fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Nawet Włosi byli skuteczniejsi niż Brytyjczycy

AFP
Brytyjczycy ledwie dwa miesiące temu wykluczali, że na Wyspach może się powtórzyć taka sama tragedia jak w traktowanych przez nich z pewnym lekceważeniem Włoszech. Teraz mają najwięcej ofiar wirusa w Europie.

Oficjalna liczba zgonów w Anglii i Walii dobiła do 29 427 osób wobec 29 315 raportowanych z Rzymu. Jeśli do tego dodać ofiary w Szkocji i Irlandii Północnej rachunek urasta do 32 313. I przybywa wyraźnie szybciej niż we Włoszech.

– To są spekulacje. Dopiero gdy pokonamy pandemię, będzie można ocenić, jak każdy sobie z nią poradził. We Włoszech uwzględnia się tylko odejście osób uprzednio przetestowanych – relatywizował szef brytyjskiej dyplomacji Dominic Raab, choć dotąd nie zgłaszał zastrzeżeń do danych Uniwersytetu Johna Hopkinsa.

Tyle że w Królestwie także do niedawna nie brano pod uwagę tak poważnego źródła zgonów, jak domy spokojnej starości, gdzie wirus zgasił blisko połowę wszystkich ofiar pandemii.

Dlatego, inaczej niż politycy, dane, które też są z pewnością niedoszacowane, specjaliści biorą jak najbardziej na poważnie: jako dowód niewydolności państwa. – Będzie trzeba rozpoczną śledztwo, które określi, kto jest za to odpowiedzialny – uważa Claudia Paolomi, prezes Brytyjskiego Stowarzyszenia Konsultantów Medycznych.

Profesor Martin McKee z Londyńskiej Szkoły Higieny i Chorób Tropikalnych, jeden z największych autorytetów na Wyspach, gdy idzie o choroby zakaźne, mówi „Rzeczpospolitej”, że odpowiedzialność za porażkę spoczywa przede wszystkim na premierze: – Nie konsultował ze mną swoich działań, nie wiadomo, co uważał, gdy pandemia rozwijała się w Europie. Jedno jest pewne: Wielką Brytanię zgubiła zwłoka we wprowadzeniu zamrożenia życia społecznego i gospodarczego. Nawet kilka dni robi tu ogromną różnicę.

Blokadę rząd wprowadził 23 marca. Wcześniej Boris Johnson o chorobie wypowiadał się z lekceważeniem. 3 marca, gdy lekarze apelowali o unikanie kontaktów społecznych, premier mówił na konferencji prasowej: „Byłem dziś w szpitalu, zdaje się, że było tam kilka przypadków koronawirusa, ale podawałem każdemu rękę”.

W ciągu trzech miesięcy poprzedzających zamrożenie do kraju przyjechało 18,1 mln osób. Ale tylko 273 osoby (pasażerów lotów z Wuhanu i Tokio) objęto kwarantanną. Dlaczego wobec tych z północnych Włoch nie wprowadzono żadnych restrykcji? Nie wiadomo. W każdym razie jeszcze 11 marca na mecz Atletico z Liverpoolem przyleciało do Wielkiej Brytanii 3 tysiące kibiców z Madrytu, wówczas jednego z epicentrów pandemii.

Ale nawet po wprowadzeniu blokady do ograniczeń wielu podchodziło z dystansem. W środę do dymisji podał się konsultant rządu, prof. chorób zakaźnych Neil Ferguson, gdy wyszło na jaw, że dwukrotnie przyjmował w domu swoją kochankę Antonię Staats. To był czas, gdy ekspert ostrzegał Brytyjczyków, że jeśli nie zabarykadują się w domach, choroba może zabić nawet pół miliona osób.

Narastającą niechęć do premiera chce wykorzystać pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon. Choć szkoły w Anglii mają wznowić pracę 1 czerwca, w północnej prowincji pozostaną zamknięte do sierpnia. Jednak Johnson, który w wyborach w grudniu wywalczył dla torysów spektakularną większość, nie musi na razie obawiać się utraty władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA