fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Sprawa księdza Stanisława S. się przedawniła, ale prokurator i tak go oskarżył

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Znany radomski duchowny, harcerz i karateka latami wykorzystywał seksualnie dzieci – ustalili śledczy.

Ksiądz Stanisław S. jest w Radomiu, Pionkach, Suchedniowie osobą znaną. Działacz podziemia antykomunistycznego, organizator mszy za ojczyznę, harcerz, sportowiec – jeden z bardziej znanych w Polsce popularyzatorów karate.

O stawianych mu zarzutach wykorzystywania seksualnego dzieci „Rzeczpospolita" pisała w czerwcu ub. roku. Teraz – po trwającym blisko półtora roku śledztwie – prokuratura orzekła, że w latach 1985–1998 duchowny „wielokrotnie" doprowadził „do obcowania płciowego" oraz „poddania się innym czynnościom seksualnym" siedem osób znanych prokuraturze „oraz innych nieustalonych".

Dowiedz się więcej: Kto tuszował pedofilię w Radomiu?

Tomasz Krzyżak był gościem podcastu Cezarego Szymanka "Rzecz w tym".

Najmłodsza ofiara księdza miała 9 lat, najstarsza 12. Do wykorzystywania dochodziło w mieszkaniu duchownego, a także podczas obozów harcerskich i sportowych, które organizował.

Sposób na ukaranie

– Nie ma wątpliwości co do tego, że czyny te zaistniały. Zeznania pokrzywdzonych uznano za w pełni wiarygodne – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. – Wszystkie te czyny uległy jednak przedawnieniu i śledztwo zostało umorzone.

Z postanowienia o umorzeniu śledztwa, do którego dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że stało się to 12 stycznia, a decyzja uprawomocniła się 15 lutego.

Ksiądz może jednak zostać ukarany z innego paragrafu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", 18 lutego prokuratura okręgowa skierowała do sądu w Zwoleniu akt oskarżenia przeciwko ks. S. Duchownemu zostały postawione dwa zarzuty: złożenia fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa oraz składania fałszywych zeznań.

Pod koniec 2018 r. ks. S. złożył doniesienie o przestępstwie. Skarżył się, że ktoś w internecie pomawia go o wykorzystywanie seksualne dzieci. W swoich zeznaniach przekonywał, że nigdy tego nie zrobił. – Teraz, gdy prokurator ustalił, że do wykorzystywania jednak dochodziło, uznał, że ksiądz, działając ze z góry powziętym zamiarem, świadomie złożył fałszywe zawiadomienie – wyjaśnia prokurator Galas.

Kościół wszczyna proces

Wciąż istnieje również możliwość pociągnięcia go do odpowiedzianości za przestępstwa, które się przedawniły. Radomska prokuratura musi przekazać dokumenty w sprawie do prokuratury regionalnej, a ta Państwowej Komisji ds. Pedofilii.

– Po zapoznaniu się z materiałami komisja może podjąć uchwałę o rozpoczęciu swojego postępowania wyjaśniającego – tłumaczy prof. Błażej Kmieciak, szef komisji. – Po analizie akt sprawy, wysłuchaniu pokrzywdzonych, świadków oraz osoby wskazanej jako sprawca może wydać decyzję o wpisaniu jego personaliów do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – precyzuje.

Swoje postępowanie prowadzi także Kościół. W diecezji radomskiej przeprowadzono wstępne dochodzenie kanoniczne, a pod koniec ub. roku ruszył proces karno-administracyjny duchownego.

– Wszystkie takie sprawy muszą być wyjaśnione, a winni krzywdzenia dzieci sprawiedliwie ukarani – mówi „Rzeczpospolitej" biskup Marek Solarczyk, od stycznia ordynariusz diecezji radomskiej. – Jestem pełen determinacji w uporządkowaniu tych trudnych, ale bardzo ważnych spraw – dodaje.

Z księdzem Stanisławem S. nie udało się skontaktować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA