fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Sondaż: 38 procent pracowników obawia się utraty posady

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Lęk przed utratą pracy w efekcie pandemii jest odwrotnie proporcjonalny do wielkości firmy, w której pracują badani. Im mniejsze przedsiębiorstwo, tym większe obawy o utrzymanie posady - wskazuje badanie KRD.

Epidemia koronawirusa to cios dla gospodarki – co trzeci pytany w sondażu Krajowego Rejestru Długów, który poznała „Rz”, twierdzi, że szef sygnalizuje mu, że firma może mieć problem z utrzymaniem miejsc pracy. Z kolei utraty posady obawia się 38 proc. pracowników biorących udział w sondażu. Co dziewiąty spodziewa się zdecydowanie negatywnego scenariusza.

Najmocniej niepokój o przyszłość towarzyszy pracownikom małych firm. I tak utraty zatrudnienia boi się niemal połowa zatrudnionych w mikroprzedsiębiorstwach i co trzecia – z dużej firmy. Podobnie jest z obawami o możliwą redukcję pensji (tu też jest rozbieżność – analogicznie 68 proc. i 54 proc.).

Rzeczpospolita

– Takie wyniki nie są zaskoczeniem. Małe przedsiębiorstwa nie mają dużych oszczędności, które pozwolą im na przetrwanie kilku miesięcy bez normalnej sprzedaży. Dlatego mocno podkreślamy, że bardzo ważne jest, aby zwłaszcza ten sektor otrzymał realną pomoc w złotówkach, która pozwoli na wypłaty dla pracowników, ale też na regulowanie zobowiązań wobec kontrahentów – podkreśla Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy (działającej pod patronatem KRD).

Polacy bardziej niż utraty pracy, boją się obniżki pensji. Aż 59 proc. martwi się tym, że dostanie po kieszeni, bo przez rozszerzającą się pandemię, ich wynagrodzenie ulegnie zmniejszeniu. Strach przed utratą etatu towarzyszy 38 proc. z nich. Co ciekawe, na razie te obawy raczej nie wynikają z deklaracji pracodawców – ponieważ ponad połowa ankietowanych przyznała, że zatrudniający ich właściciele firm nie sygnalizują im, że mogą być problemy z wypłatą pełnych wynagrodzeń na skutek szkód wywołanych przez koronawirusa.

– Sygnały takie otrzymuje 19 proc. badanych, a tylko 7 proc. przyznaje, że są zdecydowane. Przedsiębiorcy mają świadomość, że epidemia się skończy i wtedy będą potrzebować pracowników. Jeśli ich teraz zwolnią, za chwilę mogą zniknąć z rynku, gdy gospodarka ożyje – uważa Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Nieco zaskakujące są odpowiedzi o wpływ pandemii na sytuację finansową firm zatrudniających ankietowanych. Ponad połowa badanych przyznała, że jest on negatywny. Według 40 proc. epidemia nie ma znaczenia i wpływu na firmową kasę, a co dziesiąty uważa, że firma ma się lepiej niż przed pandemią – wskazali na jej pozytywny wpływ na budżet pracodawcy. O jaką branżę może chodzić? Sondaż nie mówi – niewykluczone, że w czasie pandemii w lepszej sytuacji jest np. branża spożywcza.

Wprowadzone przez rząd rygory, by zahamować rozprzestrzenianie się wirusa, wymusiły zmiany w stylu pracy. Ponad połowa badanych deklarowała jednak, że „pracuje normalnie, jak zawsze” – tu dominują osoby z wykształceniem zawodowym i średnim.

– Wykonywane przez nich zawody wymagają ich obecności na stanowisku pracy. Nie można fabryki przenieść do domu. Wśród 14 proc. pracujących zdalnie były głównie osoby z wykształceniem wyższym, czyli w większości reprezentanci stanowisk specjalistycznych, obowiązki nie wymagają od nich obecności w zakładzie pracy – mówi Łącki.

Podczas badania niemal 16 proc. respondentów było na urlopach, zwolnieniach lekarskich czy zasiłkach opiekuńczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA