fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt USA-Iran

Reuters: Żołnierze USA wiedzieli o irańskim ataku na osiem godzin przed atakiem

AFP
Niemal osiem godzin przed irańskim atakiem rakietowym na bazy w Iraku, w których stacjonują amerykańscy żołnierze, w bazie Ain al-Asad zaczęto przenosić personel i uzbrojenie do specjalnych, ufortyfikowanych bunkrów, a żołnierze amerykańscy mieli wiedzieć nawet, że atak nastąpi "tuż po północy" - informuje Reuters, powołując się na relację dwóch oficerów irańskiej armii.

O północy 8 stycznia, tuż przed rozpoczęciem ostrzału rakietowego przez Iran, w bazie lotniczej Ain al-Asad na otwartej przestrzeni nie stał ani jeden śmigłowiec czy myśliwiec - twierdzi jeden z informatorów Reutersa, oficer wywiadu Iraku.

Inny przedstawiciel irackiego wywiadu twierdzi, że żołnierze USA stacjonujący w bazie znali nawet godzinę ataku i wiedzieli, że baza zostanie zaatakowana "po północy".

Kiedy pierwsze rakiety spadły na bazę o 1:30 czasu lokalnego uderzyły "w puste budynki, które zostały ewakuowane wiele godzin wcześniej" - relacjonuje Reuters.

Agencja zaznacza, że nie jest jasne dlaczego irański atak na bazy w Iraku był "jednym z najgorzej strzeżonych sekretów w historii współczesnych konfliktów zbrojnych".

Oficjalnie administracja USA zaprzeczała doniesieniom, że atak Iranu był tylko "ostrzeżeniem" i został przeprowadzony na potrzeby opinii publicznej w Iranie, domagającej się zemsty za zabicie przez USA w Iraku gen. Kasema Sulejmaniego, dowódcy brygady al-Kuds. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo przekonywał 10 stycznia, że Iran chciał w wyniku ataku zabić Amerykanów. To samo mówił stojący na czele Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Mark Milley, który twierdził, że USA znały termin ataku dzięki sprawności działania swojego wywiadu.

Tymczasem doradca premiera Iraku, Adela Abdula Mahdiego mówił w rozmowie z Reutersem, że Irak nie poinformował Iraku bezpośrednio o ataku rakietowym, ale "przekazywał ostrzeżenia za pośrednictwem państw trzecich". USA i Irak miały zostać ostrzeżone o zbliżającym się ataku przez "jedno państwo arabskie i jedno europejskie" - nie wymienił jednak ich nazwy. Doradca irackiego premiera stwierdził przy tym, że oba te państwa zostały poinformowane o atakach przez Iran. 

- Iran chciał, aby Amerykanie i Irakijczycy wiedzieli o ataku, zanim on nastąpił - ocenił.

Do ataku rakietowego na dwie bazy w Iraku doszło 8 stycznia. Iran wystrzelił w ich kierunku co najmniej 22 rakiety. W wyniku ataku nikt nie zginął, ani nie został ranny.

Atak był odwetem za zabicie przez USA irańskiego generała Sulejmaniego.

Gen. Kasem Sulejmani, dowódca irańskiej brygady al-Kuds, elitarnej jednostki specjalnej w strukturze irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zginął 2 stycznia w przeprowadzonym przez USA precyzyjnym ataku rakietowym przeprowadzonym przy użyciu samolotu bezzałogowego w Bagdadzie.

Oprócz gen. Sulejmaniego w ataku zginął też jeden z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandis. Do ataku doszło w rejonie lotniska w Bagdadzie.

Amerykanie obarczali gen. Sulejmaniego odpowiedzialnością za inspirowanie ostatnich ataków na bazy wojskowe w Iraku, w których stacjonują amerykańscy żołnierze. W jednym z takich ataków zginął amerykański cywil.

W związku ze śmiercią gen. Sulejmaniego, jednego z najważniejszych irańskich dowódców, przywódca duchowy Iranu, ajatollah Ali Chamenei ogłosił trzy dni żałoby narodowej. - Nieubłagana zemsta czeka zbrodniarzy, którzy unurzali dłonie w jego krwi i krwi innych męczenników - ostrzegł. Z kolei szef MSZ Iranu, Mohammad Javad Zarif ostrzegł, że zabicie Sulejmaniego może doprowadzić do eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, odpowiedzialność za którą ponosić będą USA.

Czytaj także:

Generał Sulejmani, postrach Bliskiego Wschodu

Bielecki: Zabójstwo Sulejmaniego pomoże Trumpowi w reelekcji

W związku ze wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie ambasada USA w Bagdadzie wezwała wszystkich obywateli USA w Iraku do opuszczenia tego kraju. Z kolei minister obrony Izraela wezwał wszystkich dowódców wojsk, by dokonali oceny sytuacji po śmierci gen. Sulejmaniego. Na spotkaniu omawiano kwestię przygotowań do ewentualnego odwetu Iranu.

Następcą gen. Sulejmaniego na stanowisku dowódcy brygady al-Kuds został wskazany przez ajatollaha Alego Chamenei generał Esmail Ghaani.

Trump uzasadniając swoją decyzję o przeprowadzeniu ataku w Bagdadzie napisał na Twitterze, że "generał Kasem Sulejmani w ciągu długiego okresu zabił lub ciężko ranił tysiące Amerykanów i planował zabicie wielu kolejnych".

Trump dodał, że Sulejmani był bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialny za śmierć milionów osób, w tym ostatnie liczne ofiary wśród protestujących w Iranie. "Choć Iran nigdy się do tego odpowiednio nie przyzna, Sulejmani był w kraju nienawidzony i obawiano się go" - stwierdził amerykański prezydent. Według niego, Irańczycy nie są śmiercią dowódcy brygad al-Kuds tak zasmuceni, jak chciałyby tego władze w Teheranie. "On powinien zostać zlikwidowany wiele lat temu!" - dodał.

Relacje USA z Iranem są napięte od maja 2018 roku, gdy Trump jednostronnie wycofał USA z porozumienia nuklearnego zawartego przez państwa Zachodu z Iranem w 2015 roku. Jesienią 2018 roku USA ponownie nałożyły sankcje na Iran, a od maja 2019 roku wprowadziły bezwzględne embargo na import irańskiej ropy. Trump chce, by Iran przystąpił do negocjacji zmierzających do zawarcia nowego porozumienia nuklearnego, ale Iran odrzuca możliwość przystąpienia do takich negocjacji w sytuacji, gdy obowiązują sankcje nałożone na Teheran przez Waszyngton.

W czerwcu 2019 roku Trump miał w ostatniej chwili cofnąć rozkaz o przeprowadzeniu ataku na cele w Iranie, po tym jak w rejonie Cieśniny Ormuz Irańczycy zestrzelili amerykańskiego drona (władze w Teheranu twierdziły, że naruszył on przestrzeń powietrzną Iranu).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA