W piątek doszło do pierwszej wideokonferencji z zespołem ekspertów zebranych przez WHO i chińskimi ekspertami oddelegowanymi do śledztwa ws. pochodzenia koronawirusa.

W ramach śledztwa eksperci z WHO mają odwiedzić Wuhan, miasto, w którym na początku 2020 roku pojawiło się pierwsze duże ognisko koronawirusa na świecie. Nie jest jednak jasne, kiedy taka wizyta nastąpi.

Mikre Ryan, przedstawiciel WHO podkreślił, że wirtualne spotkanie ekspertów WHO i chińskich badaczy jest pierwszym krokiem do stworzenia "politycznie nietoksycznego środowiska" działania.

- Ważne jest zbudowanie zaufania między naukowcami, rządami - podkreślał Ryan.

Przedstawiciel WHO dodał, że w "politycznie toksycznym otoczeniu" naukowcom "trudno jest robić to, co mają robić".

W przeszłości administracja Donalda Trumpa wielokrotnie oskarżała Chiny o to, że te ukrywały prawdę o koronawirusie co sprawiło, że reakcja na pandemię była spóźniona. WHO było z kolei oskarżane przez USA o sprzyjanie Chinom - co doprowadziło do decyzji Trumpa o wycofaniu USA ze Światowej Organizacji Zdrowia.

Chińska komisja zdrowia publicznego, po piątkowym spotkaniu ekspertów poinformowała, że strona chińska zaprezentowała WHO swoje ustalenia dotyczące transmisji koronawirusa, w tym jego odzwierzęcego pochodzenia.

Obie strony miały się zgodzić na wymianę swoich naukowych ustaleń dotyczących pochodzenia koronawirusa.

Dotychczas spekulowało się, że koronawirus mógł przenieść się na ludzi za pośrednictwem nietoperzy, węży lub łuskowców.