naszych pasażerów”.

LOT przed zawieszeniem połączeń zdążył już wdrożyć kroki ostrożnościowe. Personel dostał maski z filtrem, pasażerowie lotów z Chin dostawali na pokładzie do wypełnienia karty lokalizacyjne. Jak dowiedzieliśmy się na lotnisku, jeśli na pokładzie jest pasażer zdradzał objawy chorobowe, taka osoba była badana bezpośrednio na miejscu, w karetce, i ewentualnie badanie było kontynuowane w ambulatorium, gdzie lekarze decydowali, czy dany pasażer miał trafić na prewencyjną obserwację. Do tej pory na obserwację trafili jedynie polscy studenci wracający z Wuhan. LOT lata bezpośrednio do Chin z Warszawy i Gdańska.

Według najnowszych danych, epidemia kosztowała już życie 213 osób, zarażonych jest kolejne 10 tys. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła w czwartek alert związany z rosnącą epidemią koronawirusa z Wuhan. WHO nie popiera jednak ograniczeń w podróży i handlu. – Naszą największą obawą jest to, że wirus może potencjalnie rozprzestrzenić się w krajach ze słabymi systemami opieki zdrowotnej – powiedział Tedros Adhanom Ghebreyesus, szef WHO. Dodał, że jest przekonany, że Chiny zahamują rozprzestrzenianie się wirusa tak szybko jak to możliwe.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA