fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

E-zabawki nadal będą padać ofiarą hakerów i szpiegować dzieci

Adobe Stock
Problemem są multimedialne zabawki dla dzieci, smartwatche i kamery internetowe, które zdaniem ekspertów często padają ofiarą hakerów.

Parlament Europejski nie poparł inicjatywy organizacji konsumenckich ws. wprowadzenia przepisów o obowiązkowym zabezpieczaniu urządzeń łączących się z Internetem. Mowa tu m.in. o takich urządzeniach jak multimedialne zabawki dla dzieci, smartwatche i kamery internetowe, które zdaniem ekspertów często padają ofiarą hakerów.

Internetowe urządzenia łączą się za pośrednictwem technologii Bluetooth z aplikacją zainstalowaną na smartfonie, komputerze lub tablecie i w ten sposób łączą się z siecią. Ma to ułatwić życie ich użytkownikom (np. inteligentne zamki nie wymagają klucza, bo można je otworzyć aplikacją na smartfonie), ale nie zawsze jest w stu procentach bezpieczne. Bo - jak alarmują organizacje konsumenckie - urządzenia internetowe często nie posiadają wystarczających zabezpieczeń i informacje w nich zawarte np. nasze dane personalne czy zapisane w urządzeniach kody PIN, mogą zostać wykradzione przez osoby niepowołane.

Lalka, która szpieguje dzieci

Głośno już było choćby o zabawkach multimedialnych dla dzieci, jak lalka My Friend Cayla czy robot i-Que, które dzięki wbudowanym mikrofonom nagrywały rozmowę z dzieckiem a potem, dzięki technologii rozpoznawania mowy, mogły się z nim komunikować i np. odpowiadać na jego pytania. Zabawki „zapamiętywały" też detale dotyczące życia dziecka, takie jak jego imię, adres czy nazwę szkoły, miały też dostęp do informacji o lokalizacji użytkownika. Testy przeprowadzone m.in. przez norweskich ekspertów ds. ochrony konsumentów wykazały, że nie dość, że informacje podane przez dziecko są często przekazywane przez producentów reklamodawcom, to jeszcze dostęp do lalki może zdobyć właściwie każdy, kto ma na swoim telefonie zainstalowaną funkcję Bluetooth i znajduje się niedaleko dziecka (np. sąsiad na ścianą). Osoba taka, przynajmniej teoretycznie, może zdobyć dostęp do nagranych rozmów z dzieckiem, a nawet rozmawiać z nim bez wiedzy rodziców. Zabawka może także zostać zdalnie przeprogramowana – w sieci krążą już choćby filmiki z przeklinającą lalką Cayla.

Organizacje konsumenckie od dawna walczyły o to, żeby UE wprowadziła przepisy zobowiązujące producentów do odpowiedniego zabezpieczania urządzeń łączonych z Internetem.

- Są przepisy dotyczące bezpieczeństwa samochodów oraz przepisy dotyczące bezpieczeństwa naszej żywności. Niestety nie ma żadnych regulacji zabezpieczających urządzenia internetowe – mówi Monique Goyens, szefowa europejskiej organizacji ochrony konsumentów BEUC.

UE idzie na rękę producentom

Wygląda na to, że nadal nic się w tej kwestii nie zmieni. Co prawda Komisja Europejska powołała w ubiegłym roku grupę ekspertów, którzy mieli się przyjrzeć bezpieczeństwu m.in. zabawek internetowych, na niewiele jednak się to zdało. Eksperci mieli jeszcze nadzieję, że lukę w przepisach o sprzęcie internetowym uda się zamknąć w ramach prac nad unijną reformą cyberbezpieczeństwa (Cybersecurity Act), ale we wtorek (10.07.2018) komisja Parlamentu Europejskiego ds. przemysłu, badań i energii (ITRE) uznała, że producenci nie potrzebują odgórnie narzuconych przepisów. Europosłowie uznali, że Unii wystarczy, jeśli twórcy urządzeń dobrowolnie zobowiążą się do zabezpieczania swoich produktów.

- Na rynku jest coraz więcej słabo zabezpieczonych urządzeń internetowych, co prędzej czy później doprowadzi do dużego kryzysu w zakresie cyberbezpieczeństwa. Dlatego konsumenci od dawna apelują do instytucji unijnych o wprowadzenie obowiązkowych regulacji odnośnie tego typu sprzętów, w tym obowiązku aktualizowania zabezpieczeń, wprowadzania silnych haseł zabezpieczających lub szyfrów – wylicza Goyens. – To rozczarowujące, że UE zbagatelizowała ten problem i nie ma zamiaru wprowadzić przepisów, które regulowałyby zasady bezpieczeństwa zarówno na etapie produkcji jak i użytkowania tych urządzeń.

Niektóre państwa członkowskie radzą sobie z problemem na własną rękę. Na przykład w Niemczech Federalna Agencja ds. Sieci (Bundesnetzagentur), zadecydowała o wycofaniu ze sprzedaży połączonej z internetem lalki My Friend Cayla jako urządzenia szpiegującego dzieci. Urząd zaapelował także do rodziców, którzy kupili już lalkę, by zniszczyli zabawkę.

Źródło: DW
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA