fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Suplement diety nie może udawać leku - wyrok WSA

123RF, Omer Genc
Oznakowanie produktów sprzedawanych w aptekach nie powinno wprowadzać konsumenta w błąd.

Nie może sugerować, że taki środek ma właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia.

Jeżeli nie spełnia wymagań określonych dla środków spożywczych specjalnego przeznaczenia w przepisach ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, powiatowy inspektor sanitarny zakazuje wprowadzania takiego produktu do obrotu.

Taką decyzję państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Krakowie podjął w 2013 r. po kontroli w spółce wprowadzającej do obrotu suplement diety. Nakazał też usunięcie reklam i prezentacji produktu ze stron internetowych. Sugerowały, że po zażyciu suplementu objawy choroby mogą ustąpić. Ostateczne prawomocne orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie zapadło jednak dopiero niedawno.

Reklamy i napisy na opakowaniu suplementu zachęcały do zakupu preparatu, który „przynosi znaczącą ulgę w przypadku dolegliwości bólowych, aż do całkowitego ustąpienia objawów, zazwyczaj w przeciągu 48 godzin". Na ulotce oraz na stronach internetowych podawano, że preparat jest przeznaczony dla kobiet z zapaleniem pęcherza moczowego, „stworzony w celu łagodzenia objawów". Szczegółowo zalecano, jak go stosować i co robić w razie pominięcia dawki.

Powiatowy inspektor sanitarny w Krakowie stwierdził, że opisy środka spożywczego są niezgodne z art. 46 ust. 1 pkt 2 i ust.2 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, wdrażającej dyrektywy UE. Zgodnie z tym przepisem oznakowanie środka spożywczego nie może przypisywać suplementowi diety właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia, ani też odwoływać się do takich właściwości również w reklamie i prezentacji. Określenie i prezentacja produktu nie spełniały wymogów przewidzianych w ustawie dla dietetycznych środków spożywczych specjalnego przeznaczenia medycznego.

Czytaj też:

Spółka wyjaśniła, że produkt nie posiada wprawdzie właściwości leczniczych, ale ma szerokie działanie paramedyczne. Spełnia właściwości dietetycznego środka specjalnego przeznaczenia medycznego, jego oznakowanie jest więc prawidłowe, zgodne z przepisami.

Wojewódzki inspektor sanitarny w Krakowie utrzymał w mocy decyzję organu pierwszej instancji. Tę decyzję spółka zaskarżyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Twierdziła, że nie można było wydać zakazu wprowadzania suplementu do obrotu, gdy stwierdzone uchybienia odnosiły się do rzekomo nieprawidłowego oznaczenia na opakowaniu oraz w reklamach i prezentacji na stronach internetowych. Mogło to najwyżej uprawniać do nakazania spółce dostosowania kwestionowanych oznaczeń i reklamy do wymagań prawa żywieniowego.

Pierwsze orzeczenie WSA było dla spółki korzystne, ale zostało uchylone wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania przez WSA. W 2017 r. WSA oddalił skargę spółki, przyznając rację organom sanitarnym, a ostatnio Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną spółki.

NSA nie miał wątpliwości, że oznakowanie preparatu sugeruje właściwości charakterystyczne dla produktu leczniczego i niwelowanie oznak choroby. Wbrew argumentacji producenta opis wręcz sugeruje, że ów suplement może być wyłącznym środkiem stosowanym do wyleczenia choroby. Uprawniało to organ inspekcji sanitarnej do wydania zakazu wprowadzania produktu do obrotu oraz do wydania nakazu usunięcia reklam i prezentacji z internetu – stwierdził NSA.

sygnatura akt: II OSK 2693/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA