fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt USA-Iran

Iran testował rakietę. Pompeo: Jestem gotów tam jechać

AFP
Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiedział w czwartek w telewizyjnym wywiadzie, że pojechałby do Iranu na rozmowy z tamtejszymi władzami, gdyby było to konieczne - informuje Reuters.

Na pytanie, czy pojechałby do Teheranu, Pompeo odpowiedział w rozmowie z Bloomberg TV: "Oczywiście. Jeśli zostałbym wezwany z przyjemnością bym tam pojechał...". Sekretarz stanu USA podkreślił, że "chciałby mieć okazję rozmawiać bezpośrednio z Irańczykami".

Deklaracja Pompeo pojawiła się w momencie, gdy stosunki USA z Iranem pozostają bardzo napięte. W środę Iran testował rakietę balistyczną średniego zasięgu, która przeleciała ok. 1000 km - twierdzi przedstawiciel Pentagonu w rozmowie z Reutersem. Próba rakietowa nie stanowiła jednak zagrożenia dla amerykańskich okrętów ani żołnierzy USA na Bliskim Wschodzie.

Zarówno Donald Trump, jak i przywódcy Iranu deklarowali wielokrotnie, że rozmowy między USA i Iranem są możliwe, ale stawiali różne warunki.

Jednak w środę czołowy doradca najwyższego przywódcy duchowego Iranu, ajatollaha Alego Chamenei powiedział, że Iran nie będzie negocjował z USA w żadnych okolicznościach, co wydaje się być utwardzeniem irańskiego stanowiska w czasie kryzysu.

Stosunki między USA a Iranem są napięte od 2018 roku, czyli od czasu jednostronnego wypowiedzenia przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W ostatnim czasie sytuacja na linii USA-Iran zrobiła się jeszcze bardziej napięta w związku z zestrzeleniem amerykańskiego drona przez Iran w rejonie Cieśniny Ormuz (Iran twierdzi, że dron naruszył przestrzeń powietrzną tego kraju, USA zaprzeczają) oraz zatrzymaniem irańskiego tankowca na Gibraltarze w związku z podejrzeniem, że jego załoga zamierzała złamać sankcje nałożone przez UE na Syrię. Zatrzymania irańskiego tankowca dokonali Brytyjczycy - doszło do niego m.in. przy udziale brytyjskiej piechoty morskiej, ale Londyn miał w tej sprawie działać na żądanie Waszyngtonu.

Kilkanaście dni po zatrzymaniu irańskiego tankowca, irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zatrzymał brytyjski tankowiec. Wcześniej Teheran zarzucał Wielkiej Brytanii piractwo i bezprawne przetrzymywanie irańskiego statku.

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA