fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konfederacja

Nazwisko Korwin-Mikke pojawia się na listach pięć razy

Fotorzepa / Robert Gardziński
Po nieudanym szturmie na Parlament Europejski rodzina nestora skrajnej prawicy chce zająć ławy przy Wiejskiej.

Weteran polskiej sceny politycznej Janusz Korwin-Mikke ma wyjątkowo liczną rodzinę. Od 2016 roku jest po raz trzeci żonaty, a z małżeństw i związków nieformalnych posiada w sumie ośmioro dzieci. Liczną reprezentację jego rodziny będą mogli poznać wyborcy. Do Sejmu startuje aż pięcioro kandydatów o nazwisku Korwin-Mikke. Wszyscy są na listach eurosceptycznej Konfederacji, której Janusz Korwin-Mikke jest jednym z liderów.

Są to: dwóch synów, czyli Kacper (nr 9 na liście w Legnicy) i Jacek (nr 4 w okręgu podwarszawskim), żona Dominika (nr 10 w Rzeszowie) oraz synowa Anna (nr 14 w Łodzi). Kandyduje też oczywiście nestor rodu, który otwiera listę w Warszawie.

Skąd takie nasycenie list członkami jego rodziny? – Chodzi o to, żeby ludzie wiedzieli, że jest to lista z moim poparciem – mówi Janusz Korwin-Mikke.

Inny z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak zauważa, że niektórzy krewni i powinowaci Korwin-Mikkego są zaangażowani w życie partyjne. Nie zaprzecza jednak, że rzeczywiście najmocniejszym atutem było ich nazwisko. – Niestety, wielu wyborców kojarzy z polityków Konfederacji tylko nazwisko Janusza Korwin-Mikkego. Jest więc dla nas oczywiste, że musimy grać tym nazwiskiem w tylu okręgach, ilu tylko się da – dodaje.

Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że z całego rodu tylko on ma realne szanse na zdobycie mandatu. Uzasadnia to wieloletnimi obserwacjami. Rodzinę w wyborach wystawia nie po raz pierwszy.

W maju opisaliśmy identyczny mechanizm zastosowany przed wyborami europejskimi. Zestaw nazwisk był nawet zbliżony. Z obecnych kandydatów brakowało tylko syna Kacpra. W wyborach europejskich w 2014 roku również startowali członkowie rodziny polityka, lecz nieco inni. Byli to synowa Anna, córka Korynna, syn Kacper i synowa Katarzyna. Podobny skład kandydował w 2015 roku do Sejmu. Z tą różnicą, że zamiast Katarzyny na listach pojawił się Jacek.

Nie jest jednak prawdą, że w wyborach są bez szans. Przykładowo w elekcjach europejskich w 2015 i 2019 roku zazwyczaj zdobywali w swoich okręgach drugie wyniki na swoich listach, przegrywając tylko z jedynkami. Mandatu żaden z nich nie zdobył, bo w 2014 roku Kongres Nowej Prawicy (ówczesna partia Korwin-Mikkego) ledwo przekroczył próg, a pięć lat później Konfederacja znalazła się tuż pod nim.

Tym razem Konfederacja znów waha się w sondażach wokół progu, a jeśli go przekroczy, jeden z bliskich Janusza Korwin-Mikkego ma realną szansę wejścia do Sejmu, choć nosi inne nazwisko. Chodzi o Bartłomieja Pejo, zięcia Korwin-Mikkego i męża Korynny Korwin-Mikke. Startuje z drugiego miejsca w Warszawie, czyli jest na liście tuż za seniorem rodu. A rozważano dla niego jeszcze lepsze miejsce – „jedynkę" w Lublinie.

W dodatku Pejo jest szefem sztabu wyborczego Konfederacji. Krzysztof Bosak zapewnia, że bycie zięciem Korwin-Mikkego miało tu drugorzędne znaczenie. – Jest liderem struktury partyjnej w Lublinie, wicestarostą powiatu w Świdniku, zaangażowanym samorządowcem i przedsiębiorcą – wylicza.

Ale czy wystawianie rodziny Korwin-Mikkego jest uczciwe? – Inne komitety też zgłaszają kandydatów, nazywających się podobnie do ich liderów – mówi Krzysztof Bosak. Korwin-Mikke twierdzi z kolei, że nie przeszkadzałoby mu, gdyby rodzinę wystawiali też inni partyjni liderzy. – Jednak nie mają albo tak silnych nazwisk, albo tak licznej rodziny – zauważa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA