- Jeśli wydajność służby zdrowia będzie wystarczająca to jest szansa, że kwarantanna musiałaby być wprowadzona bliżej granicy 29 tysięcy zakażeń (na dobę, chodzi o średnią z siedmiu dni - red.) niż granicy 27 tysięcy - zaznaczył rzecznik rządu.

Jak wyglądałaby narodowa kwarantanna? - To wszystko zależy od tego na jakim poziomie będzie wydajna służba zdrowia. Ja żadnego wariantu nie chciałbym wykluczać - odpowiedział Müller.

Rzecznik rządu pytany o ewentualne wprowadzenie godziny policyjnej stwierdził, że to obostrzenie jest mało prawdopodobne.

Jak dodał narodowa kwarantanna prawdopodobnie nie byłaby tak głęboka jak wiosną. - Wtedy nie funkcjonowały i przedszkola i żłobki, teraz niekoniecznie musi tak być - zaznaczył dodając, że kwarantanna nie byłaby prawdopodobnie tak głęboka jak wiosną jeśli chodzi o działalność firm usługowych.

Pytany o nieoczekiwane zamknięcie branży meblarskiej rozporządzeniem z 6 listopada (założenia rozporządzenia tego nie przewidywały), Müller odparł, że trzeba wyciągać wnioski z tych sytuacji. Jak dodał założenia narodowej kwarantanny zostaną przedstawione z wyprzedzeniem.

- Zawsze można zrobić coś więcej, zawsze można zrobić coś lepiej - tak rzecznik odpowiedział na pytanie za co 9 listopada przepraszał premier Morawiecki. Jak dodał chodzi m.in. o sprawę rozporządzenia z 6 lipca.

- Chciałbym, aby takie rozporządzenia były wcześniej publikowane - tłumaczył.