fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Wielkie strajki na brytyjskich lotniskach. Chaos od 25 lipca

Bloomberg
W środku sezonu urlopowego Europejczyków, a na początku brytyjskich wakacji, zastrajkują piloci British Airways. Za protestem głosowało 4,5 z 5 tysięcy pilotów.

Strajki najprawdopodobniej rozpoczną się na początku sierpnia, bo o ich rozpoczęciu związkowcy muszą poinformować z 14 dniowym wyprzedzeniem.

Protest pilotów BA ma dotyczyć wszystkich brytyjskich lotnisk z wyłączeniem London City, bo latający stamtąd piloci nie mają etatów, tylko kontrakty i nie są uzwiązkowieni. Jakby tego było mało właśnie zaczęło się referendum strajkowe na Gatwick, gdzie podwyżek domagają się pracownicy naziemni. Już pewne są natomiast daty strajków obsługi naziemnej na Heathrow i Stansted.

Czytaj także: Porażka kontroli na Heathrow. Chłopiec wsiadł do samolotu bez biletu 

Brytyjczycy są oburzeni letnimi protestami branży, ale przede wszystkim akcją pilotów BA, którzy należą w tym kraju do elity zarobkowej. Ich motywację oceniają jako „czystą chytrość”. Sugerują kierownictwu przewoźnika, że najprostszym rozwiązaniem było poszukanie dla nich zastępstwa i zwolnienie wszystkich strajkujących. Krytykują zwłaszcza wybór czasu protestu, bo piloci doskonale sobie zdają sprawę, że dla wielu Brytyjczyków zmiana terminu urlopu jest niemożliwa. Z kolei zarząd zapowiada, że decyzję o strajku zaskarży do sądu. Piloci (podstawowa pensja roczna I oficera to 38-48 tys. funtów, a kapitana 100-140 tys. funtów) domagają się ze swojej strony podwyżki większej, niż oferowane przez zarząd 11,5 proc.

Brian Strutton, sekretarz generalny związku, że w sytuacji, kiedy ostatnie 3 dni negocjacji nie przyniosły rozstrzygnięcia, co więcej nie doszło do zbliżenia stron nawet o centymetr, a zarząd zdecydował się na pójście do sądu, to strajk jest nieunikniony.

Zarobki pilotów w BA nie ograniczają się wyłącznie do pensji podstawowej. Dochodzą do niej dodatki za tzw. nalot, czyli za czas od zamknięcia drzwi samolotu przed startem do ich otwarcia na lotnisku docelowym oraz dużych zniżek przy zakupie biletów nie tylko dla nich, ale także dla rodzin i partnerów. Inaczej, niż jest to w przypadku innych przewoźników (np. LOT czy Emirates), piloci BA podczas wyjazdów mieszkają w lepszych warunkach, niż pracownicy pokładowi.

Teraz piloci zapewniają, że naprawdę jest im bardzo przykro z powodu zakłócenia wakacji rodaków, ale przekonują, że nie mieli innego wyjścia. Przypominają, że negocjacje płacowe rozpoczęły się w listopadzie 2018 i to zarząd jest winien, że przeciągnęły się one aż do lata, a przecież wiadomo, że koszty nawet jednego dnia strajku będą wyższe, niż ich roszczenia. „BA ma zyski dzięki naszej pełnej poświęcenia pracy, w tym także naszym ustępstwom w najtrudniejszych czasach. Dzięki temu BA nie musi dzisiaj walczyć o przetrwanie, więc tak jak menadżerom i dyrektorom , także i pilotom należy się chociaż niewielka część wypracowanej przez nich kwoty” — czytamy w oświadczeniu Balpa. Z kolei zarząd wzywa ich do powrotu do stołu negocjacyjnego.

Niezależnie od strajku pilotów BA , drugi branżowy związek Unite zapowiada protesty na dwóch londyńskich lotniskach Heathrow i Stansted. Protest rozpocznie się przerwami w pracy na Stansted już w najbliższy czwartek i potrwa tam do soboty. Potem zostanie wznowiony 29 lipca przez jeden dzień, a później pracownicy ochrony bezpieczeństwa, rejestracji pasażerów i mechanicy mają protestować jeszcze 2-5, 9-12, i 23-27 sierpnia. Strajk na Heathrow rozpocznie się w najbliższy piątek i wydłuży się do soboty 27 lipca, a potem jeszcze zakłócenia odpraw pasażerskich są zaplanowane na 5-6 i 23-24 sierpnia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA