fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Afganistan: USA rozmawiają o pokoju, talibowie przeprowadzają zamach

AFP
Talibowie przyznali się do odpowiedzialności za eksplozję samochodu-pułapki w Kabulu, w którym zginęło pięć osób, a dziesiątki zostały rannych. Eksplozja była tak silna, że szyby w oknach drżały w budynkach znajdujących się kilka kilometrów od miejsca wybuchu - podaje Reuters.

Do eksplozji doszło w czasie, gdy przedstawiciel USA prowadzący negocjacje z talibami na temat pokoju i wycofania z kraju amerykańskich żołnierzy, przebywał w Kabulu, gdzie spotyka się z prezydentem kraju Aszrafem Ghanim, któremu przedstawia projekt porozumienia pokojowego z talibami.

Zamach miał miejsce blisko tzw. zielonej strefy, czyli kompleksu przedstawiciel dyplomatycznych i siedzib organizacji międzynarodowych działających w Kabulu.

Rzecznik talibów, Zabihullah Mujahid powiedział, że atak był wymierzony w cudzoziemskie wojska. Dodał, że zamachowiec wysadził się w powietrze w samochodzie, a grupa talibów wdarła się do "zielonej strefy".

Afgańskie MSW podało, że pięć osób zginęło w zamachu, a ok. 50 zostało rannych.

Do zamachu doszło w momencie, gdy Zalmay Chalilzad, specjalny przedstawiciel USA, udzielał telewizyjnego wywiadu, w którym przedstawiał ramy porozumienia pokojowego z talibami, na mocy którego 5 tys. amerykańskich żołnierzy ma zostać wycofanych z tego kraju w najbliższych miesiącach.

Talibowie w porozumieniu zobowiązują się do tego, że Afganistan nie stanie się azylem dla dżihadystów z całego świata.

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA