fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Mniej niż 25 zakażeń na 100 tys. mieszkańców. Według zapowiedzi z listopada Polska mogłaby być żółtą strefą

Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w szpitalu tymczasowym na PGE Narodowym
Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w szpitalu tymczasowym na PGE Narodowym
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Średnia dobowa liczba zakażeń koronawirusem w Polsce w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców z ostatnich 7 dni spadła do 24,99. To 27. dzień z rzędu, gdy wskaźnik ten jest mniejszy niż 50 - to poziom, po przekroczeniu którego rząd wprowadził obowiązujące obecnie obostrzenia. Po spadku wskaźnika poniżej 25 możliwy miał być powrót do podziału na strefy żółte i czerwone.

O progach bezpieczeństwa premier Mateusz Morawiecki mówił na konferencji 4 listopada. - Jeżeli epidemia dotknie powyżej 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców, to włączamy bardzo ostry hamulec bezpieczeństwa. Jeżeli przekroczy 70-75 przypadków na 100 tys., to będziemy musieli wdrożyć zasady narodowej kwarantanny, bardzo zasadnicze zakazy przemieszczania się, poruszania się i wszelkie zakazy, które umożliwią nam realizację scenariusza i dyscyplinę tego scenariusza, który jest teraz najbardziej potrzebny - mówił szef rządu.

Jak dodał, jeżeli będzie od 25 do 50 przypadków na 100 tys. osób, możliwy będzie powrót do zasad ze stref czerwonych; jeśli między 10 a 25 - powrotu do zasad ze stref żółtych. - I oby jak najszybciej to nastąpiło - powiedział szef rządu. - Oby jak najszybciej to nastąpiło, ale dzisiaj nie możemy tego zakładać - dodał.

Po spłynięciu danych z niedzieli 20 grudnia, średnia dobowa liczba zakażeń koronawirusem w Polsce w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców z ostatnich 7 dni spadła do 24,99. To 27. dzień z rzędu, gdy wskaźnik ten jest mniejszy niż 50.

Mimo spadającej średniej, w ostatni czwartek minister zdrowia poinformował, że od 28 grudnia do 17 stycznia w Polsce obowiązywać będzie „kwarantanna narodowa”. Rząd Mateusza Morawieckiego zamyka hotele, stoki narciarskie i galerie handlowe. O godz. 19:00 31 grudnia wprowadzone zostanie ograniczenie w przemieszczaniu się, obowiązujące do godz. 6:00 1 stycznia. Mimo to Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS, stwierdził, że „określenie narodowa kwarantanna jest nieco na wyrost”, ponieważ „jest bliższa lockdownowi, a to nie jest sytuacja jaką mamy w Polsce”.

Dowiedz się więcej: Minister zdrowia przedstawił obostrzenia na okres po świętach

Jakie zasady obowiązywałyby, gdyby cały kraj był ponownie strefą żółtą, z ewentualnymi niektórymi czerwonymi powiatami? Obowiązkowe byłoby noszenie masek we wszystkich miejscach publicznych - zarówno pod dachem, jak i pod gołym niebem. W strefie czerwonej lokale gastronomiczne mogłyby być otwarte w określonych godzinach – od 6:00 do 22:00. Na terenie całego kraju w tego typu miejscach obowiązywałby limit: na 1 osobę powinno przypadać co najmniej 4 m2. W przypadku chrzcin, wesel czy innych imprez okolicznościowych w strefie czerwonej obowiązywałby limit 50 osób, w pozostałych powiatach - 75 osób. W strefie czerwonej obowiązywałby całkowity zakaz organizacji i uczestniczenia w wydarzeniach kulturalnych. W kinach natomiast mogłoby przebywać 25 proc. publiczności. W pozostałej części kraju w przestrzeni zamkniętej tego typu wydarzenie mogłoby odbyć się z udziałem 25 proc. publiczności - tak, jak w kinach. W wydarzeniach kulturalnych, które odbywają się w plenerze, mogłoby uczestniczyć maksymalnie 100 osób - jednak liczba widzów, słuchaczy, zwiedzających lub uczestników nie mogłaby być większa niż 1 osoba na 5 m2.

Nadal obowiązywałoby ograniczenie dotyczące liczby uczestników zgromadzeń. Mogłoby to być maksymalnie 150 osób. Uczestnicy musieliby zakrywać usta i nos, a także zachować minimum 1,5 m odległości od innych osób. Dodatkowo, pomiędzy zgromadzeniami musiałaby zostać zachowana odległość – minimum 100 m.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA