Klient twierdzi, że został namówiony przez dyrektora oddziału banku na zakup obligacji Getback za 110 tys. zł.
Istotne w sprawie jest to, że klient miał w tym banku ustalony profil: "konserwatywny". To znaczy, że nie akceptował żadnego ryzyka, a tym bardziej ryzyka utraty kapitału. Bankier zapewniał go, że obligacje są całkowicie bezpieczne, a zysk dużo większy niż na lokacie.
Czytaj też:
Kto zapłaci za obligacje GetBacku
Cywilna droga ścigania za GetBack
Jaka odpowiedzialność karna emitentów obligacji korporacyjnych
Obligacje korporacyjne - UOKiK ma pomysł na lepszy nadzór
Klient zarzuca, że bank przez swego pracownika wprowadził go w błąd co do treści umowy i dokonał wobec niego nieuczciwej praktyki rynkowej polegającej na działaniu i zaniechaniu wprowadzającym w błąd w zakresie bezpieczeństwa wpłaconego kapitału, możliwości jego utraty oraz kondycji spółki Getback. W szczególności pracownik banku nie miał prawa namawiać do zakupu obligacji i posługiwać się terminem lokata w obligacje, a nie inwestycja. W ocenie powoda, bank przyznał się pośrednio do swej winy przy sprzedaży obligacji, zawiadamiając prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dwóch byłych członków zarządu pozwanego banku.
Sąd oddalił wniosek banku o wyłączenie jawności rozprawy ze względu na interes publiczny związany z aferą Getback.
- To bardzo ważna społecznie sprawa - powiedziała sędzia Iwona Godlewska.
Do sprawy wstąpiła prokurator ze specjalnie powołanego zespołu prokuratorów cywilistów z Prokuratury Rejonowej w Warszawie oraz Rzecznik Konsumenta z Poznania.
Sąd wezwał na następną rozprawę bankiera, który oferował obligacje oraz byłego członka zarządu banku, który odpowiadał za sprzedaż produktów i został odwołany ze stanowiska przez bank z powodu utraty zaufania. W kolejce na przesłuchanie czekają kolejni byli członkowie zarządu banku
- Przystąpienie prokuratora w sprawie cywilnej to bardzo ważny sygnał dla tysięcy poszkodowanych w aferze Getback oraz szansa na pełne wyjaśnienie całego mechanizmu afery uważa prowadząca sprawę mecenas Beata Komarnicka-Nowak z kancelarii Komarnicka Korpalski. Pełnomocnik banku nie chciała udzielać komentarzy w sprawie.
Syg. akt: XVIIIC 340/19