Kwestia sposobu walki administracji Donalda Trumpa z pandemią była jednym z tematów kampanii wyborczej. Joe Biden, rywal Trumpa z Partii Demokratycznej zarzucał prezydentowi, że ten - przez bagatelizowanie zagrożenia - jest odpowiedzialny za śmierć ponad 200 tysięcy chorych na COVID-19 w USA.
Trump od początku epidemii dążył do ograniczenia jej wpływu na gospodarkę USA, forsując jak najszybsze kończenie reżimu kwarantanny w Stanach Zjednoczonych i apelując o otwieranie szkół.
Prezydent rzadko też pojawiał się w miejscach publicznych w masce.
AP pisze, że większość hrabstw w USA z największą w ostatnim czasie liczbą zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 per capita to hrabstwa wiejskie w Montanie, Dakotach Północnej i Południowej, Nebrasce, Kansas, Iowa i Wisconsin.
Z badania przeprowadzonego przez AP wynika, że 47 proc. wyborców Donalda Trumpa uczestniczących w wyborach uważa, że epidemia w USA jest do pewnego stopnia pod kontrolą (w przypadku wyborców Joe Bidena 82 proc. uważa, że epidemia wymknęła się spod kontroli).
O tym, że epidemia jest pod kontrolą, przekonanych jest ponad 50 proc. wyborców w stanach popierających Donalda Trumpa - Alabamie (60 proc.), Missouri (54 proc.), Missisipi (58 proc.), Kentucky (55 proc.), Teksasie (55 proc.), Tennessee (56 proc.) i Karolinie Południowej (56 proc.).
Wyborcy Trumpa ankietowani przez AP przekonują, że cenią sobie wolność jednostki i uważają, że prezydent Trump radzi sobie najlepiej, jak to możliwe, z epidemią w USA.
Ok. 50 proc. wyborców Trumpa uważa, że największym wyzwaniem dla prezydenta USA jest obecnie kwestia gospodarki i miejsc pracy.