W ubiegłym tygodniu holenderska policja użyła armatek wodnych, psów i policji konnej do rozpędzenia demonstracji przeciwników lockdownu w centrum Amsterdamu. Wcześniej władze kraju po raz pierwszy od II wojny światowej wprowadziły nocną godzinę policyjną. Podobny protest odbył się także 17 stycznia i również został rozpędzony.
Czytaj także:
Dworczyk: Nasze rezerwy się skończyły. Kolejne opóźnienia dostaw wpłyną na harmonogram szczepień
W niedzielę w centrum stolicy konstytucyjnej Holandii ponownie zgromadzili się przeciwnicy ograniczania praw obywatelskich i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Policja ściągnęła na miejsce armatkę wodną oraz oddziały konne. Służby przekazały, że demonstrację rozproszono i odesłano do domów ok. 600 osób, które nie przestrzegały narzuconych przez władze zasad dystansu społecznego i łamały zakaz zgromadzeń. Zatrzymano ok. 30 osób. Nie doszło do zamieszek.
Austria: Opozycja o "koronaszaleństwie"
Protest przeciwników lockdownu odbył się także w Wiedniu. Na ulice miasta, według policji, wyszło ok. 5 tys. osób.
Od 26 grudnia w Austrii obowiązuje trzeci lockdown. Zamknięte są m.in. sklepy z towarami uznanymi przez władze za nie będącymi pierwszej potrzeby.
Opozycyjna Wolnościowa Partia Austrii uważa wprowadzane restrykcje za "koronaszaleństwo" i postuluje odmrożenie gospodarki.
Agencja Reutera pisze, iż nie jest jasne, ilu z uczestników niedzielnego protestu popiera FPÖ, a ilu opowiada się jedynie za zniesieniem restrykcji. Część uczestników niosła austriackie flagi, część transparenty z żądaniami dymisji kanclerza Sebastiana Kurza.
Policja, według której demonstracja była nielegalna, zablokowała trasę marszu i dokonała zatrzymań. Nie doszło do użycia siły.
Czechy: 'Jesteśmy ludźmi, nie wyłączycie nas"
Kilkaset ludzi zgromadził na placu Wacława w Pradze protest przeciw polityce władz w związku z epidemią.
Mówcy podważali sens zamykania gospodarki, ograniczania możliwości prowadzenia działalności społecznej oraz uprawiania sportu, występowali także przeciw obowiązkowi noszenia maseczek. Na wiecu zbierano podpisy pod petycją o dymisję rządu.
Uczestnicy mieli czeskie flagi i transparenty z hasłami mówiącymi, że nie są dziećmi oraz oskarżającymi władze o zastraszanie społeczeństwa i traktowanie ludzi jak niewolników.
Policja oceniła, że demonstracja przebiegła spokojnie i nie dokonała zatrzymań.