fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Kto zapłaci za obligacje GetBacku

Protest członków „Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy Getback S.A”, Warszawa 24.07.2018
Robert Gardziński
Prokuratura składa pierwszy cywilny pozew w imieniu poszkodowanej. Żąda 380 tys. zł od banku i domu maklerskiego.

Prokuratura Regionalna w Warszawie domaga się solidarnego naprawienia szkody przez jeden z banków oraz dom maklerski, które sprzedały Małgorzacie K. obligacje GetBacku za 380 tys. zł. Pozew na rzecz poszkodowanej klientki trafił do sądu. Jest ona jedną z 10 tysięcy osób, które straciły na obligacjach GetBacku łącznie ok. 2,5 mld zł.

Wypełnił za klientkę

O wytoczenie powództwa w sprawie unieważnienia umowy nabycia obligacji GetBacku i zwrotu zainwestowanych środków zwróciła się do śledczych sama pokrzywdzona. – W powództwie prokurator zakwestionował prawidłowość określonych działań podejmowanych przez pozwane podmioty w procesie oferowania poszkodowanej obligacji spółki GetBack SA, podnosząc, iż stanowiły one czyny niedozwolone, za które pozwani odpowiadają solidarnie i są zobowiązani do naprawienia wyrządzonej szkody – mówi nam prok. Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Jakie argumenty wskazali śledczy w pozwie? Kluczowe jest to – jak twierdzi prokuratura – że podczas rozmowy ze współpracownikiem banku, który prezentował ofertę nabycia obligacji, Małgorzata K. została wprowadzona w błąd co do bezpieczeństwa inwestycji. Makler przedstawił obligacje GetBacku jako produkt „bezpieczny, podobny do lokaty bankowej, bez ryzyka, ekskluzywny, skierowany jedynie do wybranych klientów” – twierdzi prokuratura.

Z kolei makler przemilczał jednak, iż obligacje są obarczone ryzykiem utraty środków. „Prezentacja oferty została przeprowadzona jedynie »językiem korzyści«, nie wspomniano nic o ewentualnych zagrożeniach czy ryzykach” – uważają śledczy, i uznają, że makler postąpił nieuczciwie i nierzetelnie.

Makler – Michał K. który w marcu 2017 r. sprzedał klientce obligacje GetBacku za 380 tys. zł – w śledztwie ma postawione zarzuty oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości.

Od 1 lutego 2017 r. do 26 marca 2018 r. – jak ustaliła prokuratura – makler, „działając w z góry powziętym zamiarze wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, czyniąc sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu, doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem co najmniej ośmiu klientów Banku” – w tym Małgorzatę K.

To jednak nie koniec jego działań. W sprawie tej klientki makler miał pójść krok dalej: bez jej pełnomocnictwa wypełnił za nią „Formularz Przyjęcia Propozycji Nabycia” obligacji, w którym były informacje o ryzyku utraty zainwestowanych w nie środków. O wypełnieniu formularza nie poinformował klientki, nie wspomniał jej też w ogóle, że trzeba taki formularz wypełnić.

– Współpracownik wzbudził w poszkodowanej przekonanie, że jedyną czynnością, jaką powinna wykonać, aby ważnie i skutecznie nabyć obligacje, to dokonać dyspozycji przelewu – tłumaczy prok. Zabłocka-Konopka.

– W ten sposób uniemożliwił poszkodowanej zapoznanie się z treścią dokumentów nadesłanych z domu maklerskiego, gdzie były informacje o ryzykach – dodaje rzeczniczka prokuratury. Śledczy uważają, że makler działał dla korzyści własnej i m.in. części członków zarządu i pracowników sieci sprzedaży banku oraz spółki GetBack.

Do tego wszystkiego dochodzi ważna okoliczność: bank ten nie miał zezwolenia KNF na oferowanie obligacji i doradztwo inwestycyjne – twierdzi prokuratura i ocenia, że działanie współpracownika banku naruszało zasady współżycia społecznego, kodeks cywilny (brak pełnomocnictwa), ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, a także Kodeks Etyki Bankowej i zasady z Rekomendacji Komisji Etyki Bankowej dotyczące obsługi seniorów.

Dlatego nabycie obligacji przez klientkę było nieważne z mocy prawa, a bank jest zobowiązany naprawić szkodę – uważa prokuratura.

Dlaczego pozwała też dom maklerski? Bo ocenia, że proces zapisu na obligacje był przeprowadzony w formie elektronicznej na odległość, a dom nie poinformował klientki o możliwości występowania ryzyka przy zakupie obligacji. Nie miał też prawa współpracować z bankiem w zakresie oferowania obligacji.

Drastyczne przypadki

Pozew cywilny prokuratury w sprawie GetBacku jest pierwszym, ale nie ostatnim. Szykowane są kolejne. Np. w imieniu seniorki, która nabyła obligacje za 210 tys. zł, oraz chorej klientki, która straciła 100 tys. zł.

To poszkodowani klienci zwracali się do śledczych o pomoc w formie cywilnej interwencji. Decyzją kierownictwa Prokuratury Krajowej, z inicjatywy Prokuratury Regionalnej (jak pisaliśmy z styczniu), utworzono w niej specjalny zespół cywilny. Zbadał on szanse wytoczenia pozwów instytucjom finansowym, które oferowały obligacje GetBacku jako pewne.

Prokuratura nie wyręczy jednak wszystkich w dochodzeniu strat – pozwy złoży w drastycznych przypadkach, gdzie oszustwo było ewidentne, a ofiarami są osoby starsze czy schorowane. Jednak składając pierwszy pozew, śledczy przetrą szlak, z czego mogą skorzystać inni.

Prokurator może składać pozwy

Według informacji „Rzeczpospolitej” chodzi o Idea Bank. W oświadczeniu z 26 lutego zapewniał, że „podjął bardzo szerokie działania w celu pełnego wyjaśnienia okoliczności związanych z udziałem pracowników i współpracowników Banku w procesie dystrybucji obligacji GetBacku”.

Zaznaczył też, że „W wyniku przeglądu kadr zakończono współpracę z osobami, które nie działały zgodnie z regulacjami wewnętrznymi i przepisami prawa”, a do prokuratury skierował „14 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa przez 12 osób”.

A na jakiej podstawie działają śledczy? Prokuratorowi na złożenie pozwu cywilnego w takiej sprawie jak ta pozwala kodeks postępowania cywilnego – art. 7, który mówi, że „Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA