fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Kardynał Becciu: Papież powiedział, że już mi nie ufa. Jestem w szoku

AFP
Kard. Giovanni Angelo Becciu powiedział, że jego czwartkowa rezygnacja z funkcji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych była wymuszona przez papieża Franciszka w związku z oskarżeniami o nadużycia finansowe. Duchowny zaprzeczył wszelkim zarzutom i stwierdził, że jest zaszokowany sytuacją.

W czwartek biuro prasowe Stolicy Apostolskiej wydało lakoniczny komunikat informując, że papież przyjął rezygnację kard. Becciu zarówno z funkcji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, jak i z praw związanych z godnością kardynalską. Okoliczności sprawy nie ujawniono.

Dowiedz się więcej: Kardynał Becciu już nie jest prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

W piątek duchowny, który pozostaje kardynałem, odniósł się do tematu w rozmowie z dziennikarzami. Powiedział, że jego wieczorna rozmowa z papieżem miała surrealistyczny charakter.

- Zbladłem. To nie była dobra chwila, to było jak grom z jasnego nieba - relacjonował. Dodał, wygłoszenie swego komunikatu przysporzyło Franciszkowi cierpienia.

Kardynał oświadczył, że papież, który dysponował informacjami przekazanymi mu przez służby watykańskie i włoskie powiedział duchownemu, by ten ustąpił ze stanowiska prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Becciu relacjonował też, iż usłyszał, że będzie musiał zrzec się praw związanych z godnością kardynalską, w tym możliwości uczestniczenia w ewentualnym następnym konklawe.

- Już ci nie ufam - miał powiedzieć kardynałowi papież.

Nazwisko Giovanniego Angelo Becciu, który do 2018 r. był substytutem Sekretariatu Stanu, pojawia się w kontekście sprawy luksusowej nieruchomości w Londynie. Dochodzenie w tej sprawie trwa. Kardynał powiedział, że to nie z tego powodu został zmuszony do rezygnacji.

Przyznał, że jako substytut przesłał 100 tys. euro ze świętopietrza, przeznaczonego na działalność dobroczynną papieża, diecezji w Sardynii na rzecz kierowanej przez swego brata grupy pomagającej imigrantom.

Kardynał powiedział także, że zarzucono mu nepotyzm w okresie, gdy był nuncjuszem apostolskim w Angoli i na Kubie. Stwierdził, że przy pracach renowacyjnych skorzystał z usług firmy swego innego brata, stolarza, ponieważ trudno było o wykwalifikowaną siłę roboczą. Podkreślił, że nie próbował wzbogacić swojej rodziny.

- Jestem w szoku. To wszystko jest nierealne. To nieporozumienie. Jestem gotów wszystko papieżowi wyjaśnić. Nie zrobiłem nic złego - mówił duchowny.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA