fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Prof Płatek: Więzienia to rozwiązanie zastępcze

rp.pl
Prof. Monika Płatek, karnistka, Uniwersytet Warszawski

Iran w związku z pandemią wypuszcza więźniów politycznych, inne kraje rozważają taką możliwość. Gdzie leży granica między troską o zdrowie więźniów a społeczeństwa?

To błędne rozgraniczenie między więźniami a resztą społeczeństwa – to nie są to odrębne byty, lecz naczynia połączone. Niestety, brak pogłębionej refleksji nad warunkami w więzieniu sprawił, że i w tym kontekście pandemia stała się groźna dla nas wszystkich. W Iranie chodzi o więźniów politycznych, u nas o lekceważenie prawa. Dlaczego więźniowie mieliby być zwalniani, skoro w każdej celi powinna przebywać jedna osoba? I skoro w więzieniu powinni przebywać tylko groźni sprawcy poważnych przestępstw? Polska przyjęła europejskie reguły więzienne w 2006 roku. To zalecenia Rady Europy. Cynik uzna, że zalecenie nie jest prawem wiążącym. To błąd w rozumowaniu. Polska jest pełnoprawną członkinią Rady, pracowała nad tymi zaleceniami. I dlatego, że są zaleceniami tym bardziej nas wiążą. Jesteśmy zobowiązani do przestrzegania prawa; obecnie rządzący je łamią. Lekceważenie standardów w więzieniu rzutuje na ich lekceważenie także w Ośrodku w Gostyninie. Prawo zezwala na to, by było tam maksymalnie 60 osób, a jest 81. Dyrektor nie miał prawa przyjął choćby jednej osoby ponad normę. Zwyczaj lekceważenia prawa w więzieniu promieniuje i na Gostynin.

Szkoda, że potrzeba zarazy, by uświadomić sobie, że przetrzymujemy w więzieniach tysiące osób, które nigdy nie powinny się tam znaleźć. W więzieniach jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy odbywają karę pozbawienia wolności do roku. Sądy w takich przypadkach powinny, zgodnie z kodeksem karnym operować grzywnami, a dopiero później karą ograniczenia wolności. Więzienie to ostateczność. Tymczasem u nas podtrzymuje się błędne wyobrażenie, że nie ma ani kary, ani sprawiedliwości, jeśli wyrok nie skazuje na więzienie.

Czy w takim razie należy wypuścić osoby z niskimi wyrokami?

W wypadku przeludnienia więzień nie jestem za amnestią, ale przerwą w karze. Może to pozwolić później ewentualnie na warunkowe przedterminowe zwolnienie. Ale zaznaczam; istota problemu tkwi w tym, że ci więźniowie nie powinni być zwolnieni z powodu pandemii; wielu z nich nie powinno się w ogóle tam znaleźć. Każdy dyrektor zakładu karnego mówi, że to nieodpowiednie miejsce przynajmniej dla 30 proc. u niego osadzonych. Jak i to, że więzienie zbyt często jest zastępczym rozwiązaniem dla problemów z polską opieką psychiatryczną.

Kiedy zachodzi wątpliwość, co do zwolnienia więźniów w czasie pandemii?

W więzieniu mają być groźni sprawcy najpoważniejszych przestępstw. Nie powinno zwalniać się też tych, którzy tam trafili za znęcanie się nad członkami rodziny. Nie możemy ich bliskich narazić i na zarażenie, i na przemoc. Wszyscy teraz jesteśmy w warunkach swoistego uwięzienia. Potrzeba więc rozumności, której niestety rządzącym brak. Zaraza daje szansę na rezygnację z pustosłowia o cudownych skutkach kar więzienia i zajęcia się ludźmi – i tymi, którzy są uwięzieni, i tymi, którzy w nich pracują. Jeśli jako państwo poświęcimy zdrowie (i życie) więźniów, a więc pozwolimy im się zarazić w przeludnionym miejscu, za nimi poświęcimy następne, słabsze grupy. Na początek funkcjonariuszy więziennych. Jest charakterystyczne, że dla nieodpowiedzialnych ministrów test na obecność koronawirusa wykonano od razu; zwykli ludzie czekają na wynik i 60 godzin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA