fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Normandzka czwórka czy trójka ze sternikiem?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
AFP
Pierwsze spotkanie prezydentów Zełenskiego i Putina odbędzie się we francuskiej stolicy. Jego wynik jest wielką niewiadomą.

– Zaczynamy szósty rok rozmawiania o tym, jak powstrzymać brutalne łamanie podstawowych zasad, które zapewniają bezpieczeństwo na europejskim kontynencie – podsumował dotychczasowe dyplomatyczne debaty o zakończeniu wojny w Donbasie ukraiński minister spraw zagranicznych Wadim Pristajko.

Po ponad roku przerwy w Paryżu spotka się normandzka czwórka, czyli przywódcy Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec, którzy od 2014 r. próbują zakończyć wojnę na wschodniej Ukrainie. – Byle wystarczyło mu siły ducha, by przeciwstawić się (…) takiemu wściekłemu nacjonalizmowi (ukraińskiemu – red.), który chce postawić na głowie stosunki z Rosją – powiedział o prezydencie Wołodymyrze Zełenskim rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.

Przeczytaj też: Prezydent Kazachstanu: Zajęcie Krymu przez Rosję to nie aneksja

Jednak kremlowska nadzieja, że wybrany wiosną na prezydenta Ukrainy Zełenski pójdzie na wszelkie ustępstwa, jakich od niego chce Rosja, już zniknęła. Nawet obecnie, tuż przed pierwszym spotkaniem z Władimirem Putinem, ukraiński przywódca zapowiedział, że wznowienie działania ustawy o „specjalnym statusie Donbasu” zależy od wyniku paryskich rozmów.

– Mówimy o decentralizacji. Mowy nie ma o federalizacji – zapewnił przebywający w Londynie doradca Zełenskiego Andrij Jermak. Od połowy lat 90. Rosja próbuje narzucić Ukrainie ustrój federacyjny, czyli luźny związek dużych regionów przy słabej władzy centralnej. – Na Donbasie mogą dostać jakieś dodatkowe pełnomocnictwa, ale to nie oznacza, że to będzie federacja czy jakaś tam autonomia – powiedział Jermak o ustawie o specjalnym statusie Donbasu.

Ale największy spór dotyczy kalendarium rozwiązywania konfliktu. Rosja chce, by najpierw w Donbasie odbyły się wybory, a potem region wszedł ponownie w skład Ukrainy. Poprzedni prezydent Ukrainy Petro Poroszenko domagał się najpierw przekazania Ukrainie pełnej kontroli nad odcinkiem ukraińsko-rosyjskiej granicy opanowanym obecnie przez separatystów, a dopiero potem godził się na wybory. Po długim milczeniu, tuż przed spotkaniem w Paryżu Zełenski potwierdził poprzednie żądania i jeszcze dodał do nich „pełne wycofanie obcych wojsk oraz uzbrojonych formacji”. Prezydent żąda więc nie tylko usunięcia oddziałów rosyjskiej armii, ale też miejscowych bojówkarzy.

– Rosja nie ustąpi nikomu kontroli granicy. Na posterunkach granicznych będzie się opierać tylko na oddziałach donbaskich separatystów przebranych w miejscowe mundury, ale z ukraińskimi flagami – wyjaśnił były rosyjski dyplomata, a obecnie ekspert do spraw międzynarodowych, Władimir Frołow, jak Kreml wyobraża sobie kontrolę nad Donbasem. – Rosja ufa tylko siłom pod swoją kontrolą – dodał.

Niemieccy eksperci zwracają uwagę, że gospodarz spotkania, prezydent Emmanuel Macron, musiał długo namawiać Putina, by ten przyjechał nad Sekwanę. – Putin liczy na to, że dla Francji, Niemiec i Ukrainy ważne jest szybkie zakończenie konfliktu, a on może zaczekać – sądzą. Jednak rosnące rozczarowanie Zełenskim sprawia, że Putin obecnie bardziej liczy na Macrona niż na nowego przywódcę Ukrainy, mimo że ten ostatni wygrał wybory pod hasłem szybkiego zakończenia wojny.

– Putin nie ma bardziej odpowiedniego rozmówcy w Europie niż Macron – sądzi Frołow. Niemiecka kanclerz Angela Merkel bowiem okazała się konsekwentnym politykiem, dzięki której UE utrzymała sankcje antyrosyjskie. Na szczęście dla Putina tuż przed paryskim spotkaniem zaczęła się rozpadać niemiecka koalicja rządząca.

– Putin ma nadzieję, że dzięki Macronowi zmusi Zełenskiego do niekorzystnego (dla Ukrainy – red.) porozumienia – podsumowuje Frołow. Służyć ma temu celowi wypełnienie „formuły Steinmeiera” – byłego niemieckiego ministra spraw zagranicznych (obecnie prezydenta), który właśnie proponował najpierw przeprowadzenie wyborów, a dopiero potem przywrócenie ukraińskiej suwerenności nad Donbasem. – Macron i Merkel chcą (obecnie) jakiegokolwiek porozumienia z Putinem – sądzą Niemcy.

Ale Kijów ma po swojej stronie niebagatelny atut w postaci procesów wygranych ostatnio przed międzynarodowymi sądami arbitrażowymi nakazującymi Gazpromowi wypłacenie Ukrainie miliardów dolarów. Na poczet tej sumy Kijów może próbować zająć majątek rosyjskiego koncernu, na przykład należący do budowniczych Nord Stream 2. To postawiłoby panią kanclerz w bardzo niewygodnym położeniu, dlatego mimo że słabnie politycznie i zdrowotnie, przynajmniej ona będzie wspierała Zełenskiego w Paryżu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA