fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

LGBT

Sondaż: Adopcja dzieci nie dla gejów i lesbijek, śluby też wykluczone

Stock Adobe
Postulaty środowisk LGBT nie mają wśród Polaków zbyt wielkiego poparcia.

Temat praw dla osób o orientacji homoseksualnej może stać się jednym z istotniejszych w kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Będzie on mocno eksponowany przez partie tworzące koalicję lewicową, które w minioną niedzielę zorganizowały wiec przeciwko przemocy w Białymstoku. Prawa środowisk LGBT pojawią się też w kampanii Koalicji Obywatelskiej.

Kłopotliwa adopcja

Tematyki światopoglądowej nie chcą z kolei ruszać politycy PSL. A PiS twardo zapowiada, że o specjalnych prawach dla osób o orientacji homoseksualnej nie ma co marzyć. – Dopóki rządzi PiS, to związków partnerskich w Polsce nie będzie – mówił przed tygodniem na łamach „Rzeczpospolitej" wicepremier Jacek Sasin.

Jak temat postulatów środowisk LGBT widzą Polacy? Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że są sceptyczni. Nie chcą ani wprowadzenia związków partnerskich (46 proc.), ani małżeństw dla par jednopłciowych (56 proc.). Zdecydowanie (76 proc.) odrzucają też możliwość przyznania parom homoseksualnym prawa do adopcji dzieci.

– Adopcja dzieci przez pary jednopłciowe jest niedotykalna dla każdego polityka, który chce wejść do Sejmu – komentuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW. – Wygląda na to, że polityk może się bez większego ryzyka odwoływać afirmatywnie albo krytycznie do tematyki obyczajowej, o ile nie dotknie kwestii praw dziecka – mówi i dodaje, że jeśli chciałoby się poszukać kulturowych osi zróżnicowania w społeczeństwie, to podstawą podziału raczej okazałaby się aborcja albo stosunek do Kościoła instytucjonalnego.

– Na temacie większych praw dla osób LGBT trudno byłoby oprzeć jakąś strategię polityczną. I wydaje mi się, że politycy liberalnej opozycji w kampanii nie powinni eksponować najgorętszych orędowników równości małżeńskiej – tłumaczy.

Podobnie uważa także szef IBRiS Marcin Duma. Jego zdaniem temat praw mniejszości seksualnych jest dużo wygodniejszy dla PiS niż dla opozycji.

– Prawa środowiska LGBT wyraźnie mobilizują wyborców konserwatywnych, bo są czymś, czego ten wyborca się boi i co odrzuca. Widać to w wynikach sondażu, który pokazuje, że w elektoracie PiS jest dużo więcej postaw skrajnych – mówi Duma. – Tymczasem wśród wyborców opozycji priorytety są zupełnie inne. Nawet wyborca lewicowy nie jest progresywistą, który zachłysnął się socjaldemokracją zachodnioeuropejską. Jest dużo bardziej skomplikowany – dodaje.

Komplikację tę widać chociażby w odniesieniu do postulatu o adopcji dzieci. Wydawałoby się, że elektorat lewicowy (Wiosny, SLD i Razem) zaakceptuje propozycję, a tymczasem odrzuca ją (48 proc.). Równocześnie wśród potencjalnych wyborców tej koalicji najwięcej (21 proc.) jest osób, które w tym temacie nie mają zdania.

Szkodliwa debata

Największe przyzwolenie na ewentualną liberalizację prawa jest wśród mieszkańców dużych miast i metropolii. Za postulatami środowisk LGBT opowiadają się też głównie ludzie młodzi. – Największy odsetek osób o najbardziej liberalnych postawach dotyczy grupy 18–24 lata, a są to obywatele, którzy dopiero się socjalizują, często zmieniają zdanie, a ich obecność przy urnach jest wątpliwa – zauważa Chwedoruk.

Z kolei Duma podkreśla, że tocząca się ostatnio ostra debata na temat LGBT nie sprzyja mniejszościom seksualnym.

– Badania sprzed kilku miesięcy, które dotyczyły tej samej tematyki, przynosiły wyniki korzystniejsze dla LGBT. Jednak były przeprowadzane w czasie, zanim akronim LGBT zmienił swój ładunek emocjonalny – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA