Reklama

Kto zapłacił za atakowanie Ronena Bergmana

Według ekspertów ktoś sterował internetową akcją w obronie ustawy o IPN.
Kto zapłacił za atakowanie Ronena Bergmana

Foto: Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International license, fot. Dor Malka

Od 30 do 50 tys. dol. miesięcznie mogła kosztować kampania w internecie, którą ktoś, niewykluczone, że z Polski, zlecił, by bronić nowelizacji ustawy o IPN i atakować izraelskiego dziennikarza Ronena Bergmana, związanego m.in. z „New York Timesem". Takie informacje wraz z kwotą znalazły się w raporcie firmy Cyabra, specjalizującej się w analizowaniu kampanii dezinformacyjnych.

Ustawę o IPN znowelizowano pod koniec stycznia 2018 r. Wzbudziła ona duże kontrowersje. Nie tylko w Polsce, ale również za granicą. W lutym podczas konferencji w Monachium z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego izraelski dziennikarz opowiedział, że część jego rodziny w czasie wojny została wydana przez Polaków gestapo, i spytał premiera, czy mówienie o tym będzie w myśl nowych przepisów legalne.

Niemal natychmiast konta Bergmana w mediach społecznościowych zostały zalane nieprzychylnymi komentarzami. Zbadanie tego zjawiska zlecił on firmie Cyabra.

Profesjonalna akcja

Raport od firmy wydobył poseł PO Paweł Suski, a „Rzeczpospolita" opisuje go jako pierwsza. Główna konkluzja brzmi: „Na podstawie badań i analiz Cyabra doszła do wniosku, że za kampanią stała doświadczona organizacja z dostępem do dużych zasobów finansowych".

Dowody? Cyabra zidentyfikowała na Facebooku 15 fałszywych profili, publikujących posty po polsku i angielsku, a nawet prowadzących dyskusje. Zaobserwowała np., że użytkownik Piotr Gocek zawsze jako ostatni dawał polubienie postom pisanym w różnym czasie, a profil Luca Grg dawał im polubienie jako pierwszy. Zdaniem analityków „taka aktywność nie jest naturalna i świadczy o użyciu automatycznego mechanizmu".

Reklama
Reklama

Nienaturalne działania miały odbywać się też na Twitterze. Cyabra zaobserwowała wysyłkę identycznych wiadomości od różnych użytkowników w tym samym czasie. Jej zdaniem był to „zorganizowany atak z użyciem botów". Na TT zidentyfikowała też ok. dziesięciu fałszywych użytkowników zaangażowanych w akcję przeciw Bergmanowi.

Kolejnym obiektem analizy Cyabry były dyskusje na jednym z izraelskich portali informacyjnych. Firma twierdzi, że „56 proc. wszystkich odpowiedzi generowanych było przez boty". Zauważa, że tacy użytkownicy jak IsaacStorm, Bob, Bercek i Tosia potrafili zamieszczać po dwa wpisy w ciągu sekundy, co jest niewykonalne dla człowieka.

Firma zbadała też wiadomości, które Bergman otrzymywał za pośrednictwem swojej strony. Stwierdziła wykorzystywanie adresów IP kupionych w Belgii, by ukryć tożsamość nadawcy.

Ukryty zleceniodawca

Kto opłacił kampanię? Tego Cyabra nie podaje. – Mogły to być np. wywiad lub agencja PR. Nie mam dowodów, że stał za tym polski rząd – mówił niedawno Bergman w wywiadzie dla „Newsweeka". – Proszę się jednak zastanowić, kto miał interes, możliwości i pieniądze, żeby dokładnie w dzień po mojej rozmowie z premierem Morawieckim rozpocząć bardzo kosztowną antysemicką kampanię – pytał i dodał, że obiektem ataków botów był też polityk z Izraela Jair Lapid.

Centrum Informacyjne Rządu odpowiada, że sugestie, iż „rząd miałby rzekomo finansować jakiekolwiek działania w internecie w oparciu o tzw. fejkowe konta", to „nadużycie bez żadnego uzasadnienia faktycznego".

„Pragniemy zapewnić, że Kancelaria Premiera nigdy nie zlecała takiej kampanii oraz nie posiada wiedzy o tego typu kampanii" – wyjaśnia „Rz".

Reklama
Reklama

Poseł Paweł Suski twierdzi jednak, że kampania nie sfinansowała się sama. Zapowiada, że wystąpi z interpelacją do ministra koordynatora służb Mariusza Kamińskiego. – Narastanie mowy nienawiści w internecie obserwujemy od dłuższego czasu. Wyjątkowo nasilona była przykładowo przed wyborami w 2015 r. Raport firmy Cyabra rzuca na to zjawisko nowe światło – podkreśla. Jego zdaniem ustalenie, czy hejt jest przez kogoś sterowany, ma znaczenie po zabójstwie Pawła Adamowicza i przed jesiennymi wyborami do Sejmu. Dodaje, że mogą zachodzić u nas podobne zjawiska, jak w USA, gdzie wyszło na jaw, że firma Cambridge Analytica próbowała wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich.

Czy już teraz ktoś opłaca w Polsce hejt? Niektóre elementy raportu firmy Cyabra mogą budzić wątpliwości. Wśród kont na Twitterze wskazanych jako fałszywe znaleźliśmy jedno, które jest wciąż aktywne, a wśród osób śledzących ma nawet polityków PiS. „Jest Pan fejkiem?" – spytaliśmy. „Jestem jak najbardziej prawdziwy, prawdziwe imię i nazwisko" – dostaliśmy odpowiedź, w której właściciel konta podał wiele szczegółów na swój temat.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Kraj
Weekend pod znakiem słońca. Czy po nim wrócą dwucyfrowe mrozy?
Materiał Partnera
O magii spełniania marzeń
Kraj
Warszawa stała się centrum produkcji gier wideo. Jak wygląda ten rynek?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama